Doors

blue berry
Tyler Durden
Posty: 338
Rejestracja: 2007-02-24, 12:24
Lokalizacja: z Arkadii

Doors

Post autor: blue berry » 2007-08-27, 10:37

Obrazek
Info o filmie:
reżyseria: Oliver Stone
scenariusz: Oliver Stone, Randall Jahnson
zdjęcia: Robert Richardson
muzyka: The Doors
produkcja: USA
data premiery: 1991-12-31 (Polska) , 1991-02-23 (Świat)
obsada: Val Kilmer, Meg Ryan, Kyle MacLachlan, Kevin Dillon

Fabuła:
Film Olivera Stone'a stanowi bigrafię lidera grupy The Doors - rockowego zespołu lat 60-tych - Jima Morrisona, od czasów studenckich do jego śmierci w Paryżu w 1971 roku. (żródło: filmweb.pl)



Film bardzo mi się podobał. Mam swoje 'ale', jednak mimo wszystko obraz ten strasznie mnie poruszył. Val Kilmer wystąpił chyba w swojej roli życia i był naprawdę fenomenalny. On nie grał Jim'a Morrisona, on BYŁ Jimem Morrisonem. Świetnie pokazane lata 60 - dzieci kwiaty, rozwiązłość seksualna, narkotyki. Muzyka cudowna, ale mówi o tym fanka The Doors, więc moja opinia chyba nie jest zbyt obiektywna :) Bardzo podobało mi się wykorzystanie piosenek zespołu, jako komentarz do wydarzeń. Aż trudno mi uwierzyć, że Val Kilmer tak dobrze śpiewał! Dla mniej wprawnego ucha chyba byłby nie do odróżnienia z Morrisonem w filmie. Szkoda tylko, że postać Pam jest tak mało rozbudowana, ponieważ to ona była narkomanką, a Jim poszedł bardziej w stronę alkoholizmu i głównie przez nią pogrążył się w narkotyki. Strasznie mnie zdenerwowało natomiast pokazanie, że 'Light my fire' nie zostało napisane przez Morrisona, co jest nieprawdą. Jednak pomimo kilku szczegółów film oceniam pozytywnie. Warto zobaczyć chociażby dla Vala Kilmera albo muzyki Doors'ów.
Rachu17
Jack Sparrow
Posty: 47
Rejestracja: 2007-09-06, 18:14
Lokalizacja: Ostrzeszów

Re: Doors

Post autor: Rachu17 » 2007-09-08, 09:58

Jeśli chodzi o film to jest dobry ale trochę nie podoba mi sie jak ukazany jest tutaj Morrison, pokazany jest jak ktoś twardy, obojetny na losy innych, na losy bliskich mu nawet osób. Ha to jest brednia. Morrison nie był taki, tylko to ludzie wykorzystywali jego szarmanckość i zważając gdzie go tym zaprowadzą. Na końcu życia nie ma już dla kogo żyć...

"Zdradzony przez święto przyjaciół siedzę sam na drodze podczas burzy a kciuk wyciągnięty w górę zapowiada śmierć przez prawdziwe życie którego tak pożądałem"

pzdr
ODPOWIEDZ