Quentin Tarantino

Reżyserzy, producenci, scenarzyści, kompozytorzy, operatorzy i inni ludzie, bez których o żadnym filmie nie byłoby mowy.

Czy uważasz ze filmy Tarantino są nudne a on sam przereklamowany?

Tak
2
10%
Nie
18
86%
Nie mam jeszcze zdania
1
5%
 
Liczba głosów: 21
deem
Forrest Gump
Posty: 10
Rejestracja: 2007-11-13, 10:59

Quentin Tarantino

Post autor: deem » 2007-11-13, 22:42

Na początek zgodnie z regulaminem zakładania tematu, krótkie info o Quentinie Tarantino (autor: Raptorka; filmweb.pl):

Gdy w 1992 r. na ekrany wszedł film "Wściekłe psy", wyreżyserowany przez nikomu nieznanego debiutanta Quentina Tarantino, krytycy chórem krzyknęli, że oto mamy do czynienia z narodzinami prawdziwego talentu. jednak, kiedy dwa lata później powstał obraz pt. "Pulp Fiction" zachwyt przeszedł wszelkie granice. Film zdobył Złotą Palmę w Cannes, Oscara za scenariusz i został okrzyknięty, podobnie jak jego twórca, kultowym. Tgodnik "Variety" twierdził, że Tarantino jest pierwszym z nowej generacji reżyserów. Artystów. którzy swojego fachu będą uczyli się nie w szkołach, ale oglądając filmu na video. Powoływali się na fakt, iż Quentin, będąc maniakiem kina, 5 lat przepracował w wypożyczalni kaset, gdzie miał łatwy dostęp do filmów i mógł je oglądać też w godzinach pracy. Codziennie pochłaniał po kilka obrazów, od niskobudżetowych produkcji rodem z Hong Kongu po dzieła francuskiej "nowej fali". Była to jego szkoła filmowa.
Realizacją "Wściekłych psów" udało mu się zainteresować Harvey Keitela, który nie dość, że zwiększył budżet filmu z 35.000 $ do 1,5 miliona, to jeszcze przekonał do zagrania w nim takich aktorów jak Tim Roth, czy Michael Madsen.
Obecnie Quentin Tarantino jest prawdopodobnie jednym z najchętniej oglądanych i najczęściej dyskutowanych reżyserów naszych czasów. Przez wielu krytyków przedstawiany jest jako wzorowy przykład twórcy postmodernistycznego.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ze swojej strony:

Nie potrafię pojąć jak to możliwe, że Tarantino jest podziwiany przez wszystkich, Czym wyróżnia się od innych reżyserów. Sporo z użytkowników tego forum ma jego filmy w pierwsze 10 swoich hitów. Zapraszam więc do dyskusji :)

Swoje opinie opieram na filmach takich Pulp Fiction, Deathproof czy Kill Bill.

Moim spostrzeżeniem jest, że Tarantino robi filmy bardzo nietypowe, które rzeczywiście potrafią zapaść w pamięć, ale... Do mnie kompletnie one nie trafiają. Przede wszystkim dialogi. Przez wielu uznawane za idealne dla mnie w większości przypadków są po prostu... nudne. Powiem szczerze, że zasnąć przy nich nietrudno... Część jest zupełnie niepotrzebna, nie ma żadnego związku z fabułą filmu.

Kolejna rzecz... zwalnianie i przyśpieszanie akcji. Spory fragment filmu nie dzieje sie nic (występują dialogi oczywiście), by nagle boom, akcja rusza z kopyta.

Pomysły na film są naprawdę dobre, ale atmosfera tworzona przez Tarantino jako reżysera kompletnie mnie już nie kręci.

Chciałbym jeszcze dodać, że mimo wszystko podobał mi się Pulp Fiction, ale głownie z powodu 1) gry aktorów 2) fantastycznie dobranej ścieżki dzwiękowej 3) Nowatorskiego podejścia do nakręcenia filmu (Tylko to jest zasługą Tarantino),ale jak człowiek zobaczy już coś nowego, a potem powtórek z rozrywki w kolejnych filmach to mu się to nudzi.

Może ktoś wyjaśni mi więc fenomen Tarantino?
Awatar użytkownika
Scourge33
Indiana Jones
Posty: 182
Rejestracja: 2007-01-13, 12:26
Lokalizacja: Wrocław / Sieradz

Re: Quentin Tarantino

Post autor: Scourge33 » 2007-11-15, 00:39

Ja nigdy nie twierdziłem że Tarantino jest "najlepszym" reżyserem, znajdzie się co najmniej kilku żyjących większego formatu, ale prawdopodobnie to właśnie jego dzieła ogląda się z największą przyjemnością... Fakt że nie miał nigdy ambicji wypowiadać się na jakieś szczególnie "ważne" tematy jak np. efekt cieplarniany czy tożsamość narodu amerykańskiego :-P:

Pan Różowy: Przykro mi, że rząd opodatkował im napiwki. To skurwysyństwo. Ale to nie moja wina. Kelnerki są jedną z wielu grup regularnie dymanych w dupę przez rząd. Słuchaj, jeśli poprosisz mnie, żebym podpisał jakiś papier, żeby rząd tak nie robił, podpiszę go, poprę, będę za tym głosował, ale nic poza tym nie zrobię. A na to pieprzenie o braku studiów mam dwa słowa: opanuj, kurwa, komputer, bo jeśli liczysz, że pomogę ci z czynszem, to się kurwa zdziwisz.

ale jeżeli już wprowadza takie wątki to w bardzo strawnej dla odbiorcy formie; choć ja tego po nim nie oczekuję, nie oczekiwałem...
Za to potrafi dać widzowi to czego często próżno szukać u innych twórców: czystą rozrywkę, okraszoną zwykle niezła grą aktorską i świetnymi autorskimi dialogami. A czego można oczekiwać od kina jak nie dobrej zabawy (przynajmniej raz na jakiś czas)? Sam Quentin kiedyś powiedział że robi takie filmy jakie sam chciałby oglądać, nikt chyba tak bezceremonialnie nie odświeżał starych bohaterów... Kto mógłby sobie pozwolić na tak udana żonglerkę gatunkami? To właśnie takie podejście do kina przekłada się na interakcję z widzem, tutaj QT sprawdza się najlepiej i ja to kupuję...

Właśnie dialogi: fakt w Death Proofie i Kill Billu aż tak pięknie nie było, lecz ich siła nie polega tylko na treści, bardzo ważne są okoliczności w jakich jakieś słowa są wypowiadane. Przykład: przypomnij sobie scenę z Pulp Fiction w której Travolta i L. Jackson idą "na robotę" i konwersację odnośnie masażu stóp, dla mnie bomba...
Osobiście uważam że "Reservoir Dogs" są w tej materii jeszcze lepsze.

W sumie nie moja dola próbować cię przekonać w kierunki tego reżysera, to co lubimy, nienawidzimy to zwykle sprawa czysto indywidualna. To co się u mnie sprawdzi niekoniecznie innej osobie musi odpowiadać. Pragnę zauważyć że jak sam napisałeś nie jesteś zaznajomiony z cała jego twórczością; ja sam dzielę ją przed i po Kill Billu... Może ten stary Quentin bardziej by Ci odpowiadał?
Warto sobie odpowiedzieć na pytanie: Czego od kina oczekuję?
Pozdrawiam!
Awatar użytkownika
Aletheia
Tyler Durden
Posty: 327
Rejestracja: 2007-08-14, 11:58

Re: Quentin Tarantino

Post autor: Aletheia » 2007-11-15, 22:51

Omijałam ten temat, bo Tarantino mi raczej zwisa, ale wobec powyższego jednak nie wytrzymam. Z góry przepraszam za ewentualne offtopy.
Scourge33 pisze:prawdopodobnie to właśnie jego dzieła ogląda się z największą przyjemnością... Fakt że nie miał nigdy ambicji wypowiadać się na jakieś szczególnie "ważne" tematy jak np. efekt cieplarniany czy tożsamość narodu amerykańskiego
To fakt, że jego nazwisko powinno widnieć w słowniku przy haśle "bezpretensjonalny", to mu przyznaję, ale jednak dla mnie nie "z największą przyjemnością". Nie Tarantino.
Scourge33, słusznie napisałeś
Scourge33 pisze:To co się u mnie sprawdzi niekoniecznie innej osobie musi odpowiadać.
W tym konkretnym przypadku to stwierdzenie ma większą wagę niż normalna forumowa zasada. Myślę, że Tarantino bardziej niż większość innych twórców jest takim do "subiektywnej oceny". I stawiam tą tezę bardziej na podstawie tekstów krytycznych, które o nim krążą, niż samych jego filmów. Da się wyraźnie zauważyć, że Tarantino jest powszechnie odbierany i oceniany na zasadzie "to tandeta (pamiętajmy, że on sam tak twierdzi), ale jakie robi wrażenie!". A zatem w grę wchodzi wartość skrajnie nieuchwytna i niemierzalna. Na forach, w luźnych rozmowach sprawa jest prosta - film made in QT albo nas bierze, albo nie. Nasze prawo powiedzieć tylko tyle i nie uzasadniać głębiej. Jak ktoś potrafi uzasadnić - jego dodatkowa zasługa, ale nie obowiązek.
Ale teraz zobaczcie, jakich fikołków dokonują "poważni" krytycy, filmoznawcy z nazwiskami, których aktualna kinowa sytuacja zmusza do dostrzeżenia Tarantino i jeszcze wytłumaczenia jego popularności (i tych wszystkich nagród). Fachowiec się subiektywizmem nie wykręci, bo mu płacą za fachowy obiektywizm właśnie (przynajmniej w tekście typu "Rozwój kina lat 90"). No i wtedy widać coś ciekawego - filmoznawcy napiszą parę słów o sprawności warsztatowej (to przynajmniej jakiś w miarę wymierny konkret, jakoś da się ocenić), obowiązkowo nadmieniając o "uniwersytecie video", po czym... właściwie ich wypowiedzi sprowadzają się do tego samego, co nasze luźne opinie: jest popularny, bo "bierze" widzów. A "branie" jest, jak się zdaje, wynikiem bezpretensjonalności - chcecie wiadra krwi, gorące dziewczyny i ostrych facetów? No to macie. Tylko że tego to można się dowiedzieć z wypowiedzi samego Tarantino, po co tu jeszcze krytyk? No to krytycy próbują udowodnić, że jednak się na coś przydają i dopisują piętrowe interpretacje, "co autor miał na myśli", bo zawsze coś musi mieć, pod drugim i trzecim dnem. Osobiście wolę wierzyć jemu samemu, kiedy mówi, że nic nie miał. Że się naoglądał i chciał to pokazać jeszcze raz, trochę tak jak zapamiętał, a trochę po swojemu. W moich oczach, to taki reżyser, co kręci filmy o filmach. Tyle od patrzącej z zewnątrz (czytaj: spoza kręgu QT-fanów) :-)

Natomiast co do braku u niego "ważnych" tematów... Zawsze się jeżę, kiedy trafiam na ten sposób podejścia do wszelkich dzieł, nie tylko filmów. Po pierwsze, w moich oczach "ważność" (jako osiągnięty efekt) płynie nie z zamiaru, ale z wykonania, stopnia "udania". Wyżej ocenię żywo złapany portret choćby najdrobniejszego wycinka rzeczywistości, niż namaszczone Dzieła Narodowe. Przyznaję, że to brzmi trochę mętnie, zatem jestem winna przykład. "Pearl Harbor" - temat poważny, że och ach... A efekt? Czy ktoś serio nazwałby to Wielkim Dziełem? Chyba na szkolnej akademii. Podobnie "Pojutrze" - temacisko, że proszę siadać, ale powstał filmik, który gwizdnął przez ekrany i tyle go widzieli (przynajmniej mam takie wrażenie...). A teraz z drugiej strony, dajmy na to "Vabank" - gdzie tu "wielki" temat? Kryminał do śmichu i tyle. A jednak w efekcie świetny portret epoki, dający więcej niż szkolny podręcznik.

Podsumowując, jestem zwolenniczką oceny wszelkich dzieł według subiektywnego "brania". To kryterium stosuję prywatnie jako ostateczne.
Scourge33 pisze:Warto sobie odpowiedzieć na pytanie: Czego od kina oczekuję?
Oczekuję od filmu, że złapie za gardło, wbije się w pamięć, przylepi do serca i będzie za mną chodził. Jak widać, podejście skrajnie subiektywne. Ale to też oznacza, że wysoko stawiam poprzeczkę. Tarantino nawet się do niej nie zbliżył, ale też od niego tego nie oczekuję. Niech on sobie wielkim artystą będzie, fanom na zdrowie i ku uciesze, dopóki to nie ja decyduję o nagrodach.
deem
Forrest Gump
Posty: 10
Rejestracja: 2007-11-13, 10:59

Re: Quentin Tarantino

Post autor: deem » 2007-11-16, 00:49

Scourge33 pisze: jak sam napisałeś nie jesteś zaznajomiony z cała jego twórczością
Scourge33 pisze:Za to potrafi dać widzowi to czego często próżno szukać u innych twórców: czystą rozrywkę, okraszoną zwykle niezła grą aktorską i świetnymi autorskimi dialogami.
Scourge33 pisze:Warto sobie odpowiedzieć na pytanie: Czego od kina oczekuję?
To co zobaczyłem nie bardzo przekonało mnie do zobaczenia więcej. Najprawdopodobniej właśnie z tego to wynika. To co oferuje QT nie trafia do mnie jako odbiorcy.

Moim najważniejszym oczekiwaniem co do kina wszelkiego gatunku jest zapewnienie widzowi (czyli mi) dużej dawki emocji (a te jak wiadomo są bardzo subiektywne). Różnych ludzi kręca różne rzeczy stąd przeważnie filmy s-f mają u mnie duże fory, bo tym sie interesuję na co dzień. Filmy innych gatunków -> jak najbardziej, ale dobrze zrobione, mające to "coś" w sobie, co mnie "bierze".

A w filmach QT ciężko jest (mi osobiście) znaleźć coś co zachęciło by mnie do obejrzenia tych filmów jeszcze raz, albo szukanie innych jego produkcji.
Scourge33 pisze:Sam Quentin kiedyś powiedział że robi takie filmy jakie sam chciałby oglądać, nikt chyba tak bezceremonialnie nie odświeżał starych bohaterów...
I to chyba najważniejsze stwierdzenie co do Quentina. Ja po o prostu chyba nie chciałbym oglądać takich filmów, jakie on preferuje. Co ciekawe tą samą tezę wyznaję George Lucas, a czegokolwiek on by sie nie dotknął wydam kasę i obejrzę w ciemno :)
Awatar użytkownika
MGaździcki
Agent Smith
Posty: 642
Rejestracja: 2007-06-27, 17:49

Re: Quentin Tarantino

Post autor: MGaździcki » 2007-11-18, 20:52

Pora na moje trzy grosze:

Dla mnie Tarantino jest niemal, że wzorem do naśladowania. Pomijam jego życie prywatne, bo nie o to tu chodzi. Chodzi mi o niego jako o biegłego rzemieślnika-najbardziej niezawodowego zawodowca.

Dla mnie jakoś nieistotne jest to, że nie skończył żadnej szkoły, a swą wiedzę filmową czerpał głównie z kaset video. Istotne jest tu, że jest to reżyser, który potrafi isćna przekór fali Hollywood, nie zrobił się z niego (jak sam mawia) pie... hollywoodzki wyrobnik, ciągle ma głowę pełną pomysłów. I to jakich!

Bo nie ukrywajmy, że coś takiego jak "Kill Bill" czy "Pulp Fiction" trzeba wymyślić. Oczywiśćie, że te filmy to posklejane klisze, ale sztuką nie jest je złożyć do kupy-sztuką jest złożyć je, by się komuś podobały. I tu akurat potrzeba inwencji, którą ma Tarantino.
Miszka Kozlov
Terminator
Posty: 81
Rejestracja: 2008-04-04, 22:39
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Quentin Tarantino

Post autor: Miszka Kozlov » 2008-04-05, 16:16

Ja to widzę tak:

Quentin Tarantino oczywiście jest geniuszem. Biorę tu pod uwagę takie czynniki jak choćby jego iloraz inteligencji który jest kur...o wysoki ;-). Fakt że nie skończył żadnej szkoły filmowej jest oczywiście potwierdzeniem jego genialnych umiejętności.

Quentin Tarantino stworzył swój oryginalny styl reżyserski cechujący się przerywaniem akcji dialogami w momentach w których nie spodziewalibyśmy się że te dialogi będą. Inną charakterystyczną rzeczą są ścieżki dźwiękowe do których Tarantino praktycznie zawsze dobiera utwory


Ja czekam ze zniecierpliwieniem na "Inglorius bastards" bo jestem ciekawy jak Tarantino poradzi sobie z filmem wojennym
Ostatnio zmieniony 2008-04-05, 19:15 przez Miszka Kozlov, łącznie zmieniany 1 raz.
Rodion
Mad Max
Posty: 70
Rejestracja: 2008-12-16, 22:37

Re: Quentin Tarantino

Post autor: Rodion » 2010-07-27, 13:38

Bardzo dobrym przykładem jak świetnym reżyserem jest Tarantino jest film "4 pokoje" podzielony tak jakby na 4 segmenty wyreżyserowane przez 4 osoby. Jedną z nich był właśnie Quentin, który podźwignął moim skromnym zdaniem ten film, a w zasadzie to postawił go na nogi. Bardzo wyraźnie niechcący pewnie ukazano tutaj dużą dysproporcję między Tarantino, no może jeszcze robiącym filmy w kratkę Rodriguezem a pozostałą 2-ójką.
alfa on
Forrest Gump
Posty: 6
Rejestracja: 2011-01-15, 11:02

Re: Quentin Tarantino

Post autor: alfa on » 2011-01-17, 17:05

Tarantino jest przykładem na to ze w Stanach jak coś umiesz to zostaniesz wypromowany :)
ODPOWIEDZ