moja najwyższa... no nie pamiętam... w tamtym roku miałem 5.23 ale teraz zamierzam mieć coś koło 5.5 ... ale to trzeba się będzie męęęczyć
a najniższa to 5.0 w piątej klasie^^ nie najgorzej... xD
Laska, 5.6? nie no gratuluję (respect xD) w czwartej klasie?^^ a w której teraz jesteś?
ja chodzę teraz do 2 liceum, i o "średnie" starałem się tylko w podstawówce.
niby średnia odzwierciedla wiedzę ale w przypadku mojego gimnazjum tak nie było. i dałem sobie z tym spokój. uczyłem się rzeczy które mi się naprawdę przydadzą w życiu, np. angielski, matma...
za tydzień przeprowadzam się na "drugi koniec świata" więc nawet polski nie był mi potrzebny...
Ja najwyższą średnią miałam w 6 klasie - 5,2
a teraz.. pffff . Byleby się dostać do wymarzonego liceum - choć szczerze mówiąc nie czuję iż ono jest 'wymarzone'. Najgorsze jest to, że nie mam pojęcia na jaki iść kierunek. Ale mniejsza o to.
W 2 gim miałam 4,8
A teraz w 3 nie mam pojecia, ale nie licze na nic dobrego ;D
coooz, sa wazniejsze rzeczy niz nauka
eee chyba żartujesz... zdołować... jakbym się postarał to bym z 6.0 wyskoczył... ale to już by było życie na "no life'a"... Pokaż na co cię stać, ale nie jeden raz! xD
z czasem dochodzi sie do wniosku, ze oceny nie maja znaczenia...
szkoda, ze doszłam do niego dopiero po liceum...
moje zycie wyglądałoby zupelnie inaczej, gdyby nie ten ciężar sredniej nad moją głową
a moze raczej chęć udowodnienia, że tendencja spadkowa tej własnie sredniej w toku edukacji nie musi być żelazną regułą.
W tym aspekcie nie chodzi o zaspokojenie swoich potrzeb, każdemu wystarcza średnia 4.75, za lepszą nic nie dostaniesz... tutaj raczej chodzi o to że niektórzy ludzie czegoś od ciebie wymagają... a ty chcesz sprostać zadaniu, nie chcesz okazać się gorszy, np od twojego brata z którego rodzice są dumni, a nauczyciele wspominają jak geniusza^^
Moje życie także nie było idealne... zbyt późno ukierunkowałem swoje zainteresowania... z początku leciałem ogółem, nie wiedziałem czym się będę zajmował, więc ze wszystkiego chciałem się orientować... teraz z kolei test gimnazjalny mnie czeka... więc także nici z czasu wolnego, który chciałbym przeznaczać na znajomych...
racja z tym, że u mnie to nie była chęć udowodnienia czegos komus, tylko raczej bardziej sobie, skomplikowany ze mnie człowiek...xD
a z tym ukierunkowaniem to masz jeszcze sporo czasu^^ w ogole szacun, ale i szok lekki ze juz o jakimkolwiek ukierunkowywaniu myslisz bo ja na miesiac przed matura nadal tego nie wiedzialam, a w koncu wyboru drogi zyciowej podjęłam w efekcie eliminacji, biorac pod uwagę bardzo przyziemne argumenty. Ale to 'lecenie ogólem' nie jest dobre, masz racje. Ja starałam sie robic tak do konca, chyba z przyzwyczajenia^^ i na koncu cięzko było sie na cos zdecydowac.
ale spoko loko luz i spontan xD jak jestes w gimnazjum to jeszcze masz duuuuze pole manewru, ale radzę Ci dobrze: ucz sie pilnie przedmiotów scisłych
Przedmioty ścisłe mówisz?... geografia sama wpływa mi do głowy... tak to jest jak się w przedszkolu studiowało atlasy xD, fizyka? mam zamiar iść na Matfiz i mieć z fizyki szóstkę... piątka będzie na luzie ... chemia... no tutaj się sprawa zwykle komplikuje... ale nie u mnie xD ja z chemii korki darmowe daję^^ w pierwszej klasie dzięki mojej (bezpłatnej! xD) pomocy zdało 4 uczniów^^ a biologia... anatomia jest fajna... ale nic poza tym xD
Co do ukierunkowania... od razu odrzuciłem myśl klasy polonistycznej... wosu bym nie przeżył... jakoś historię może bym ździerżył... xD ale polski... może na prawo bym się nadawał... ale to jeden na milion się nadaje... a mi się tego nie chciałoby uczyć... z resztą winić się że ktoś niesłusznie poszedł przeze mnie do kicia... Biochem... nad medycyną się zastanawiałem... ale to było chwilowe... , informatyka która jest niezbędna wcale mnie nie kręci^^ więc pozostał matfiz... a że mam kalkulator w głowie... xD to wiadomo
Nie idz na prawo bo sie bedziesz musiał po nocach uczyc o Johnie Lock'u, mimo, ze wolałbys innego Johna Lock'a ogladac w tym czasie na ekranie komputera xD
dobry wybór z tym mat-fiz. ;-) mozna po nim wybrać studia i zawód, który zagwarantuje Ci jakaś optymistyczną wizję przyszłości^^ przynajmniej w wiekszym stopniu niz wersja humanistyczna.
Ja ze scisłymi tez nie miałam problemów, ale zadnej przyjemnosci z ich nauki (oprócz chemii, ktora wyjatkowo mnie interesuje) tez nie, a do przedmiotow humanistycznych mam jakąs większą 'predyspozycję' wrodzona jakby.
Dlaczego off? to dotyczy naszej szkoły, średniej itp itd gdyby ten temat miał się ograniczyć tylko do naszych średnich to długo by nie pociągnął^^
John'a Locke się uczyć byłoby trzeba na prawo? no to zmieniam zdanie xD lecę na prawko... aaa nie tego Locke'a... frajerstwo xD
Matiz, a po tym... nie wiem jakaś inżynieria albo architektura pewnie^^ Ale na kierunek studiów o wiele za wcześnie xD
Moja najwyższa średnia to 5,4 w 6 klasie
Potem to już nie pamiętam przeważnie 4 z czymś
Trochę żałuję, że też zbyt późno odkryłam swoje zainteresowania no ale wyszło jak wyszło i jak narazie jest dobrze, nie ma co narzekać bo czasu i tak już nie zmienię więc pozostaje iść naprzód
Teraz jestem na pierwszym roku anglistyki, bylabym już na drugim ale niestety rok temu studiowałam co innego i stwierdziłam, że to nie jest to co chcę robić w życiu i postanowiłam zdawać na anglistykę i się dostałam
oooooooo a ja mysle zeby zacząć ekonomie za rok^^
chyba ze wczesniej padnę na moim pierwszym kierunku
a biorąc pod uwagę, ze jestem 2 mc na studiach, do sesji jeszcze hohohohoho a ja nie spie od 36 h to ten scenariusz jest bardzo mozliwy.
uuu to poważna sprawa moja siostra miała aspiracje by zostać prawnikiem ale pod koniec 2 klasy liceum jej się 'odwidziało' i wkońcu skończyła germanistykę hehe
No to nie dziwię się, że tak mało sypiasz jeżeli dasz radę studiować dwa kierunki to szczerze podziwiam..
Same mózgi tutaj ;D
A ja o mojej średniej na pierwszy trymest nic nie powiem, bo aż siara ;D
Madzia weź się wreszcie do nauki..
I to jeszcze ostatnia klasa
Tak, tak.. pewnie to sobie uswiadomie dzien przed testami.
A wy - studenci moi kochani.. powiedzcie czy na prawdę te "życie studenta" jest prawdąąą?
Zależy jakie studia imprezowe życie zazwyczaj prowadzą studenci w trybie dziennym zaoczni wydaje mi się, że nie mają tyle czasu bo przecież pracują
Ja tam nie imprezuję codziennie, nawet nie zawsze co weekend heh bo jednak trzeba się trochę przyłożyć do nauki no chyba, że komuś nie zależy Poza tym nie mieszkam w akademiku a to też jest różnica. W akademiku nie ma miejsca na naukę, imprezy na każdym piętrze łojoj masakra raz już na takiej byłam
hehehe Niunia to zależy
Gdy się żyje poza domem swiat nabiera pięknych barw, czuje sie ten smak wolności...
i nabiera większej ochoty na takie własnie równe rozrywki xD
niestety nie tylko rozrywkami 'homo studenticus' zyje...szczegolnie jak sobie wybierze jakis durny tudzież pier*%$@6&!# kierunek...
ale i tak jest fajnie