1x16 Let No Man Put Asunder
Odcinek nie jest zły... ale również nie jest za dobry. Taka flegmatyczna codzienność, z której nic nie wynika, czy w ogóle kiedyś wyniknie. W V postarali się, lecz tutaj krok do przodu i dwa kroki do tyłu. Sztuczna przyjaciółka(Jane) - nie mogłem na to patrzeć, wręcz odrzucające tak związana z partnerami w pracy a drink za drinkiem i uścisk. Nareszcie... nareszcie wiadomo czy jej dziecko jest Demitriego. Marcie - tutaj flegmatyka zamyka sprawę, bo gonienie w tą i we w tę przyprawia do brzydkiej codzienności. Wszystko układa się w jedną całość, jednak przyszłość musi się spełnić tak jaka zobaczyli w swoich wizjach. I tu mowa o miłości Lloyda i Olivii, porwanie Dimitriego - pewnie Frost wywiezie go do LA, tatuś wolno maszerował... (do Iraku, czy gdzieś tam)... taka sielanka, w poprzednim: nie nic się nie spełni, w następnym: tak, wszystko się spełni. Ostatnie sceny - no chyba najlepsze ze wszystkiego co można było spotkać.
Flash Forward: Przebłysk jutra
Re: Flash Forward: Przebłysk jutra
Ostatnio zmieniony 2015-05-12, 00:56 przez Matthew, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Flash Forward: Przebłysk jutra
1x17 The Garden of Forking Paths
Byłem pewien, że ten serial wstanie na nogi i tak się stało. Przez wszystkie sekundy nie odrywałem oczu od monitora. Według mnie był to najlepszy odcinek do tej pory, który miał w sobie to coś, nie było żadnych zawirować typu sprawy codzienne. Wszystkie motywy bardzo mi się podobały, nie było żadnej zmazy. Tak ten epizod poskładali i posklejali, że chce się nim żyć. Wątek Frosta - szkoda mi bohatera z tego powodu, że uwielbiam mroczne charaktery, a on takim był. Mowa o różnych przypadkach - tutaj bardzo ciekawie przedstawiono, np. Demitri miał być postrzelony trzy razy w klatkę piersiową - i tak się stało, ale mowa była tu tylko o zdjęciu. Mapa 'kolorowe kredki' daje dużo do myślenia i nasuwa się tylko jednoznaczna myśl: czy tego 12 grudnia będzie koniec świata czy koniec przebłysków na zawsze ? Tutaj czekam na to z niecierpliwością, tak się ładnie posklejało...
Nie będę dalej komentował, bo odcinek jest ogólnie cały genialny.
Byłem pewien, że ten serial wstanie na nogi i tak się stało. Przez wszystkie sekundy nie odrywałem oczu od monitora. Według mnie był to najlepszy odcinek do tej pory, który miał w sobie to coś, nie było żadnych zawirować typu sprawy codzienne. Wszystkie motywy bardzo mi się podobały, nie było żadnej zmazy. Tak ten epizod poskładali i posklejali, że chce się nim żyć. Wątek Frosta - szkoda mi bohatera z tego powodu, że uwielbiam mroczne charaktery, a on takim był. Mowa o różnych przypadkach - tutaj bardzo ciekawie przedstawiono, np. Demitri miał być postrzelony trzy razy w klatkę piersiową - i tak się stało, ale mowa była tu tylko o zdjęciu. Mapa 'kolorowe kredki' daje dużo do myślenia i nasuwa się tylko jednoznaczna myśl: czy tego 12 grudnia będzie koniec świata czy koniec przebłysków na zawsze ? Tutaj czekam na to z niecierpliwością, tak się ładnie posklejało...
Ostatnio zmieniony 2015-05-12, 00:57 przez Matthew, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Flash Forward: Przebłysk jutra
1x18 Goodbye Yellow Brick Road
Kolejny genialny odcinek jak ich teraz dużo.
FlashForward podniósł się na nogi, a nie ręce i jest na tyle dobry, że przerasta 6 sezon Lost. Te wątki takich przeskoków - myślę, że nie są złe, trochę nam uświadamiają co i jak, więc nie widzę tu cech negatywnych. Wątek Jane: tutaj trochę z nami pogrywają, by chociaż nie oszukiwała kolegów z pracy, to trochę takie chore. Co do takich pogrywek ze strony tego człowieka ze szpitala psychiatrycznego i Olivii... mi się podobało, takie rozwinięcie Frosta - dobry dla siebie przez zło. Pierścień w królowie - tego się nie spodziewałem, bardzo dobrze to rozbudowali, mogliby więcej takich wątków dodać. Sklep akwarystyczny - mm przypomniały mi się wspomnienia jak sam miałem akwarium i całe życie się w okół kręciło, wróciłbym do tego, a także chciałbym być takim czarnym charakterem w sklepie - tutaj również pochwała do scenarzystów.
Kolejny genialny odcinek jak ich teraz dużo.
Ostatnio zmieniony 2015-05-12, 00:59 przez Matthew, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Flash Forward: Przebłysk jutra
1x19 "Course Correction"
Odcinek na taką dobrą miarę FlashForward... nie było to coś nadzwyczajnego, ale idzie to oglądać. Pierwsze sceny najlepsze w odcinku, wiedzieli jak to pokazać... ale, żeby było jeszcze więcej zagadek do rozwikłania. Ogółem fabuła taka trochę można to nazwać ciągnąca... czyli codzienność, której nie cierpię. Więcej Simona - nienawidzę Dominica... aktor i jego humorki są po prostu śmieszne, tak samo gra w tym serialu... takie odbijanie własnej siostry, też kształtuje jego charakter jaki właśnie ma. Jaki aktor taka postać. Denerwuje mnie Lloyd... nie mogę również znieść go, przylizana fryzurka, ten głos i technika mówienia = koszmar. "Jesteś najlepszą rzeczą zaraz po krojeniu chleba...." - ach ten cynamon w odcinku, bez tego nie byłby taki dobry. Chociaż znów ruszyło te dawne śledztwa czyli Obiekt 0...
Odcinek na taką dobrą miarę FlashForward... nie było to coś nadzwyczajnego, ale idzie to oglądać. Pierwsze sceny najlepsze w odcinku, wiedzieli jak to pokazać... ale, żeby było jeszcze więcej zagadek do rozwikłania. Ogółem fabuła taka trochę można to nazwać ciągnąca... czyli codzienność, której nie cierpię. Więcej Simona - nienawidzę Dominica... aktor i jego humorki są po prostu śmieszne, tak samo gra w tym serialu... takie odbijanie własnej siostry, też kształtuje jego charakter jaki właśnie ma. Jaki aktor taka postać. Denerwuje mnie Lloyd... nie mogę również znieść go, przylizana fryzurka, ten głos i technika mówienia = koszmar. "Jesteś najlepszą rzeczą zaraz po krojeniu chleba...." - ach ten cynamon w odcinku, bez tego nie byłby taki dobry. Chociaż znów ruszyło te dawne śledztwa czyli Obiekt 0...
Ostatnio zmieniony 2015-05-12, 01:01 przez Matthew, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Flash Forward: Przebłysk jutra
1x20 "The Negotiation"
Bardzo dobry odcinek... taki typowy FlashForward, widać, że serial nabrał tego 'czegoś', więc szkoda, że na razie go nie przedłużą... ale mam nadzieję, że nie pójdzie na marne. Gabriel w odcinku jest chyba najlepszym bohaterem, brawa dla aktora, który umiał tak dobrze wszystko zgrać. Przygotowania do D-Day za spokojne, myślałem, że całe FBI będzie stawało na rzęsach, żeby zapewnić bezpieczeństwo... a tu normalny dzień w pracy. Cieszy mnie, że wreszcie Janis przyznała się do swoich czynów, a Mark przejrzał na oczy... Aaron i jego wejście smoka i te podobne rzeczy również jak najbardziej pozytywnie oceniam, ponieważ nie było to zrobione tak sztucznie i nierealistycznie. Inne, pojedyncze wątki typu Simon i próba porwania Gabriela były takie zwykłe, nie było nic nadzwyczajnego. Całość odcinka, który przygotowuje już do finału.
Bardzo dobry odcinek... taki typowy FlashForward, widać, że serial nabrał tego 'czegoś', więc szkoda, że na razie go nie przedłużą... ale mam nadzieję, że nie pójdzie na marne. Gabriel w odcinku jest chyba najlepszym bohaterem, brawa dla aktora, który umiał tak dobrze wszystko zgrać. Przygotowania do D-Day za spokojne, myślałem, że całe FBI będzie stawało na rzęsach, żeby zapewnić bezpieczeństwo... a tu normalny dzień w pracy. Cieszy mnie, że wreszcie Janis przyznała się do swoich czynów, a Mark przejrzał na oczy... Aaron i jego wejście smoka i te podobne rzeczy również jak najbardziej pozytywnie oceniam, ponieważ nie było to zrobione tak sztucznie i nierealistycznie. Inne, pojedyncze wątki typu Simon i próba porwania Gabriela były takie zwykłe, nie było nic nadzwyczajnego. Całość odcinka, który przygotowuje już do finału.
Ostatnio zmieniony 2015-05-12, 01:02 przez Matthew, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Flash Forward: Przebłysk jutra
1x21 "Countdown"
Epizod nie był zły, wręcz przeciwnie - miał bardzo emocjonujące wątku dotyczące D-Day. Wszystko miało zmierzać do tego, aby wszystko spełniło się tak jak widzieli prawie wszyscy w swoich wizjach a tu (nie)miła niespodzianka - wszystko przeciwnie. Myślę, że finał trochę da nam wyjaśnień czy, rzeczywiście tak będzie, czy Olivia wróci do Lloyda, Mark do biura itp. Trochę może on się ciągnął, ale moim zdaniem to nie było negatywem w tym odcinku. Inne pojedyncze wątki typu furia Marka czy: 'Kocham swojego tatę, nawet jakby nie wiem co' były jedynymi zapychaczami w odcinku, które trochę obniżyły jego poziom. Całość rzeczywiście nie zlewała się razem... dlatego ja bym nie stwierdzi, że FlashForward bije V... w tym drugim wszystko jest poukładane. Całość odcinka = 7/10... choć liczyłem na emocjonujący odcinek przed finałem.
Epizod nie był zły, wręcz przeciwnie - miał bardzo emocjonujące wątku dotyczące D-Day. Wszystko miało zmierzać do tego, aby wszystko spełniło się tak jak widzieli prawie wszyscy w swoich wizjach a tu (nie)miła niespodzianka - wszystko przeciwnie. Myślę, że finał trochę da nam wyjaśnień czy, rzeczywiście tak będzie, czy Olivia wróci do Lloyda, Mark do biura itp. Trochę może on się ciągnął, ale moim zdaniem to nie było negatywem w tym odcinku. Inne pojedyncze wątki typu furia Marka czy: 'Kocham swojego tatę, nawet jakby nie wiem co' były jedynymi zapychaczami w odcinku, które trochę obniżyły jego poziom. Całość rzeczywiście nie zlewała się razem... dlatego ja bym nie stwierdzi, że FlashForward bije V... w tym drugim wszystko jest poukładane. Całość odcinka = 7/10... choć liczyłem na emocjonujący odcinek przed finałem.
Ostatnio zmieniony 2015-05-12, 01:04 przez Matthew, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Flash Forward: Przebłysk jutra
1x22 "Future Shock"
Trzeba przybiegać do tego serialu...

... ale na końcu.
Finał niebiański, taki jaki sobie wymarzyłem... aż szkoda, że nie będzie 2 sezonu, ale jak większość jest taka a nie inna, to niech żałują, ja przeżyję.
Scenariusz tego odcinka był na prawdę dobry, nie było usterek. Dobrze, że wątki rozgrywały się tak a nie inaczej. Myślałem jednak, że wszystko będzie wyglądało tak jak we wizjach i moja wróżba była prawie prawdziwa. Odcinek tak nas umocnił w przekonaniu, że przyszłości nie da się za bardzo zmienić, więc manipuluje nami jak marionetkami.

Wreszcie akcja nabrała innego wymiaru w tym serialu. Inna niż wszystkie, dlaczego ? Zawsze, strzelasz ty, strzelasz ja, sialalala... a w finale dali nareszcie bomby, murzyn z 'Kibelka'... i to inaczej wygląda.
Nurtowało mnie pytanie od samego początku czy Mark jednak zostanie zabity. Teoretycznie może... ale wizja Charlie:

Ogółem finał był na plus, taki powinien być cały FlashForward. Zaspokoił mi troszkę... dosłownie troszkę pragnienia na odpowiedzi, ale z drugiej strony, jakby 2 sezon powstał, to pytań byłoby znacznie więcej.
Przerost obrazów i cytatów nad treścią... 9/10.
Trzeba przybiegać do tego serialu...

... ale na końcu.
Finał niebiański, taki jaki sobie wymarzyłem... aż szkoda, że nie będzie 2 sezonu, ale jak większość jest taka a nie inna, to niech żałują, ja przeżyję.
Scenariusz tego odcinka był na prawdę dobry, nie było usterek. Dobrze, że wątki rozgrywały się tak a nie inaczej. Myślałem jednak, że wszystko będzie wyglądało tak jak we wizjach i moja wróżba była prawie prawdziwa. Odcinek tak nas umocnił w przekonaniu, że przyszłości nie da się za bardzo zmienić, więc manipuluje nami jak marionetkami.

Wreszcie akcja nabrała innego wymiaru w tym serialu. Inna niż wszystkie, dlaczego ? Zawsze, strzelasz ty, strzelasz ja, sialalala... a w finale dali nareszcie bomby, murzyn z 'Kibelka'... i to inaczej wygląda.
Nurtowało mnie pytanie od samego początku czy Mark jednak zostanie zabity. Teoretycznie może... ale wizja Charlie:

Ogółem finał był na plus, taki powinien być cały FlashForward. Zaspokoił mi troszkę... dosłownie troszkę pragnienia na odpowiedzi, ale z drugiej strony, jakby 2 sezon powstał, to pytań byłoby znacznie więcej.
Przerost obrazów i cytatów nad treścią... 9/10.

Ostatnio zmieniony 2015-05-12, 01:05 przez Matthew, łącznie zmieniany 1 raz.

