Info o filmie:
reżyseria i scenariusz: M. Night Shyamalan.
zdjęcia: Tak Fujimoto.
muzyka: James Newton Howard.
produkcja: USA gatunek: Thriller.
data premiery: 2000-01-14 (Polska) , 1999-08-02 (Świat).
obsada: Bruce Willis, Haley Joel Osment, Toni Collette, Olivia Williams.
Fabuła:
Do domu mieszkającego w Filadelfii psychiatry, dr. Malcolma Crowe (Bruce Willis) i jego żony Anny (Olivia Williams) włamuje się niezrównoważony psychicznie pacjent Vincent Gray (Donnie Wahlberg), który oskarża doktora o to, że nie potrafił udzielić mu pomocy. Strzela do niego, po czym odbiera sobie życie...
Malcolm powoli dochodzi do siebie po zamachu na jego życie. Jego uwagę zwraca przypadek Cole'a Seara (Haley Joel Osment), ośmioletniego syna samotnie wychowywanego przez matkę, Lynn (Toni Collette). Cole jest niezwykle jak na swój wiek rozwinięty, ma obsesję na punkcie żołnierzyków i cierpi z powodu rozwodu rodziców.
Ku swemu zdumieniu Malcolm odkrywa, że chłopiec posiadł tzw. "szósty zmysł", widzi i słyszy umarłych.(filmweb.pl)
Idąc za ciosem zamieszczam kolejny film wizjonera współczesnego kina jakim dla mnie jest M. Night Shyamalan. Od tego tytułu rozpoczęła się jego międzynarodowa kariera i moja przygoda z tym reżyserem/scenarzystą. Co ja mógłbym na ten temat powiedzieć skoro sam film jest powszechnie znany i pewnie wszystkim dane go było obejrzeć....
Otóż myślę że wskazane jest obejrzenie filmu dwukrotnie, znając wcześniej zakończenie (sam zachwycałem się w sobotę tym obrazem trzeci raz). Tylko wtedy odkryjemy z jaką pieczałowitością został napisany scenariusz, jakim kunsztem wykazał się Shaymalan tuszując prawdę i ujawniając nam wszystko dopiero w momencie kiedy to on tego chce, czyli po 100 minutach oglądania. Za drugim razem plułem sobie w twarz, że nie skojarzyłem wszystkiego na początku, dawałem się mamić przez prawie 2 godziny, choć co chwilę dostajemy szanse na poznanie prawdy...
Nie wiem czy w tym momencie za dużo nie powiedziałem, bo dla jakiegoś bystrzachy co nie oglądał tego filmu, mogą to być cenne wskazówki.
Jeśli chodzi o aktorów, nie mam żadnych zastrzeżeń; zresztą ciepłe słowa o młodym (Haley Joel Osment) padły z moich ust już gdzie indziej (dział Aktorzy).
Ocena 9/10

