Te bzdury pisałem w czerwcu na innym forum:
Wakacje planuję poświęcić przede wszystkim temu, na co nie miałem czasu od września do maja: nadrobi się zaległości w grach komputerowych, skołuje Heroes V (sceptyczne mam nastawienie do 3D), jak to nie będzie mi pasować to jest jeszcze Trójka (postanowiłem, że jeszcze raz się z nią zabawię), oglądnę wszystkie filmy, których nie zdążyłem dotąd, a które leżą odłogiem na półce od kilku miesięcy (jest ich około 70), miałem też plan przeczytać wszystko spod pióra Kinga, ale nie wiem, czy sie nie przeceniłem, więc w tu jeszcze nie mam pewności (sama "Mroczna Wieża" to zabawa przynajmniej na miesiąc czytania po kilka godzin dziennie), podwoić zasoby Serwisu Filmowo, a jeśli dojdzie jeszcze kilku zapaleńców to i dobić liczbę recenzji minimum do 150. I chyba tyle, jeśli mowa o zaległościach... Oczywiście przez cały czas będą też rowerowe wypady z kolegami, złocisty napój kupowany u Heli, coś ostrzejszego też, zapowiada się świetnie. Dotąd zawsze otwierając oczy myślałem dlaczego czekający mnie dzień będzie, po wojskowemu mówiąc, przejebany. Jeśli nie znalazłem niczego to mogłem uśmiechnięty wstać z łóżka i normalnie funkcjonować. Teraz chyba koniec z tym przyzwyczajeniem...
He, he... I co nam z tego wyszło. Nie wiem jeszcze jak wygląda "Heroes V" (nikt z kolegów nie ma), słoneczko porwało mi cały zapał do pisania (w tamtym roku też tak miałem), z filmami ciągle mam zaległości, dotąd jeszcze sporo mam nie oglądniętych w swojej kolekcji, z czytaniem zatrzymałem się na "Buicku 8" - idzie mi bardzo okazjonalnie (ale skończyć muszę), z piciem też na razie tylko lipiec był dobry... Przynajmniej wstając normalnie funkcjonuję


