Jak miło gdy kolejny z rzędu odcinek jest świetny

Nie będę się za bardzo rozpisywał, bo większość już napisaliście, ale zauważyłem pewną zależność:
Bohaterowie "drugiej" linii czasowej są nakłaniani do "podążania za sercem" przez osoby, które też to odczuły. Odczuły to nie będąc przez nikogo nakłanianym do tego. Po prostu zobaczyli swoją drugą połówkę i od razu czuli, że coś jest nie tak. Wszyscy to oczywiście wiemy, ale czy zauważyliście, że jak na razie wszystkie te osoby które to poczuły(Charlie, Libby, Daniel) zginęły wcześniej podczas pobytu na wyspie? Dziwne prawda?
Mam trzy teorie co do potrącenia Locke'a przez Desmonda:
- chciał, aby Locke trafił do szpitala, w którym to Jack go zoperuje i odzyska władze w nogach
- dotarło do niego wspomnienie, jak Locke go zrzuca do studni......po prostu zemsta
- biorąc pod uwagę fakt, że Locke nikogo na wyspie nie kochał(poza wyspą), Desmond musiał mieć inny plan, żeby John sobie przypomniał wyspę. Po ostatniej scenie tego odcinka(Hello Jack! I to głębokie spojrzenie sobie w oczy Johna i Jacka)przypomniało mi się, że John i Jack byli dla siebie przeciwieństwami, zawsze rywalizowali, byli liderami dwóch różnych grup. Czyżby Jack i John mieli sobie przypomnieć wydarzenia poprzez ponowienie konfliktu miedzy sobą, albo wręcz przeciwnie przyjaźni(były też między nimi miłe momenty....chyba). Desmond chce ich ze sobą spotkać. Mógł to zrobić w łatwiejszy sposób, ale pewnie nie miał na to czasu. .....Jednego jestem pewien i tego się będę trzymał, że Jack będzie operować Johna.
Acha i jeszcze jedno, jakoś nie wierzę że ten pałętający się po lesie dzieciak to Jacob. On nie żyje. Jego dusza objawia się co jakiś czas Hurleyowi. Jeśli byłby tym dzieciakiem to jego dusza powinna być właśnie w tym dzieciaku. A nie pojawiać się duchowo jako starszy mężczyzna. Wiem, że Jacob może dużo, ale w to jakoś nie wierzę. Albo jest dzieciakiem, albo duchem, nie jedno i drugie.