To będzie długi post...
Hurley ma szczescie, Locke byl na wyprawie, Boone wraca bez siostry,
owszem, ale wciaz pytania, skad zaciecie na szyi Jacka (czy to tylko zmylka taka i nieznaczace zaciecie przy goleniu czy bedzie cos do tego wiecej?)
Boone oryginalnie miał wrócić z siostrą, ale Maggie Grace nie miała czasu na powrót do Lost więc zmieniono scenariusz. Dla nas ma to tylko takie znaczenie że nie ma to pewnie większego znaczenia

Podobne ma się sprawa z Michaelem i Waltem [powód jak napisano, Malcolm David Kelley ma już 16 lat i nie ma szans by zagrać 10 latka. Szkoda, bo nigdy się chyba nie dowiemy, dlaczego Walt był "special", i w ogóle, odcięli tak ich od całej historii. Ja wiem że nikt ich nie lubił ale to jakoś tak ujmuje sensu tego, że w ogóle się tu pojawili... Podobnie Mr. Eko. Resztę ogonowców [Libby zwłaszcza] mam nadzieję jeszcze zobaczyć

Co do Locke'a - też mi się wydaje, że ściemniał z tą wyprawą. W końcu wg odcinka Walkabout wsiadł do Oceanic 815 tylko dlatego, że na tę wyprawę go NIE wpuszczono. Choć z drugiej strony - Locke wygląda na szczęśliwego i spełnionego...
Hurley może mieć szczęście ponieważ liczby nie są przeklęte. Klątwa z liczb przyciągęła Hurleya na Wyspę [chciał rozwiązać ich zagadkę w Australii]. Nie ma Wyspy - nie ma klątwy - nie ma nieszczęścia. Pozostaje tylko pytanie - skąd w takim razie Hugo wziął te liczby że wygrał na loterii? W oryginalnej wersji czasowej dostał te liczby od kumpla z psychiatryka, który z kolei twierdził że usłyszał je podczas wojny w zatoce perskiej, czyli początek lat 90. Ponieważ Wyspa nie istnieje od 1977 to jakim cudem Leonard je usłyszał i przekazał potem Hugowi? Przecież prawdopodobnie to przez liczby Leonard w ogóle był w psychiatryku. A Hugo wygrał i to akurat wiemy na 100%! No i druga rzecz - jeśli nie szukał liczb [bo nie były przeklęte więc go nie interesowały] to w jaki sposób znalazł się w Australii???
Jeszcze zwróćcie uwagę na zmianę dialogu Rose i Jacka.
1 sezon:
JACK: It's normal.
ROSE: Oh, I know. I've just never been a very good flier. My husband keeps reminding me that planes want to be in the air.
JACK: Well, he sounds like a very smart man.
ROSE: Be sure and tell him that when he gets back from the bathroom.
JACK: Well, I'll keep you company until he does. Don't worry it's going to be over
6 sezon:
ROSE: It's normal. My husband said the planes want to stay in the air.
JACK: Sounds like a smart man.
ROSE: You be sure and tell him that when he gets back from the bathroom.
JACK: Well, I'll keep you company until he does.
ROSE: Don't worry...
ROSE: You can let go now.
ROSE: It's okay. You--you can let go.
JACK: Looks like we made it.
ROSE: Yeah. We sure did.
Wprawdzie wiele rzeczy się jeszcze nie zgadza [np. inne kwestie Cindy przez radio] ale ten dialog ujawnia wyjątkowo dużo różnic, nie mówiąc o tym jak pięknie wieloznacznie go można zrozumieć
Co do lancuchow to teoria ze Richard byl jednym z niewolnikow Black Rock jest jaknajbardziej prawdopodobna i klarowna dosc. Wierze w to poki co.
Po pierwsze - zwłoki niewolników zostały na statku. Nawet jeśli Richard w jakikolwiek sposób zostałby stamtąd wyciągnięty - dlaczego im nie pomógł? Po drugie - skąd jakiś prosty niewolnik miałby taki potencjał intelektualny/duchowy jaki ma Richard? Po trzecie - niewolnicy z Black Rock pochodzili z Afryki [komu by przyszło do głowy w 19 wieku robić niewolników z "białych"???], Richardowi daleko do takiej urody. Ja jestem przekonany że chodzi o długowieczność. U nas wprawdzie to brzmi jak "łańcuchy" ale w angielskim takie wyrażenie "out of chains" oznacza po prostu wolność, oswobodzenie. Nie ma nic wspólnego z łańcuchami. Tak jak u nas zwrot "spójrz prawdzie w oczy" nie ma nic wspólnego z oczami. Po prostu taki idiom.
Dlaczego Charlie chciał się zabić?
Nie chciał się zabić. Pamiętacie scenę z 1 sezonu, kiedy Charlie ćpa w kiblu? Podnosi on torebkę ale kiedy zarzuca samolotem - wypada mu ona do umywalki [?]. Teraz samolotem nie zarzuciło więc Charlie torebkę ciągle miał przy sobie. Być może, tak jak ktoś wspomniał, chciał ukryć narkotyk w ustach lub po prostu wpadła tam przypadkiem. Samobójstwo przez zadławienie się torebką z prochami to najdurniejszy pomysł na świecie. Dopiero kiedy zorientował się, że choć Jack uratował mu życie - czeka go teraz więzienie, zaczął mieć wyrzuty do Jacka że ten nie powinien go ratować.
pasztecik rzuciła pomysłem, że to zadraśnięcie na szyi Jacka to jako taka "pozostałość" po tym draśnięciu kulą.
Poprawka - draśnięty kulą był Daniel. Nie pamiętam, żeby cokolwiek się stało w szyję Jackowi.
Jakieś przebłyski w umyśle Jacka nie mogą być wyjaśnione tak samo jak na przykładzie Desmonda w przypadku Kate - z pewnością wcześniej jej nie spotkał.
O którą scenę z Kate i Desem wam konkretnie chodzi? Nie kojarzę nic takiego...
Sayid = Jacob.
Byłoby to durne. Jacob nie żyje, poza tym - po co mu avatar? Czemy akurat Sayid?
Ja mam taką teorię: Nie wydaje się wam, że Hurley mógł zostać po raz kolejny zmanipulowany przez Czarnego który tym razem podszył się pod martwego Jacoba? Kazał "uzdrowić" Sayida w źródełku wiedząc, że bez mocy Jacoba Sayid przez to zginie [Inni nie wiedzieli że Jacob nie żyje kiedy próbowali leczyć Sayida]. Tymczasem instrukcja Jacoba z Ankh głosiła, że jeśli Sayid zginie to wszyscy będą mieć spore problemy. Innymi słowy - Czarny znów postawił na swoim a "Sayid" a raczej to co w niego weszło po kąpieli w pozbawionym Jacobowej mocy źródełku może być teraz bardzo niebezpieczny...
3.) Błąd kolejny - Bernard siedział na końcu, więc co robi na miejscu obok Rose?
Bernard był z tyłu tylko w toalecie. Ponieważ tym razem samolot nie spadł w międzyczasie - mógł spokojnie wrócić do żony.