Nie oglądałeś? Nie czytaj!
1x17 – kolejna obyczajówka. Dziwi mnie tylko, że cala ta tragiczna historia małżeńskiej klęski, ewolucja od miłości do strachu, zmierzała do tego, by pokazać na końcu Chinkę w stroju kąpielowym. Kobieta wyzwolona?
Ponadto śmieszne zakończenie, nasycone autoparodią: zwykle na koniec była jakaś piosenka, teraz też gruby czegoś słucha, lecz nagle pada bateria w discmanie: „Niech to szlak”, cisza i napis LOST obwieszczający koniec. Odcinek oglądało się miło. Miałem wrażenie, że mieszkańcom zacznie odbijać, poleje się krew, Sawyer wcieli się w kata. Niestety, to chyba dopiero przede mną. W sumie mogli mieć inną koncepcję na ten serial: czterdzieści kilka odcinków, w każdym odcinku ginie jeden bohater. Założę się, że kolejność od końca byłaby następująca: Boone (skręciłby sobie kark jak gość z Clerksów

), oszałamiająco piękna Kate (przeglądałaby się nago w jakimś dziwnym lustrze, które okazałoby się przejściem do innego wymiaru; rekord oglądalności, na który wpłynęli mali chłopcy w wieku 5-11 lat) i doktor Jack Quinn (wyrwałby sobie serce, by dać komuś na przeszczep, honorowy dawca). Wszystko po to, by nawet dwuwymiarowe, ruchome obrazki doprowadzały mnie do wściekłości.
Zauważyliście smaczek? W retrospekcji mała, żółta dziewczynka oglądająca telewizję. Czyją aparycję tam widać? Hurley’a!
1x18 – a właśnie się zastanawiałem, czy pojawi się jakakolwiek retrospekcja z Hurley’em...
Na chwilę zapomniano o rozbudowywaniu przeszłości i więzi między bohaterami i popchnięto fabułę w ciekawszym kierunku serwując numerologiczną tajemnicę. Szkoda tylko, że ta tajemnica wiąże się z grubasem, co nadało jej komediowy wydźwięk. Nie wyplątała przez to jakiegoś mocniejszego klimatu, lecz jedynie urozmaicenie. Ciekaw jestem rozwinięcia, sporo o tym trąbią...
1x19 – dobry i ciekawy odcinek. Niby trudno się do czegoś przyczepić, ale nic rewelacyjnego – może za bardzo skupiono się na postaci Locke’a umniejszając resztę bohaterów do występów epizodycznych.
Dialog odcinka:
Sawyer: Rak jest chorobą dziedziczną?
Jack: Jaki to był rodzaj raka?
Sawyer: Taki, który zabija.
Jack: Czujesz dziwne zapachy? Rak mózgu dezorientuje zmysł węchu. Czujesz może spaleniznę?
Sawyer: Mam tylko bóle głowy.
Jack: Więc raczej nic ci nie jest. Jeśli chcesz, to mogę zrobić parę testów.
Sawyer: Wybacz, doktorku To brzmi zachęcająco, ale moje ubezpieczenie wygasło.
1x20 – aż bym otworzył szampana, gdyby nie abstynencja – Boone, zszedł skarbie, Boone zszedł

. Bardzo spodobała mi się reakcja jego siostry – najpierw mina jakby zobaczyła tyłek św. Mikołaja w kominie (zdziwienie pomieszane z euforią), później wyraz twarzy jakby przy szczotkowaniu zębów (lub wykonywaniu innych czynności oralnych) zraniła dziąsło. Świetna aktorka ta Siostra Brata. Zaprawdę powiadam Wam: Nami Watts chyba musi poćwiczyć wokal...
Yeah, kto następny?
1x21 – niespecjalny odcinek. Ot taki zapychacz, który w sumie niczego nie wniósł. Nawet retrospekcja marna…
1x22 – jeszcze słabszy od poprzedniego.
1x23 – drugi z najlepszych odcinków (po ostatnim). Świetny początek sprawia, ze już na starcie sieje grozą. Ciekawa sprawa z tymi Innymi: robi się z tego coś więcej, niż serial przygodowy. Podoba mi się również pomysł z retrospekcjami dotyczącymi różnych bohaterów. Dotąd każdy odcinek traktował głównie o jednej postaci, a teraz zadbano o jakąś odmianę.
1x24,25 – mistrzowskie zakończenie zapowiadające, że druga seria będzie ciekawsza. Bardzo podoba mi się sama końcówka: otwarcie włazu i kamera coraz bardziej oddalająca się od powierzchni wyspy. Wszystko się pokomplikowało... Najlepszy odcinek z całej serii.
Wrażenia po pierwszym sezonie
Serial nie zasłużył na ten wir, który wokół niego powstał i wciągnął również mnie. Tajemnic i naprawdę dobrych odcinków jest tu tyle, że weteran wojenny zliczy je na palcach jednej ręki. Nie krytykuję „Zagubionych”. Mówię, że serial jest dobry: tylko tyle i aż tyle. Nie wykorzystano tu potencjału: powinno być więcej akcji i wciągających tajemnic, niż obyczajowych wątków, lepiej napisani bohaterowie, równa obsada. To są istotne mankamenty. Po oglądnięciu pierwszej serii czuję niedosyt w negatywnym tego słowa znaczeniu. Może II seria będzie ciekawsza. Niby uważana jest za gorszą, ale tak sądzą te same osoby, które uważają ten serial za majstersztyk.
7/10 – tak wysoka nota za to, że serial wciąga i ogląda się go dobrze.