Re: Moulin Rouge
: 2008-01-01, 15:54
Przez pierwszą godzinę się nudziłam. Chaos, bałagan, przesadna sztuczność, muzyka przeszkadzająca dialogom i dialogi nie pozwalające wybrzmieć muzyce, natłok postaci, wariackiej akcji i faktycznie głupawych momentami dowcipasów. Już prawie spisałam film na straty... aż przyszła kolej na tango "Roxanne". I ta scena wreszcie mnie zachwyciła i porwała. Dla mnie, było to naprawdę mocne zgranie muzyki z fabułą, emocja wydobyta montażem i dźwiękiem. Reszta filmu już tego poziomu nie osiągnęła, ale dała się strawić.
Przyczepiłabym się nie tyle do aktorów, co do samej muzyki. Zgadzam się z Ocky, że musical powinien zostawać w pamięci. A tam nic w ucho nie wpadało. To nie oni źle śpiewali, tylko po prostu nie mieli czego śpiewać. Tak to odebrałam.
Jak się za recenzję bierze pieniądze, to owszem, trzeba mieć minimum rozeznania w temacie. Ale czy trzeba mieć doktorat z filmoznawstwa ze specjalizacją musicalową, żeby móc powiedzieć, że film się nie podobał? Moje zdanie w tym względzie jest następujące: dzieło prawdziwie wysokiej klasy potrafi porwać nawet kompletnego ignoranta. Od takiego doświadczenia może się zacząć fascynacja skłaniająca do zainteresowania tematem i pozbycia się ignorancji. Natomiast dzieło, do którego docenienia "trzeba sie znać", może być dobre. Ale już czegoś mu brakuje do doskonałości.
Sama nie wiedziałam co o tym sądzić. Chyba jednak wolę, żeby film miał w pełni własną muzykę, a nie żerował na znanej. To takie modne puszczanie oka do widzów. Nie zawsze się sprawdza. Mnie akurat wybijało z "wczucia w film".Aquariia pisze:Przede wszystkim zachwyciła mnie muzyka, wplatanie dobrze znanych piosenek.
Mnie nie. Może głucha jestem i się nie znam, ale słyszałam już gorsze rzeczy. Przeważnie w wykonaniu ludzi tytułujących się zawodowymi piosenkarzami. Jak na aktora, dla którego śpiewanie nie jest stałym zajęciem, uważam że było zupełnie dobrze.Kirk pisze:przy śpiewie Mcregora nóż mi się w kieszenie otwierał
Przyczepiłabym się nie tyle do aktorów, co do samej muzyki. Zgadzam się z Ocky, że musical powinien zostawać w pamięci. A tam nic w ucho nie wpadało. To nie oni źle śpiewali, tylko po prostu nie mieli czego śpiewać. Tak to odebrałam.
Hej, to nie było miłe.Ovë pisze:Ludzie wy jesteście kompletnymi ignorantami w dziedzinie musicalu