6x16 What They Died For

Dyskusje na temat poszczególnych odcinków szóstego sezonu.
ssonic
Forrest Gump
Posty: 9
Rejestracja: 2010-02-03, 13:27

Re: 6x16 What They Died For

Post autor: ssonic » 2010-05-21, 10:06

Nie wiem gdzie ty widziales Milesa wchodzacego do skrytki....
Przeciez powiedzial sam, ze woli uciekac do dzungli, co tez uczynil.
Elisha
Indiana Jones
Posty: 206
Rejestracja: 2009-01-23, 16:52

Re: 6x16 What They Died For

Post autor: Elisha » 2010-05-21, 14:04

ssonic pisze:Nie wiadomo czy chodzilo o Sun czy o Jina, przy nazwisku w jaskini... jesli Kate zostala skreslona bo zostala matka, to prawdopodobnie tak samo stalo by sie z Sun. Mozna wiec zakladac, ze kandydatem byl Jin, co tlumaczyloby dlaczego nazwisko Kwon nie bylo skreslone

A ojciec gorszy od matki? Trochę mało logiczne. Powinien ich Jacob wykreślić, ale jak sam powiedział: "to tylko linie z węglu w jaskini". Także nie wnikam i odkłada sprawę w niepamięć. To tylko kolejne nic nie znaczące pytanie ;)
marcinek6000
Tyler Durden
Posty: 402
Rejestracja: 2009-01-26, 12:04
Lokalizacja: Czerwionka-Leszczyny

Re: 6x16 What They Died For

Post autor: marcinek6000 » 2010-05-21, 16:22

Elisha pisze: Których dzieci? Noworodków czy Emmy i Zacka? Jeśli chodzi o Emmę i Zacka to zostało to wyjaśnione na początku sezonu 6 (o ile nie wcześniej). Dzieci były czyste, niczemu niewinne, ich życie nie było takim chaosem i bezsensem jak życie Kate, Sawyera, etc. Widocznie Jacob nakazał Innym, żeby je w pewien sposób chronili przed nagłą śmiercią. Jak widać nie za bardzo to w końcu wyszło - rozwalił ich Widmore jedną bombą (?).
Po tym jak MiB ocucił nieprzytomnego Jacka, który zapytał od razu resztę grupy, MiB odpowiedział, że bomba zabiła kilka osób, a reszta pouciekała do dżungli. Jest szansa, że żyją i że Jack będzie im przewodził. chociaż też myślę, że zginie w finale poświęcając się dla dobra wszystkich.
jolarutowiczx pisze:Czyli Jack za Jacoba a kto zastąpi MiBa?Ben?...
Czyżby pod tym nickiem rzeczywiście kryła się prawdziwa Jolka? Po co ktoś miałby zastępować MiB'a?
Ricardus
Indiana Jones
Posty: 105
Rejestracja: 2009-02-12, 11:07
Lokalizacja: Radom

Re: 6x16 What They Died For

Post autor: Ricardus » 2010-05-21, 16:43

Ciekawy odcinek, mówiący nam dlaczego akurat to oni zostali wybrani do bycia kandydatami. Każdy z nich nie miał za ciekawego życia w realnym świecie i popełniali błędy tak jak kiedyś Jacob. Wybrał na następców ludzi podobnych do siebie.

Ciekawe jak to jest, najpierw Jacob pokazał się w roli dzieciaka a zaraz potem był już dorosły. Dobrze zrobili z tym że wszyscy mogli sobie pogadać z Jacob'em normalnie a nie przez Hurley'a znowu. Wyjaśnił wszystko o co chodzi w chronieniu wyspy i powiedział że bardzo żałuje tego, że to przez niego potwór jest potworem. I w dodatku był jeszcze kiedyś jego bratem to dlatego go tak bardzo nienawidził. Zawsze myślałem sobie, że to MiB popełnił jakiś błąd i przez to stał się potworem. A tu wszystkiemu był winny Jacob.

Ciekaw jestem czy znajdą jakiś sposób na zabicie MiB albo coś podobnego. Szkoda mi bardzo Richard'a miałem nadzieję, że w tym sezonie okaże się kimś ważnym, a tu tylko pokazali z nim retro i taka była cała jego rola w tym sezonie praktycznie.

Ben zabił Widmore'a i to mi się nie spodobało bo bardziej lubię Widmore'a go od niego, bo On przynajmniej dobrze postępował w słusznej sprawie, i nagle zabił go jego jego wróg. Locke zabija wszystkich po kolei i pewnie zabił by Ben'a jak by zabił dla niego wszystkich kandydatów.

No wreszcie wiadomo po co Desmond został sprowadzony na wyspę. Jest zabezpieczeniem w razie nie powiedzenia misji z kandydatami taką jakby alternatywą. I ciekawe jak MiB chce wykorzystać Desmond'a do zniszczenia wyspy. Jack jest nowym Jacob'em i może teraz żyć wiecznie. Dzięki wypowiedzeniu magicznych słów woda daje właściwości długowieczności.

Desmond w 2 linii czasowej szykuje coś wielkiego i ciekawe co go tam pokaże na tym koncercie. Hugo pamięta dużo rzeczy z wyspy skoro przypomniał Ana - Lucia'e sobie tak jak Des.
Awatar użytkownika
weird0ther
Darth Vader
Posty: 752
Rejestracja: 2009-06-21, 20:12

Re: 6x16 What They Died For

Post autor: weird0ther » 2010-05-22, 18:11

JEST BEN, JEST IMPREZA!

Obrazek

Niejednokrotnie się o tym przekonałam. Zawsze, gdy w odcinku był Locke i Ben odcinki te były rewelacyjne... Zresztą nadal podtrzymuję, że to najlepsi aktorzy w serialu. (chociaż Holloway też daje radę) Nareszcie Benerson w odcinku, czekanie na niego, to jak czekanie na Henia na MC. Wreszcie zaczął zabijać, kablować, mordować, strzelać i manipulować. On zawsze ma plan, szkoda tylko, że darltonowie bezczelnie nie dali mu możliwości, by go wykorzystać. Gdyby nie zrobili z niego takiej niedojdy w drugiej linii czasowej, albo chociaż pozostał by sobą na Wyspie, jako manipulator i Kuba Wojewódzki ostatniego zdania, 6 sezon na pewno by na tym skorzystał.

Obrazek


Tradycyjnie Ben wszedł do lasu i dostał z liścia, najbardziej poturbowana postać ever. Jednak nikt nie zauważył tego
chyba , co ja [f*ck yea] A mianowicie, przy kręceniu sceny z Desmodnem, Benerson dostał naprawdę mocno w oko i miał śliwkę. Pierwszy raz, zamiast malować go, by wyglądał na obitego, musieli mu ukryć limo pod okiem. Ciekawostką jest to, że scena jest normalnie ujęta, tylko nie widać różnicy, bo wszystko dzieje się bardzo szybko. Dharma puder więc jest słaby. Na planie przed, i po :

Obrazek Obrazek

C4 czyli dla mojej Krysi specjalny zestaw poproszę. Tyle koszul na wieszaku, zamiast się przebrać, to na dziko jadą... ;p Scenka z czarnym dymkiem, no dobra powiedzmy sobie to szczerze, z Lockiem, Flockiem, Koszulą, synem Muminki... jak za starych dobrych czasów. Benerson zagrał rewelacyjnie, zresztą Terry również. Ben był lekko przerażony, ale udawał, że się nie boi i grał pewnego siebie.

Obrazek

Dwie najbardziej działające mi w 6 sezonie postacie, czy Widmore i Zoey, piękna scena ich śmierci, więcej krwi ^^ ale bardzo zabawnie stali razem ^^ jakie takie dwie niedorajdy. Czekałam na śmierć Widmore'a od bardzo długiego czasu, fakt że został zabity przez Bena wzmacnia moje uczucie extazy ^^


Nadszedł wielki dzień Danielle w końcu zmieniła ubranie i umyła włosy, jak miło... Podczas gdy Jacek budzi się i idzie do łazienki, ma lekko splamioną koszulkę krwią , najprawdopodobniej po charakteryzacji, w kolejnej klatce mamy nową koszulę wypraną przez samego Hajzera, tak tylko mi się napomknęło przy re-watchu odcinka.Koncert, wszyscy idą na koncert, zastanawiam się jaka będzie główna atrakcja tego koncertu, bo chyba nie tylko występ Davida. Desmond fajnie kombinuje, już przestałam liczyć na odpowiedzi, sama akcja jest bardzo fajnie poprowadzona, jest dużo naciąganych rzeczy, ale to serial, nie wymagajmy zbyt wiele, to ich wizja. Fajnie znów widzieć stare postacie, jak Ana Lucia, Desmond wręcza Kate koszulę, więc pewnie pojawią się na tym koncercie....

Prochy Jacoba palą się... bardzo długo... dłużej niż sam Jacob :P
Alex od razu po szkole bierze się za lekcje... takie rzeczy to tylko w Erze, tzn w filmie/serialu.
Ben się wzrusza przy Alex, więc myślę, że to przez ten przebłysk od Desmonda, a nie cebulę...

Doszłam do tego momentu w Loście, gdzie nie mam siły krytykować sceny kandydatów przy ognisku z Jacobem, scena, jak scena. Po prostu przed finałem chyba nie warto, chyba trzeba to przełknąć i zaakceptować, może mi się coś nie podoba, nie mam prawa tego negować. Wydaje mi się, że do pewnych rzeczy również trzeba dojrzeć,, jest czas buntu i czas akceptacji, zrozumienia. Poza tym myślę, że oni naprawdę odwalili kawał świetnej roboty, pomimo wszystko, bo wciągnąć aktorów do serialu, to nic, ale napisać każdą postać z osobna jakby stanowiła główny materiał na akcję to jest sztuka, tyle wyrazistych postaci na jedne serial... Spójrzmy na inne świetne seriale... House, Dexter...główna postać w centrum i parę mniej wyrazistych osób. Nie można przekreślić serial skuli jedno światełka i paru absurdów, pamiętajmy o niezapomnianych cytatach, scenach, które chwytały nas za gardło, o wierze, nauce, miłości, rzeczach tak banalnych, że nie potrafimy się z nimi obchodzić w życiu codziennym. I mimo tych potterowskich bredni, jak to inni mówią, mamy serial wystarczająco realistyczny, by rozkochać rzeszę zakręconych fanów :) 9/10
Ostatnio zmieniony 2010-05-22, 19:32 przez weird0ther, łącznie zmieniany 1 raz.
wojgab
Mad Max
Posty: 58
Rejestracja: 2010-02-06, 00:27

Re: 6x16 What They Died For

Post autor: wojgab » 2010-05-22, 19:26

kto zrzucał zarcie dla desa? no raczej dharma... skoro ktoś wciskał klawisz w swanie to misja trwała nadal. tylko(kolejna nieścisłość) jak dharma namierzała wyspę skoro w stacji latarnia urzęduje obecnie eleonore hawkins ?????
XerxesPL
Vincent Vega
Posty: 11
Rejestracja: 2010-02-15, 20:09

Re: 6x16 What They Died For

Post autor: XerxesPL » 2010-05-23, 19:55

a może tam po prostu dużo żarcia było?... przecież kiedyś tam było o magazynie,gdzie mr Eko wziął sobie biblie i stamtąd nasi rozbici mieli żarcie
marcinek6000
Tyler Durden
Posty: 402
Rejestracja: 2009-01-26, 12:04
Lokalizacja: Czerwionka-Leszczyny

Re: 6x16 What They Died For

Post autor: marcinek6000 » 2010-05-23, 20:32

Chodzi o to, że żarcie było zsyłane za pomocą spadochronu...kto to zrzucał? Według mnie "Inni"......Wątpię, że dostaniemy odpowiedź na to pytanie...i szczerze mówiąc mało mnie to interesuje.
Anonim
Vincent Vega
Posty: 21
Rejestracja: 2010-03-24, 17:20

Re: 6x16 What They Died For

Post autor: Anonim » 2010-05-23, 20:53

Czy Jack w ogóle cokolwiek innego wyjmował ze swojego plecaka niż kubeczek? (nie licząc podłożonego C-4). Chyba miał tam też butelkę wody, ale wtedy Daniel Faraday żył. Wszystkie dziwne rzeczy są OK, ale ta jest chyba najfajniejsza i najdziwniejsza. Kubeczek w plecaku Jacka.
XerxesPL
Vincent Vega
Posty: 11
Rejestracja: 2010-02-15, 20:09

Re: 6x16 What They Died For

Post autor: XerxesPL » 2010-05-23, 22:42

może sam Wildmore? :P
raskolnikovv
Forrest Gump
Posty: 5
Rejestracja: 2009-12-06, 22:39

Re: 6x16 What They Died For

Post autor: raskolnikovv » 2010-05-30, 09:04

Nie rozumie was kompletnie... widze wyobraznia ponosi tak jak tworcow.... Trzeba byc kompletnie niedojrzalym zeby odbierac kogokolwiek myslenie na zasadzie "samo zlo" "samo dobro"... Jak dla mnie MiB i Jacob to poprostu dwie rozne koncepcje co do przyszlosci wyspy i rozbitkow. MiB podobnie jak chcial to zrobic Daniel Faraday chce zniszczyc wyspe, ktora przynosi czesto bardzo tragiczne rzeczy, a sam chce poprostu opuscic wyspe. Jacob z niezrozumialych mi powodow chce chronic wyspe... no ale Jacob ogolnie zawsze robil tylko to co mowila matka nie zadajac pytan. Wiec moze sam nie wie do konca dlaczego. Jack pierw chcial pomoc w zapobiegnieciu dostania sie rozbitkow na wyspe teraz ta wyspe chce ratowac przez wieki... Hmm.... moze tez sie nad tym nie zastanawia, nie ma wlasnego zdania albo daje sobie zrobic wode z mozgu? albo poprostu tworcy maja nas za idiotow. W kazdym razie nie rozumie waszego toku myslenia, a postepowanie poszczegolnych postaci staje sie poprostu nielogiczne. Jak ktos jeszcze tu zaglada prosze o logiczne rozkminienianie problemow...
Elisha
Indiana Jones
Posty: 206
Rejestracja: 2009-01-23, 16:52

Re: 6x16 What They Died For

Post autor: Elisha » 2010-05-30, 13:40

raskolnikovv pisze:Jack pierw chcial pomoc w zapobiegnieciu dostania sie rozbitkow na wyspe teraz ta wyspe chce ratowac przez wieki... Hmm.... moze tez sie nad tym nie zastanawia, nie ma wlasnego zdania albo daje sobie zrobic wode z mozgu? albo poprostu tworcy maja nas za idiotow.
Wrócił z wyspy do rzeczywistości, ale okazało się, że tak rzeczywistość nie jest tym, czego pragnął. Uświadomił sobie, że życie bez wyspy jest bezsensowne, oderwane od rzeczywistości, którą stała się wyspy. Jednym słowem - nie mógł po tej katastrofie i wszystkim innym, co się wydarzyło tuż po niej wrócić do normalnego życia. Prawdę mówiąc, ilu ludzi jest do tego zdolnych? Część osób z Oceanic 6 miała coś, jakiś powód, dla którego ciągnęła swoje życie poza wyspę, coś co dało im siłę do pozornie normalnego życia - Kate Aarona, Sun swoją córkę, Sayid misję od Bena. Jack nie miał nic, podobnie jak Locke, Ben, Hurley. Każdy z nich popadł w jakiś dziwaczny stan - Hurley wrócił do psychiatryka, rozmawiał z martwymi, każdy dobrze pamięta historię Jeremy'ego Benthama. Ben miał misję, właściwie od zawsze chciał władać wyspą i przede wszystkim znał sposób, w jaki mieli na nią wrócić - pewnie dlatego nie zwariował, nie wpadł w alkoholizm, etc.

Odejście z wyspy uświadomiło Jackowi, że nie ma już dla niego innego życia. Obejrzyj sobie jeszcze raz, dokładniej, sezon 3. Podane jest tam czarno na białym, co doprowadziło do "nawrócenia się" Jacka, co go skłoniło do obrania całkiem innego kierunku rozumowania. Te pierwsze miesiące po katastrofie były tylko tzw. szokiem. Niemal wszyscy uważali, że muszą natychmiast wrócić do swojego prawdziwego życia, że rozbicie się ich samolotu jest totalną katastrofą. Ci, którym udało się wrócić do życia, zrozumieli, że to wcale nie jest satysfakcjonujące życie... To właśnie usiłował przekazać Kate, Sawyerowi, Jackowi, Hurley'owi Jacob. Przy ognisku:
"You were all flawed. I chose you because you were like me. You were all alone. You were all looking for sth you couldn't find out there. I chose you because you needed this place as much as it needed you"
raskolnikovv
Forrest Gump
Posty: 5
Rejestracja: 2009-12-06, 22:39

xx

Post autor: raskolnikovv » 2010-05-30, 15:18

Elisha pisze:
raskolnikovv pisze:Jack pierw chcial pomoc w zapobiegnieciu dostania sie rozbitkow na wyspe teraz ta wyspe chce ratowac przez wieki... Hmm.... moze tez sie nad tym nie zastanawia, nie ma wlasnego zdania albo daje sobie zrobic wode z mozgu? albo poprostu tworcy maja nas za idiotow.
Wrócił z wyspy do rzeczywistości, ale okazało się, że tak rzeczywistość nie jest tym, czego pragnął. Uświadomił sobie, że życie bez wyspy jest bezsensowne, oderwane od rzeczywistości, którą stała się wyspy. Jednym słowem - nie mógł po tej katastrofie i wszystkim innym, co się wydarzyło tuż po niej wrócić do normalnego życia. Prawdę mówiąc, ilu ludzi jest do tego zdolnych? Część osób z Oceanic 6 miała coś, jakiś powód, dla którego ciągnęła swoje życie poza wyspę, coś co dało im siłę do pozornie normalnego życia - Kate Aarona, Sun swoją córkę, Sayid misję od Bena. Jack nie miał nic, podobnie jak Locke, Ben, Hurley. Każdy z nich popadł w jakiś dziwaczny stan - Hurley wrócił do psychiatryka, rozmawiał z martwymi, każdy dobrze pamięta historię Jeremy'ego Benthama. Ben miał misję, właściwie od zawsze chciał władać wyspą i przede wszystkim znał sposób, w jaki mieli na nią wrócić - pewnie dlatego nie zwariował, nie wpadł w alkoholizm, etc.

Odejście z wyspy uświadomiło Jackowi, że nie ma już dla niego innego życia. Obejrzyj sobie jeszcze raz, dokładniej, sezon 3. Podane jest tam czarno na białym, co doprowadziło do "nawrócenia się" Jacka, co go skłoniło do obrania całkiem innego kierunku rozumowania. Te pierwsze miesiące po katastrofie były tylko tzw. szokiem. Niemal wszyscy uważali, że muszą natychmiast wrócić do swojego prawdziwego życia, że rozbicie się ich samolotu jest totalną katastrofą. Ci, którym udało się wrócić do życia, zrozumieli, że to wcale nie jest satysfakcjonujące życie... To właśnie usiłował przekazać Kate, Sawyerowi, Jackowi, Hurley'owi Jacob. Przy ognisku:
"You were all flawed. I chose you because you were like me. You were all alone. You were all looking for sth you couldn't find out there. I chose you because you needed this place as much as it needed you"

dziewczyno... czytamy ze zrozumieniem... chcial wszystko cofnac niszczac z Danielem Faradeyem wywiert w 6 sezonie... czyli juz po przezyciach w realnym swiecie (!)


dziewczyno... czytamy ze zrozumieniem... chcial wszystko cofnac niszczac z Danielem Faradeyem wywiert w 6 sezonie... czyli juz po przezyciach w realnym swiecie (!)
Elisha
Indiana Jones
Posty: 206
Rejestracja: 2009-01-23, 16:52

Re: 6x16 What They Died For

Post autor: Elisha » 2010-05-30, 15:37

Nie wiem, czy to ja nie oglądałam 6 sezonu, czy to Ty go nie oglądałeś... Sam Jack mówił, że był to błąd. To, że na drodze do zrozumienia pojawiają się błędy, to oczywiste.

I nie wiem też, czy zrozumiałeś, o co mi chodzi. Wydaje mi się, że napisałam, że jego życie po odejściu z wyspy nie miało już sensu, nie czerpał z niego jakichkolwiek przyjemności. Jednak gdyby jego plan z 5 sezonu poskutkował, to najpewniej nie byłby w stanie tego sobie uświadomić w tym "nowym-starym" życiu. Nadal uważam, że był to jeden z wielu sposobów Jacka na naprawienie tego uczucia pustki. Nie powiesz mi, że wrócił na wyspę, bo chciał ją zniszczyć... Właściwie to jeszcze nie wiedział, że istnieje taka możliwość. I co te ewentualne zniszczenie wyspy by mu dało.
raskolnikovv
Forrest Gump
Posty: 5
Rejestracja: 2009-12-06, 22:39

Re: 6x16 What They Died For

Post autor: raskolnikovv » 2010-05-30, 16:56

Elisha pisze:Nie wiem, czy to ja nie oglądałam 6 sezonu, czy to Ty go nie oglądałeś... Sam Jack mówił, że był to błąd. To, że na drodze do zrozumienia pojawiają się błędy, to oczywiste.

I nie wiem też, czy zrozumiałeś, o co mi chodzi. Wydaje mi się, że napisałam, że jego życie po odejściu z wyspy nie miało już sensu, nie czerpał z niego jakichkolwiek przyjemności. Jednak gdyby jego plan z 5 sezonu poskutkował, to najpewniej nie byłby w stanie tego sobie uświadomić w tym "nowym-starym" życiu. Nadal uważam, że był to jeden z wielu sposobów Jacka na naprawienie tego uczucia pustki. Nie powiesz mi, że wrócił na wyspę, bo chciał ją zniszczyć... Właściwie to jeszcze nie wiedział, że istnieje taka możliwość. I co te ewentualne zniszczenie wyspy by mu dało.

jestem na lopatkach :shock: 3 raz napisze, ze chcial ja zniszczyc (albo inaczej cofnac katastrofe) pod koniec ostatniego sezonu kiedy szedl z Faradayem wysadzic wywiert ktory 30 lat pozniej sciagnal ich samolot :shock: wtedy powiedzial kate ze wydarzylo sie zbyt duzo zlego i trzeba zniszczyc wyspe. Jak dalej nie nadazasz napisze jeszcze raz

[ Dodano: 2010-05-30, 18:11 ]
Elisha pisze:Nie wiem, czy to ja nie oglądałam 6 sezonu, czy to Ty go nie oglądałeś... Sam Jack mówił, że był to błąd. To, że na drodze do zrozumienia pojawiają się błędy, to oczywiste.

I nie wiem też, czy zrozumiałeś, o co mi chodzi. Wydaje mi się, że napisałam, że jego życie po odejściu z wyspy nie miało już sensu, nie czerpał z niego jakichkolwiek przyjemności. Jednak gdyby jego plan z 5 sezonu poskutkował, to najpewniej nie byłby w stanie tego sobie uświadomić w tym "nowym-starym" życiu. Nadal uważam, że był to jeden z wielu sposobów Jacka na naprawienie tego uczucia pustki. Nie powiesz mi, że wrócił na wyspę, bo chciał ją zniszczyć... Właściwie to jeszcze nie wiedział, że istnieje taka możliwość. I co te ewentualne zniszczenie wyspy by mu dało.

jestem na lopatkach :shock: 3 raz napisze, ze chcial ja zniszczyc (albo inaczej cofnac katastrofe) pod koniec ostatniego sezonu kiedy szedl z Faradayem wysadzic wywiert ktory 30 lat pozniej sciagnal ich samolot :shock: wtedy powiedzial kate ze wydarzylo sie zbyt duzo zlego i trzeba zniszczyc wyspe. Jak dalej nie nadazasz napisze jeszcze raz
Elisha
Indiana Jones
Posty: 206
Rejestracja: 2009-01-23, 16:52

Re: 6x16 What They Died For

Post autor: Elisha » 2010-05-30, 18:59

raskolnikovv pisze:pod koniec ostatniego sezonu kiedy szedl z Faradayem wysadzic wywiert ktory 30 lat pozniej sciagnal ich samolot
Że co? Gdzie niby w ostatnim (6) sezonie był Faraday? (poza flashsidewaysami)

Chyba się nie rozumiemy ;)
Fureyka
Forrest Gump
Posty: 9
Rejestracja: 2009-01-22, 20:44

Re: 6x16 What They Died For

Post autor: Fureyka » 2010-05-30, 21:05

Chodzi mu o odcinek finalowy z 5 sezonu - The Incident. Jack myslal, ze zmieni przyszlosc i samolot sie nie rozbije.
Elisha
Indiana Jones
Posty: 206
Rejestracja: 2009-01-23, 16:52

Re: 6x16 What They Died For

Post autor: Elisha » 2010-05-30, 21:35

Chodzi mu o odcinek finalowy z 5 sezonu - The Incident. Jack myslal, ze zmieni przyszlosc i samolot sie nie rozbije.
Domyślam się. Co nie zmienia faktu, że Jack miał jeszcze cały sezon na uświadomienie sobie, że to był błąd ;)
raskolnikovv
Forrest Gump
Posty: 5
Rejestracja: 2009-12-06, 22:39

xx

Post autor: raskolnikovv » 2010-05-31, 15:42

lol... a gdzie szedl w 6 sezonie Jack i Faraday kiedy to Faradaya zastrzelila jego matka??????
marcinek6000
Tyler Durden
Posty: 402
Rejestracja: 2009-01-26, 12:04
Lokalizacja: Czerwionka-Leszczyny

Re: xx

Post autor: marcinek6000 » 2010-05-31, 15:54

raskolnikovv pisze:lol... a gdzie szedl w 6 sezonie Jack i Faraday kiedy to Faradaya zastrzelila jego matka??????
Po pierwsze w piątym a nie w szóstym.
Po drugie kiedy matka Faradaya zastrzeliła Faradaya, to Faraday już nigdzie z Jackiem nie szedł.
Po trzecie wiem o co Ci chodzi.
Po czwarte Elisha już wyjaśniła, że miał cały szósty sezon na zmienienie swoich poglądów.
raskolnikovv
Forrest Gump
Posty: 5
Rejestracja: 2009-12-06, 22:39

xxx

Post autor: raskolnikovv » 2010-05-31, 15:59

I na 99proc w 6stym.... II szedl z nim Jack i Kate ktorzy zostali w zaroslach pozniej bez faradaya razem z jego matka mieli zamiar wysadzic wywiert? :shock:
marcinek6000
Tyler Durden
Posty: 402
Rejestracja: 2009-01-26, 12:04
Lokalizacja: Czerwionka-Leszczyny

Re: 6x16 What They Died For

Post autor: marcinek6000 » 2010-05-31, 16:02

Tak i zrobili to, ALE W FINALE PIĄTEGO SEZONU.
jolarutowiczx
Forrest Gump
Posty: 9
Rejestracja: 2009-04-12, 13:49

Re: 6x16 What They Died For

Post autor: jolarutowiczx » 2010-06-01, 11:22

I na 99proc w 6stym
Wez jeszcze raz oglądnij 6 sezon i mi pokaż nam gdzie to się działo.

Ludzie Ci mówią że 5 myli ci się z 6 a ty dalej swoje.

ps. ani w h3 nie myślisz ani na forach heh
Awatar użytkownika
Matthew
Tyler Durden
Posty: 493
Rejestracja: 2009-11-27, 20:14

Re: 6x16 What They Died For

Post autor: Matthew » 2010-06-26, 18:02

Wreszcie Ben... ile można było czekać na powrót Manipulatora/Zabójcy. Wszystkie(no prawie) sceny z jego udziałem były bezcenne. Dlaczego nie wszystkie ? Bo się iskrzy pomiędzy Benem i Danielle a to para nie pasująca do siebie ^^. Zabójstwo Widmore`a było słodyczą dla moich oczu, ten wyraz twarzy... ta zaciętość i ulga, które ze sobą współpracowały... Również w początkowych flashsidewaysach był genialny. Brawa dla Emersona.
Całościowo Flashe idą w jednym kierunku: Desmond chce zgromadzić wszystkich lecących Oceanic 815 w jednym miejscu - na koncercie Davida. Może to jakoś zmierza do połączenia się dwóch... nie mam tutaj trwałej teorii, ale zobaczymy co nam Darltony pokażą w finale.
Całość na wyspie trochę taka przeciągana, ale myślę, że również nie denna - taka w sam raz. Jedyne co mnie wzburzyło(ale i tak było pewne) to wybranie siwego Jacka na Ochroniarza Światełka... które się znajdowało akurat za bambusami, dwa razy na lewo... co to za zbieg okoliczności(Jacob wiedział, że to będzie właśnie on). Zaatakowanie Richarda - myślę, że przeżył, ale jest w opłakanym stanie... w końcu trochę go odrzuciło. Fabuła odcinka była taka do osób, którzy myślą nad odcinkiem(ja musiałem sobie niektóre sceny jeszcze raz włączyć). Końcówka znów dramatyczna - tego brakowało... Całość = 8/10.
ODPOWIEDZ