Na razie ocena "Ostatniego chama II".
Fajny scenariusz, lekki, choć długi, i przyjemny.

Na uwagę zasługuje na pewno wielowątkowość odcinka, bardzo ciekawie to wyszło, cieszy mnie, że fabuła nie rozwijała się za szybko.

Dobre nawiązanie do "Mendy", choć mogłeś nie kopiować całego dialogu, a dać jakiś znak sygnał, że chodzi o ten odcinek. Było parę wątków typowo pabferowych - m.in. kilkukrotne pokazanie rzeźni czy ta Elka albo dr Dracz, ale jakże ja mam to zminusować?

Na plus rzeźnia na Kubusia Uszatka, ciągłe mylenie Ferdka z Boczkiem i zakończenie, choć lekko do przewidzenia.

Na minus dziwny wątek Paździochowej, która przychodzi do Ferdka z ofertą pracy, czy ona robi w pośredniaku?

Trochę nienaturalnie wyszło też, jak Halinka wychwalała Badurę, chyba że to taki easter egg do "Śmierci i zmartwychwstania".

A na koniec pozytywny akcencik, czyli zabawne teksty:
Ferdek (uśmiecha się): A to już prędzej... Czym chata bogata... Tylko po cichu, bo w sąsiedniej chatce z piernika baba jaga se śpi...
Ferdek: Ty to mi nigdy nic miłego nie powiesz Halinka... Prorok nigdy nie jest doceniony w swoim własnym mieście...
Halina: Panie Boczek! Gdzie z tymi łapami? Ja męża mam! On jest jaki jest, ale to zawsze mąż! Ja mu przed ołtarzem przysięgałam! Pan rozumie...
Halina: Widzisz, Ferdziu... Boczek do tej pory był na najniższym szczeblu w hierarchii społecznej w naszej kamienicy, a może nawet na całym osiedlu... Jednak między innymi dzięki tobie awansował i teraz jest postrzegany jako człowiek z klasą...
Ferdek: Aha... A ja żem zawsze tę klasę miał i to dlatego się innym myli... (śmieje się)
7/10.