Cienka czerwona linia
: 2008-06-20, 17:01
Plakat:
Info:
produkcja: Kanada, USA
gatunek: Dramat, Wojenny
reżyseria: Terrence Malick
scenariusz: Terrence Malick
zdjęcia: John Toll
muzyka: Hans Zimmer, Ryeland Allison
na podstawie: powieści Jamesa Jonesa
obsada: John Travolta, Sean Penn, Adrien Brody, James Caviezel, Ben Chaplin, George Clooney, John Cusack, Woody Harrelson, Elias Koteas, Nick Nolte...
Opis:
Moja Opinia:
Filmem jestem oczarowana; z jednej strony brak mi słów, a z drugiej zaś mogłabym pisać o nim w nieskończoność. Gdyby powstała moja lista ulubionych filmów to właśnie tą produkcję umieściłabym na 2 miejscu. Właśnie tego oczekuję od dramatów wojennych; widziałam już ich dość sporo, ale żeby aż tak mnie urzekł to jeszcze się nie zdarzyło. Piękna fabuła mówiąca o ludziach, którzy zatracają się w tej bezsensownej wojnie, która została rewelacyjnie przedstawiona i wydaje mi się, ze o to chodziło by uświadomić nam, ze wojna prowadzi do śmierci, nic nie daje; jest po prostu zbędna i bezsensowna. Znakomite zdjęcie nie tylko uchwycono wojnę jak to zazwyczaj bywa, ale również to co wokół niej się dzieje, czyli przyroda, zwierzęta, piękne krajobrazy. Muzyka - piękna, wręcz genialna; Zimmer już nie pierwszy raz uświadamia nam iż jest jednym z lepszych, a przynajmniej dla mnie najlepszym kompozytorem; to jest wręcz niemożliwe jak idealnie można współgrać z obrazem; rzadko kiedy można to dostrzec, a tutaj to było wyraźne szczególnie, gdy to wojska amerykańskie wkraczają na wioski Japończyków - to chyba najlepsza scena w której muzyka odgrywa bardzo ważną rolą... Nie wiedziałam, że w tym filmie gra tyle znanych aktorów; Penn, Chaplin, Brody, Cusack, Harrelson, Nolte, Leto, Koteas i mogłabym jeszcze kilka wymienić, ale nie wymieniłam jednego, a mianowicie Caviezel'a, który najbardziej mi się spodobał w całej obsadzie - Oscar jak się patrzy, ale jak zauważyłam nie otrzymał żadnej nominacji, a szkoda, bo nagroda była by w pełni zasłużona - facet jest kapitalny... A to jeszcze nie wszystko, bo była narracja, którą uwielbiam i podziwiam tak samo tutaj; Ci najważniejsi mieli najwięcej do powiedzenia, a to dzięki nim mamy styczność z ich emocjami, myślami; to co się dzieje na wojnie nie wystarcza by w pełni ją rozumieć, ale gdy ktoś mówi o tym co w danym momencie przeżywa, myśli jest niesamowite. Ja po prostu nie potrafię się doszukać żadnego minusa, nawet nie wiem czy istnieje, bo bynajmniej dla mnie nie. Myślałam, że fakt iż trwa 170 minut będzie ciężkim orzechem do zgryzienia szczególnie dlatego, że nie jestem zwolenniczką takich długaśnych filmów, ale tutaj nawet tego nie odczułam, bo byłam zbyt przejęta tym co się dzieje na ekranie. Ten film daje dużo do myślenia i nigdy o nim nie zapomnę, bo jest naprawdę idealny, nawet teraz jak o nim myślę kręci mi się łezka w oku; chyba za bardzo się wczułam, ale po prostu inaczej nie mogę. Dla mnie Arcydzieło! Cieszę się, że nawet Thomas Jane miał swoje 5 minut w takim filmie
Info:
produkcja: Kanada, USA
gatunek: Dramat, Wojenny
reżyseria: Terrence Malick
scenariusz: Terrence Malick
zdjęcia: John Toll
muzyka: Hans Zimmer, Ryeland Allison
na podstawie: powieści Jamesa Jonesa
obsada: John Travolta, Sean Penn, Adrien Brody, James Caviezel, Ben Chaplin, George Clooney, John Cusack, Woody Harrelson, Elias Koteas, Nick Nolte...
Opis:
źródło: filmweb.plDruga wojna światowa, rok 1942. Oddział strzelców armii amerykańskiej ląduje na okupowanej przez Japończyków wyspie Guadalcanal na Pacyfiku. Kompania wyrusza w głąb wyspy, w kierunku wzgórza 210, placówki strategicznej wroga. Z pozoru łatwe zdobycie obiektu okazuje się akcją samobójczą. Dowódca żołnierzy, ambitny pułkownik Gordon Tall, decyduje się na szturm nie bacząc na straty w ludziach...
Moja Opinia:
Filmem jestem oczarowana; z jednej strony brak mi słów, a z drugiej zaś mogłabym pisać o nim w nieskończoność. Gdyby powstała moja lista ulubionych filmów to właśnie tą produkcję umieściłabym na 2 miejscu. Właśnie tego oczekuję od dramatów wojennych; widziałam już ich dość sporo, ale żeby aż tak mnie urzekł to jeszcze się nie zdarzyło. Piękna fabuła mówiąca o ludziach, którzy zatracają się w tej bezsensownej wojnie, która została rewelacyjnie przedstawiona i wydaje mi się, ze o to chodziło by uświadomić nam, ze wojna prowadzi do śmierci, nic nie daje; jest po prostu zbędna i bezsensowna. Znakomite zdjęcie nie tylko uchwycono wojnę jak to zazwyczaj bywa, ale również to co wokół niej się dzieje, czyli przyroda, zwierzęta, piękne krajobrazy. Muzyka - piękna, wręcz genialna; Zimmer już nie pierwszy raz uświadamia nam iż jest jednym z lepszych, a przynajmniej dla mnie najlepszym kompozytorem; to jest wręcz niemożliwe jak idealnie można współgrać z obrazem; rzadko kiedy można to dostrzec, a tutaj to było wyraźne szczególnie, gdy to wojska amerykańskie wkraczają na wioski Japończyków - to chyba najlepsza scena w której muzyka odgrywa bardzo ważną rolą... Nie wiedziałam, że w tym filmie gra tyle znanych aktorów; Penn, Chaplin, Brody, Cusack, Harrelson, Nolte, Leto, Koteas i mogłabym jeszcze kilka wymienić, ale nie wymieniłam jednego, a mianowicie Caviezel'a, który najbardziej mi się spodobał w całej obsadzie - Oscar jak się patrzy, ale jak zauważyłam nie otrzymał żadnej nominacji, a szkoda, bo nagroda była by w pełni zasłużona - facet jest kapitalny... A to jeszcze nie wszystko, bo była narracja, którą uwielbiam i podziwiam tak samo tutaj; Ci najważniejsi mieli najwięcej do powiedzenia, a to dzięki nim mamy styczność z ich emocjami, myślami; to co się dzieje na wojnie nie wystarcza by w pełni ją rozumieć, ale gdy ktoś mówi o tym co w danym momencie przeżywa, myśli jest niesamowite. Ja po prostu nie potrafię się doszukać żadnego minusa, nawet nie wiem czy istnieje, bo bynajmniej dla mnie nie. Myślałam, że fakt iż trwa 170 minut będzie ciężkim orzechem do zgryzienia szczególnie dlatego, że nie jestem zwolenniczką takich długaśnych filmów, ale tutaj nawet tego nie odczułam, bo byłam zbyt przejęta tym co się dzieje na ekranie. Ten film daje dużo do myślenia i nigdy o nim nie zapomnę, bo jest naprawdę idealny, nawet teraz jak o nim myślę kręci mi się łezka w oku; chyba za bardzo się wczułam, ale po prostu inaczej nie mogę. Dla mnie Arcydzieło! Cieszę się, że nawet Thomas Jane miał swoje 5 minut w takim filmie