Skazany na bluesa

blue berry
Tyler Durden
Posty: 338
Rejestracja: 2007-02-24, 12:24
Lokalizacja: z Arkadii

Skazany na bluesa

Post autor: blue berry » 2007-06-22, 22:49

Obrazek
Info o filmie:
reżyseria: Jan Kidawa-Błoński
scenariusz: Przemysław Angerman, Jan Kidawa-Błoński
zdjęcia: Grzegorz Kuczeriszka
muzyka: Dżem
gatunek: dramat, biograficzny
data premiery: 2005-08-12 (Polska)
obsada: Tomasz Kot, Jolanta Fraszyńska, Maciej Balcar, Anna Dymna.

Fabuła:
"Skazany na bluesa" to historia życia niezapomnianego wokalisty zespołu Dżem, Ryszarda Riedla, który zmarł w 1994 r. po przedawkowaniu narkotyków.
Obserwujemy dzieciństwo Riedla, które spędził na Śląsku, jego młodzieńcze lata i próby zerwania z nałogiem. Podkreśla się, że jest to opowieść o sile ludzkich namiętności i o tym, że nie można oszukać przeznaczenia.
(żródło: filmweb.pl)

Nie zachwycił mnie ten film, chociaż jestem wielką fanką Dżemu. Muzyka genialna, wtapia się akurat w obraz bardzo spójnie. Jednak co do samego obrazu mam dużo 'ale'. Po pierwsze pominięto wiele istotnych faktów, jak choćby konflikt Riedla z zespołem, co było wynikiem nałogu i wykluczenia go z niego. Pan Kidawa - Błoński skupił się za bardzo na nałogu, a nie pokazał właściwie, dlaczego Ryszard zaczął brać. Film aż trąci "The Doors" Stone'a. Natomiast bardzo podobała mi się gra Tomasza Kota - była to jego pierwsza poważna rola i był świetny. Film jak dla mnie średni. Warto dla muzyki i kilku naprawdę świetnych scen.
ble
Tyler Durden
Posty: 462
Rejestracja: 2006-10-20, 18:54
Lokalizacja: Rybnik

Re: Skazany na bluesa

Post autor: ble » 2007-06-24, 15:14

Film nie był zachwycający, jednak nie potrafię go ocenić obiektywnie. Denerwował mnie trochę ich śląski. Zbyt sztuczny. Było równiez kilka innych wad, ale po prostu nie potrafiłam ich wysunąć przed całość. Myślę, że warto zobaczyć "Skazany na bluesa', szczególnie polecam tym, którzy historii Ryszarda Riedla nie znają w ogóle.
Awatar użytkownika
Dusqmad
Administrator
Posty: 1955
Rejestracja: 2006-08-01, 06:40

Re: Skazany na bluesa

Post autor: Dusqmad » 2007-06-26, 01:36

blue berry pisze:"The Doors" Stone'a
Dokładnie, ale w sumie sam Rysiek przepadał za Morrisonem i nawiązywał do jego twórczości choćby tytułem koncertowej płyty - "Absolutely Live".

Film oglądałem tylko raz, rok temu. Jest to jedna z produkcji, które najbardziej mnie zdołowały. Po seansie czułem się fatalnie, nawet pokrzepiłem się łykiem Krakowskiej. Nie ocenię tego filmu obiektywnie. Nie patrzyłem na wykonanie, lecz na tragiczną historię Ryśka, przy której trudno było nie uronić choćby symbolicznej łzy.
Awatar użytkownika
Guskas
Terminator
Posty: 97
Rejestracja: 2007-05-10, 20:11

Re: Skazany na bluesa

Post autor: Guskas » 2007-06-27, 15:36

Ja Ryśkiem interesowałam się już dużo wcześniej, więc mniej więcej jak zasiadłam do obejrzenia filmu znałam jego historię. Było sporo sytuacji, o których nie czytałam, ale ogólnie byłam przygotowana na to co się będzie działo, więc film mi się ewidentnie nie podobal. Fabuła owszem, ale napisała ją w sumie historia życia Ryśka. Kot mi zdecydowanie nie pasował, dobrze zagrał niektóre momenty, ale ogólnie mnie wkurzał w tym filmie. Fraszka uszła :)
Korzonek
Forrest Gump
Posty: 8
Rejestracja: 2008-12-28, 23:50

Re: Skazany na bluesa

Post autor: Korzonek » 2008-12-29, 00:24

Ogólnie mi się film nie podobał.
Głupim pomysłem było to, żeby resztę zespołu zagrał prawdziwy Dżem. To nie są profesjonalni aktorzy i przez to sfera wykorzystania ich została ograniczona do minimum. Nie potrafiliby zagrać uporczywych kłótni z Ryśkiem i nieustannych namów do tego aby poszedł na odwyk.
Relacje Ryśka z zespołem były bardziej złożone niż to przedstawiono w Skazanym...
Tylko jakaś dwuminutowa scena z bezpłciową pogawędką na temat pójścia na odwyk w stylu "Ty Rysiu, może byś sobie na leczenie skoczył bo ty nam się chłopie wykończysz" ...i na tym KONIEC.
Gdyby zespół zagrali prawdziwi aktorzy, nic by się nie stało a i o niebo więcej można by z nimi zrobić.

Szkoda mi nawet wspominać postaci Indianera, który gadał tak jakby przez cały życie trzymał jakiś długi kołek w tyłku.
Jeśliby w filmie była wzmianka o tym, że hera powoduje biegunkę, to może bym jakoś zniósł to jego ciągłe, napięte i patetyczne gadanie.
Niestety jednak, zamiast Indianera - chodzący kij od miotły.

Szkoda. Mógłby to być taki dobry film.
Pandowsky
Forrest Gump
Posty: 1
Rejestracja: 2009-08-30, 20:11

Re: Skazany na bluesa

Post autor: Pandowsky » 2009-09-27, 11:32

Ok...to był jeden z najgorszych filmów "biograficznych", jakie widziałem.
R.Riedla uważam za ciekawą postać i obiektywnie rzecz biorąc jest niezłym materiałem na film, to ten jednak był porażka.
Film pełen niezgodności, fikcyjnych postaci...chociażby ten Indianer, psia jego mać.
Do filmu zaciągneli totalnie z dupy obecnych członków zespołu...czy to wymaga jakiegoś komentarza, żeby robić fabularny film biograficzny i zamiast aktorów wsadzać tam postaci o których traktuje biografia? Pomijając, że powyżsi ni chuja nie potrafią grać i dodają jeszcze szczyptę żałosności do tej małej górki, która już zdążyła się usypać.
Poza tym niski budżet aż piszczy.
Peetero
Forrest Gump
Posty: 2
Rejestracja: 2009-11-15, 11:54
Lokalizacja: Kraśnik

Re: Skazany na bluesa

Post autor: Peetero » 2009-11-15, 12:00

Ja osobiscie wiazalem duze nadzieje z tym filmem, jednak one chyba przerosly jakosc owej produkcji.
Zawsze glowna role w filmie, dla mnie, graja emocje, ktorych tu troche brakowalo, bylo to poprawne, latwo przyswajalne, troche bez refleksyjne, no niestety
Tak pozatym to witam wszystkich serdecznie, jako nowy uzytkownik tego forum :))
amelia123
Indiana Jones
Posty: 130
Rejestracja: 2012-10-31, 14:11

Re: Skazany na bluesa

Post autor: amelia123 » 2012-11-02, 17:20

widać brak profesjonalizmu Dżemu,chyba niezbyt dobrze zagrali tę rolę,a Kot bardzo mi się podobał,nie spodziewałam się że dotychczas grający role komediowe aktor,tak dobrze poradzi sobie w tym filmie.Ogólnie podobał mi się film,czasami nawet uroniłam łezkę.
amelia123
Indiana Jones
Posty: 130
Rejestracja: 2012-10-31, 14:11

Re: Skazany na bluesa

Post autor: amelia123 » 2012-11-12, 08:41

faktycznie charakteryzacja była doskonała,tak zmienić Kota,to na prawdę mistrzostwo.
jaxx
Vincent Vega
Posty: 13
Rejestracja: 2013-09-21, 23:51

Re: Skazany na bluesa

Post autor: jaxx » 2014-01-17, 20:55

Nie najgorszy film. Świetna rola Kota. Przede wszystkim pokazał to co miał pokazać, drogę Ryśka na szerokie wody muzyczne i powolny upadek od narkotyków. Oczywiście szkoda, że zaangażowano muzyków z Dźemu a nie aktorów. Ich relacje wyszły miałko, byle jak. Na odwal w studiu coś mu tam mówią do ucha. A śląski, dla mnie bez różnicy, i tak ta gwara jest dla mnie nie znana:]
letmeknow
Forrest Gump
Posty: 4
Rejestracja: 2014-02-13, 21:18

Re: Skazany na bluesa

Post autor: letmeknow » 2014-02-13, 21:36

Mnie w tym filmie zawsze najbardziej denerwowała ta relacja Rysiek - Bastek, jest to dla mnie najgorsze przekłamanie w tym filmie. Jednak zamysł reżysera był chyba taki, by film był jak najbardziej dramaturgiczny, smutny itd, a ja zawsze właśnie widziałam (i nadal widzę) w Ryśku bardzo pozytywnie nastawionego człowieka. Ale mimo wszystko "Skazany na bluesa" bardzo mi się podobał, oglądałem go wiele razy i dziś znów zobaczę, jednak tak jak mówi Małgorzata Riedel nie możemy odbierać go dosłownie.
pkijko
Forrest Gump
Posty: 1
Rejestracja: 2014-05-22, 15:26
Lokalizacja: Olsztyn

Re: Skazany na bluesa

Post autor: pkijko » 2014-05-22, 15:30

Dla mnie to, że zamiast aktorów byli muzycy jarało. O wiele ciekawiej się oglądało, a zarazem tak niezrozumiale, bo ta historia została przedstawiona troszkę hmm... nie wiem jak to nazwać - film pokazał jakby on zmarnował sobie świadomie życie, aż krzyczało się do ekranu - po co Ci to. Powinni raczej pójść w inną stronę, pokazac, że smutek pogrązył go w tym i nie umiał - bo nie miał po co - z tego wyjść. Ja to odebrałem zupełnie inaczej...
ODPOWIEDZ