cara pisze:Wszystko dla komfortu rozmówcy!
Dziękuję
cara pisze:Ciekawe, skąd taki uczeń ma wiedzieć, JAK omówic książkę, JAK zanalizować pewne motywy, CO z tej pozycji będzie najważniejszym przesłaniem i W KTORYM MIEJSCU leży wyjątkowość autora, jeśli wcześniej nie miał "warsztatów" z jakąś lekturą obowiązkową.
"Nie masz naturalniejszej wiedzy, jak żądza poznania." - przyznaję, że nie pamiętam już, który filozof wypowiedział te słowa, w każdym razie miał rację ;-) Jeżeli uruchomi się w uczniu chociaż trochę inicjatywy, to sam dotrze do wszystkiego czego mu trzeba. Nauczyciel tego za niego nie zrobi - ewentualnie będzie mu wpajał utarte schematy w stylu gombrowiczowskiego prof. Bladaczki: Dlaczego uwielbiamy i kochamy Słowackiego? - "Bo wielkim poetą był!". To jest problem, nie stawia się w szkole na indywidualność, ale na masówkę. Nie wiem jak jest u Ciebie, ale u mnie w szkole napisanie złego słowa na ulubione dzieła nauczycielki było jednoznaczne z wypowiedzeniem jej wojny. Z nauczycielem się nie da wygrać, więc każdy pisał jaki to "Pan Tadeusz" jest wspaniały, choć na korytarzu słyszałem o nim i Mickiewiczu same bluzgi.
cara pisze:A jak poprowadzić lekcję o romantycznych figurach nieskończoności, jeśli nikt pozycji romantycznej nie przeczytał? Jak miałyby wyglądać lekcje z historii literatury, jeśli klasa siedzi jak stado baranów i nikt nie wie, o czym mowa (nie przeczytal, bo nie bylo trzeba)? Chodzi mi o to, że ten pomysł jest nierealny. A na maturze dostaniesz Soplicowo i jak z niego wybrniesz? Wokulskim?
Reforma kanonu lektur objęłaby także program nauczania, przecież to oczywiste. Język polski powinien rozwijać człowieka od podstaw, aby za kilka(naście) lat mógł powiedzieć, że ma
własne poglądy i był w stanie ich bronić. Po co nam szkoły, w których własne zdanie trzeba najpierw przeforsować, aby zostało chociaż usłyszane, przecież to przeczy podstawowym wartościom humanizmu. Nowoczesna szkoła powinna stawiać na kreowanie charakterów, a nie na wpajanie "koniecznej" wiedzy, która często (tak, nie zawsze) ucznia nawet nie interesuje.
cara pisze:(gdybym wcześniej przeczytała o książce opinię taką, jaką wyraziłeś, a musu czytania by nie było, zapewne nie sięgnęłabym po nią- w końcu to dno, czyż nie? Pewnikiem każdy, kto miałby dowolność i trafił na taki sąd, nie ruszyłby ani pół stroniczki).
Gdyby babcia miała brodę, to by była dziadkiem. Nie możesz mnie winić za wysuwane przez Ciebie hipotezy, ponieważ nigdy się nie dowiemy, czy te "gdybania" miałyby rację bytu. To czy sięgnęłabyś po książkę, bez musu, po przeczytaniu mojej opinii, zależy od Ciebie, nie ode mnie. Myślę, że jesteś na tyle rozsądna, że nie sugerowałabyś się moją opinią, tylko sprawdziła jej wartość we własnym zakresie.
cara pisze:Pomijam już nawet zaimplikowaną opinię o czytelnikach, którzy ośmielają się piać z zachwytu nad epopeją narodową.
Nie wpieraj mi, że pisząc o książce, że jest nudna i zamulona, obrażam tym samym jej czytelników - większej bzdury nie słyszałem. Atakowanie książki można zinterpretować najwyżej jako atak na autora, ale nie na czytelników.
Spróbuję pomyślec Twoim tokiem rozumowania. Napisałaś wcześniej, że "Ludzie bezdomni" są "dosć toporni" - czyli według Twojej koncepcji, ja też jestem toporny, bo mi się podobała książka, tak?

Wygląda na to, że tak, bo ja pisząc o "Panu Tadeuszu", że jest zamulony,
wg Ciebie miałem na myśli, że jego czytelnicy też są zamuleni. Tak nie było, może to w końcu zrozumiesz, bo dotyczy to także Twoich wcześniejszych wypowiedzi.
cara pisze:Wydaje mi się poza tym, że 10 obowiązkowych książek rocznie nie przekracza zdolności odbierania słowa pisanego przeciętnego licealisty/gimnazjalisty.
Te "10 obowiązkowych książek rocznie" stanowią w zasadzie cały rok lekcji j. polskiego, nie licząc poezji, itp. a to własnie na języku polskim uczniowie się choć trochę mobilizują do pracy. W domu rzadko sięgają po książki, bo mają w pamięci 40stronicowy opis przyrody Orzeszkowej i zwyczajnie mają dość.
cara pisze:Czyżby jakikolwiek polonista zabronił Ci czytać cokolwiek poza lekturami? Daj mi go na pożarcie, nie będzie taki psuł opinii o braciach filologach!
To samo co wyżej. W domu czytam co chcę i kiedy chcę, ale specyfika lekcji polega na tym, że one mają zaszczepiać chęć obycia z innymi książkami. Samo z siebie to nie przyjdzie. Jeśli zainteresuje coś ucznia w szkole, to sięgnie po materiały uzupełniające w domu.
Uff.. również pozdrawiam
