Dusqmad pisze:gość sprytnie ustawił się w filmowym światku. Wybiera role, które gwarantują mu:
a) miejsce w historii kina
b) dobre pieniądze
c) powodzenie u kobiet we wszystkich kategorii wiekowych
d) pracę z bardzo dobrymi reżyserami
Powiało wyrachowaniem... To znaczy, przypisywanym. Deppowi. Przez Ciebie. Nie wiem czy to było Twoją intencją, ale zaskoczyło mnie, bo akurat Depp jest właśnie na ogół kojarzony z aurą wręcz świadomego anty-wyrachowania, jeśli można to tak określić. Mam na myśli (zresztą deklarowaną przez niego wielokrotnie) niechęć do wyboru ról pod kątem budowania wizerunku, kariery. Szczególnie w tym najbardziej popularnym, gwiazdorskim wzorze, a taki wynika z Twojego wypunktowania. Pozwolisz, że trochę się w to wgryzę?
a. miejsce w historii kina
Jak, w praktyce, można na etapie wyboru roli przewidzieć, czy stanie się legendą, częścią historii? Każdy aktor oczywiście chciałby czegoś takiego, to zupełnie naturalne, ale na ogół próbują tego wybierając "bezpiecznie". Depp nie. Jego znakiem firmowym są role ryzykowne, dla aktora.
b. dobre pieniądze
Dopiero od "Piratów z Karaibów". Przedtem miał coś w rodzaju etykietki "niekasowej gwiazdy". A to się przekłada i na kontrakty. Nie oceniasz go chyba tylko po kilku ostatnich latach?
c. powodzenie u kobiet wszystkich kategorii wiekowych
Fajny argument.

Stwierdzam jako kobieta. Ale jednocześnie odbieram to z przymrużeniem oka i tak też chyba zostało napisane? Jeśli zapytasz o kobiecy punkt widzenia, to gdyby traktować to serio (tzn. założyć, że powodzenie byłoby dla niego celem), to raczej... nie grałby w ogóle. A przynajmniej nie zaistniałoby kilka jego ról, akurat tych najciekawszych (człowieku, nie powiesz mi, że Rochester albo Edward Nożycoręki to wybory pod kątem oczarowania damskiej widowni).
d. pracę z bardzo dobrymi reżyserami
No, to przynajmniej zgadza się z deklaracjami samego omawianego.
Dusqmad pisze:Jest bardzo utalentowany, ale jego dotychczasowy dorobek nie prezentuje takiej różnorodności [jak u Brada Pitta].
Spotkałam się nie tak dawno z podobnym sądem (choć bez porównania do Pitta) i to u kogoś, kogo opinie i znajomość kina cenię wysoko, więc kwestia wydaje mi się warta zastanowienia. Jedną z najczęściej wymienianych zalet Deppa jest właśnie jego aktorska zmienność, wyjątkowa na tle innych. Przyznam, że podzielam tą opinię, i dodam, że w ostatniej dekadzie widać u niego właśnie rozwój w tym kierunku, bardziej niż wcześniej (choć miał to od początku). Natomiast porównanie z Pittem... Hmm, zgadzam się, że jest bardzo dobrym aktorem, a przystępując do jego oceny należy zacząć do wywalenia na makulaturę wszelkich brukowców, bo tylko mylą. Ale zmienność? I to większa niż Deppowa? Przez większość znanych mi ról Pitta (i właściwie wszystkie najlepsze) przewija się jakiś wspólny wzór, najwyżej w różnych odcieniach i proporcjach - energia, gniew, buntowniczość, nerwowość. Daleko mu natomiast do najbardziej niezwykłej cechy Deppa - umiejętności zniknięcia pod postacią. Jak równie niedawno powiedział ktoś, kogo opinie cenię jeszcze wyżej, Depp nigdy nie gra siebie. Nie twierdzę, że Pitt powiela role, ale byłoby mi łatwiej sprowadzić je do wspólnego mianownika (ogólnego charakteru, szczegółowego wykonania...) niż w przypadku Deppa.
Ech, Abberline, gdzie jesteś... Już widzę, jaki byś machnęła esej, ognisty acz zabójczo logiczny.
Ciekawa byłabym jej zdania... Nawet jeśli częściowo już je znam. Od siebie dodam jeszcze tylko, że...
Dusqmad pisze:wiem, że jeśli pojdę na film z jego udzialem to będzie to dobra rzecz.
A ja nie. I mówię to jako zdeklarowana fanka. Aktorsko, owszem, wiem że będzie przynajmniej ciekawie. Choć i tutaj mogłabym wskazać mocniejsze i słabsze punkty filmografii. Ale film jako całość? Są filmy, których jest jedyną zaletą - "Blow", "Pewnego razu w Meksyku". Ale to za mało, żeby cały film określić dobrym. Możesz oczywiście, Dusq, uważać te filmy za dobre, ale w tej chwili chodzi mi o ogólną zasadę. Nie zgodzisz się?
