No coz, widze,ze sie nie dogadamy. Ty twierdzisz, ze masz do tego porawo, ja twierdze,ze nie.
Podajesz przyklad nienawisci do zony kuzyna-mordercy. Nie uznaje odpowiedzialnosci zbiorowej,zreszta jak chyba wiekszosc cywilizowanego swiata, ktora od tego odeszla, w tym momencie przejawia sie tylko w stereotypach. Oczywiscie w praktyce wyszloby na pewno ograniczenie kontaktow miedzy nami,przez wzglad na kuzyna, nie jego zone, ktora przeciez nic nie zrobila.
Powiem ci tyle: fajny Niemiec, normalny, inteligentny czlowiek bedzie predziej moim przyjacielem niz glupi polski-kretacz.
A teraz ja daje przyklad: pare miesiecy temu polecialam na chwile do irlandii. Na lotnisku siedzialam pare godzin czekajac na autobus do znajomych,a w drodze powrotnej na moj samolot. Widzialam sporo Polakow, bardzo wielu z nich zachowywalo sie jak banda dziekusow wypuszczonych wlasnie z dzungli. Wg twojej teorii Irlandczycy powinni uznac,ze jestem taka sama jak oni, skoro wychowalismy sie w jednym kregu kulturowym, w podobnych warunkach etc. Bedzie li to fair? Swoja droga to byl pierwszy w zyciu przypadek, kiedy naprawde nie mialam ochoty sie przyznawac skad jestem. Stad m.in. moje przekonanie, zeby ludzi oceniac po ICH czynach, a nie czynach innych, ktorych cos tam z nimi laczy (vide narodowosc), kiedy nie wiemy tak naprawde, jak osoba oceniana przez nas w danym momencie ustosunkowalaby sie do zachowan swoich przodkow, przez ktore wystawiamy jej niepochlebna opinie.
Druga sprawa: kiedy Polacy przyjechali na ziemie odzyskane zaczeli ewakuacje lokalnej ludnosci,to o co teraz walczy Erica (Erika?) Steinbach w wielu punktach jest wydumane, natomiast jeden fakt generalnie jest niepodwazalny (swego czasu troche w tym kopalam): czasie przeporowadzania tej akcji zdarzaly sie lekkie 'przegiecia', kilka osob zmarlo nie przezywszy drogi w b. ciezkich warunkach. Pewnie powiesz,ze mielismy prawo, cios za cios, ale na na Dolnym Slasku z tego,co sie orientuje, nie bylo wiekszych przejawow agresji wobec Polakow. Wiec w przypadku tych wysiedlonych stracili swoj majatek, w kilku wypadku nawet zycia za cos, z czym nie mieli nic wspolnego. Statystycznie jest szansa,ze czesc z nich nigdy Hitlera nie popierala.
A co
Dusqmad pisze:Mogą sobie być Niemcy, którzy lubią Polaków, mogą być też im obojętni, ale procent tych, którzy śmią jeszcze cokolwiekm powiedzieć przesądza sprawę!
Ej, ale ja nie wiem,na jakiej podstawie twierdzisz,ze wiekszosc Niemcow nie znosi Polakow? Ja cale zycie jestem zwiazana z miastami, ktore przez wiele wiele lat byly niemieckie. Trudno znalezc w Jeleniej Gorze polska wycieczke, natomiats pelno jets emerytowanych Niemcow, ktorzy przyjezdzaja zobaczyc miejsca, gdzie kiedys zyli oni lub ich bliscy. Wracaja tu spokojnie, bez agresywnego zalu,ze cos im zabrano, ze jestesmy im cos winni. A jezeli czesc z nich tak mysli,to przynajmniej trzymaja te swoje emocje na wodzy i nie wygaduja,ze nienawidza Polakow. W listopadzie we Wroclawiu wystawiono taki spektakl Transfer, ktory mial byc kulminacyjnym dzielem jakiegos programu polsko-niemieckiego. Cala fabula polegala na tym, ze zebrano na scenie 10 osob, nie aktorow, 5 z PL, 5 z Niemiec, ludzie po 70stce, czesto zniedoleznieni,wymagajocy pomocy w dojsciu na skraj sceny, ktorzy opowiadali o przesiedlenia. Polacy- do Wroclawia, Niemcy- z Wroclawia. Na 5 Niemcow tylko 1 glosno wykrzyczal swoja 'niechec' do Polakow. I tak sobie wtedy pomyslalam,ze moze nie powinnismy rozpatrywac wojny z perspektywy wielkiej polityki i na tym budowac nasze narodowosciowe sympatie czy antypatie, tylko czasem warto popatrzec na ofiary. A one sa takie same,niezaleznie,po ktorej stronie barykady sie znalezli, przeciez czesto bez wlasnej woli.
Dusqmad pisze:nie daliśmy się siłą i przemocą zgermanizować/zrusyfikować, a teraz dzieje się w młodych umysłach coś takiego..
Bo my Polacy mamy w sobie taka przewrotnosc,ze keidy cos nam sie karze,to bedziemy sie buntowac do ostatniej kropli krwi. A angielski przyjmujemy nie z przymusu,tylko dobrowolnie,bo nam imponuje glownie amerykanski styl zycia.

Dusqmad pisze:Uprzedzjąc kolejną scysję powiem: nie mam nic do Arabów!
ale do Niemcow tak, czyli, czy dobrze mysle: nie masz nic przeciwko tym, ktorzy ewentualnie wyniszczaja inne narody, tylko do tych, ktorzy chca to zrobic twojemu?
Nienawidzisz Turkow za to,co zrobili Ormianom i czego wciaz nie chca uznac za ludobojstwo?
W ogole jedna rzecz mnie jeszcze zastanawia, ale to tak ogolnie,a nie tylko w odniesieniu do Ciebie. O wiele rzadziej (ja osobiscie nie pamietam kiedy i czy w ogole) slyszalam glosy o nienawisci do Rosjan,a przeciez tez mamy ku temu powody. Dlaczego? (Why? Warum? Pourquoi? Paciemu?
