Strona 1 z 1

Batman i Robin

: 2007-08-19, 16:13
autor: MGaździcki
Obrazek
Reżyseria: Joel Schumacher
Scenariusz: Akiva Goldsman
Zdjęcia: Stephen Goldblatt
Muzyka: Billy Corgan, Dorree Cooper, Geoff Hubbard
Gatunek: SF, Przygoda (?????????????????)
Data premiery: 12.06.1997
Obsada: George Clooney...Bruce Wayne/Batman
Arnold Scarzenegger... dr Victor Friese/Mr Freeze
Chris O'Donnell... Dick Grayson... Robin
Uma Thurman... dr Pamela Isley/Trujący Bluszcz
Alicia Silverstone... Barbara/Batgirl
Michael Gough... Alfred Pennyworth
Pat Hingle... komisarz Gordon
i inni

W Gotham City pojawiają się dwa nowe łotry. Pierwszym jest naukowiec, zakuty w lodowy pancerz Mr Freeze, który kradnie brylanty, celem stworzenia potężnej broni. Chce nią szantażować miasto, by dano mu fundusze na ukończenie badań nad lekiem dla śmiertelnie chorej żony. Drugi czarny charakter to zabijająca pocałunkami Trujący Bluszcz, która marzy, by świat został podbity przez rośliny. Wspiera ją posiadający nadludzką moc Bane. Batman i Robin będą walczyć nie tylko z nimi, lecz z brakiem wzjemnego zaufania i cięzką chorobą służacego Wayne'a, Alfreda...

Nie przypadkiem umieszczam tą recenzję w dziale "Komedie". To co oglądamy na ekranie trudno podczepić nawet pod SF. "BiR" został kompletnie wyprany przez pana Schumachera (jak on mógł zrobić genialny "Telefon"?) z klimatu filmów Burtona, Gotham to jeden wielki cyrk (skojarzenia budzą się zwłaszcza podczas licytacji brylantów), sami bohaterowie przypominają klaunów. Scenarzyści nic sobie nie robią z komiksowego oryginału: Barbara to nie córka komisarza Gordona, ale krewna Alfreda, Bane jest sprowadzony do roliu bezmózgiego mięśniaka, mimo, że w albumach był nader inteligentnym złoczyńcą. Scharzenegger gra jedną ze słabszych ról w karierze, Uma Thurman stara się jak może, ale wypada zwyczajnie przeciętnie (o tragicznej roli Johna Glovera-nie mylić z tym z Bonda i Indiany Jonesa-w roli jej kopniętego przełozonego nie wspomnę). Dźwięki jak z podrrędnego show dla zażerjących się czipsami przedszkolaków, napuszone dialogi, fabuła "mientka", a na finał nieprzerwany ciąg"bum-bum-pif-paf-zabiłem cię-ja ciebie też-a ja was nie". Dla fanów George'a, Arniego i UMy-ale raczej z obowiązku. Przyjemność leży po niczyjej stronie-chyba tylko tych co wzięli kasę za ten film.

Re: Batman i Robin

: 2007-08-20, 15:42
autor: Azgaroth
Najgorszy Batman. Najbardziej mnie denerwuje jak potraktowano postacie przeciwników. Obsadzenie Arniego w roli Mr. Freez to jakaś pomyłka zwłaszcza, że postać ta jest bardzo ciekawa i można było ją rozwinąć na wiele sposobów, a tak dostajemy wybrakowany produkt. Uma jest niezła, ale mi postać Bluszczu przypomina kiepską kalkę świetnej Kobiety Kot z Powrotu.

Re: Batman i Robin

: 2007-08-20, 15:55
autor: MGaździcki
W ogóle sam rodowód Freeze'a jest zepsuty. W serialu był to normalny facet, wręcz typowy jajogłowy. Tutaj zrobili z niego dawnego sztangistę i naukowca w jednej osobie. Nielogicznośći jest multum: Freeze'owi grozi ciepło, więc dlaczego pozwala sobie na palenie papierosów? Przecież było widać, że nawet najmniejsze źródło ciepła jest dla niego zabójcze. Dalej: skoro profesor Jason był szaleńcem, czemu Wayne nie wysłał go do zakładu psychiatrycznego, zamiast odcinać mu dotacje? Skąd w magazynach Arkham garnitur Dwóch Twarzy, który przecież zginął w poprzednim filmie (pacjentem kliniki nigdy nie był)? Pomijam idiotyczny pomysł Bat-karty kredytowej, ktoś kiedyś pytał czemu Gacek nie miał jeszcze Bat-dolarów. A polska wersja dobiła mnie totalnie: z Robina zrobiono "ptaszynę", zaś Batman raz nazywa Umę "Trujący Bluszcz", a raz "Ivy".

Co do roli Umy, też kiedyś myślałem, że jej rola jest na tej samej zasadzie co Selina w "Batman Returns" (słaba myszka, która przeistacza się w morderczynię i demona seksu), ale jakośteraz słabo to widzę. Pamela Isley była okularnicą, której nikt nie brał serio, mimo, że potrafiła dokopać-dopiero Jad zmienił ją w "Niezłe Ziółko". Ale nie wydaje się Wam, że w filamch z tymi rodowodami naprawdę przesadzili. Przecież i Selina i Pamela były normlanymi kobietami, bez tkaich skaz jak pokazują na ekranie.

Re: Batman i Robin

: 2007-08-21, 13:22
autor: Mela0607
A ja jestem wręcz przeciwnego zdania do waszych. Wydaje mi się, że to była moja ulubiona seria z Batmanków, może się nie znam na tym, ale wiem bynajmniej co dla mnie dobre i uważam iż wszystkie postacie grane w tym filmie były znakomite! Człowiek-Lód był swietny, bardziej spodobał mi się niż sam Człowiek o dwóch twarzach, Arni się postarał, a w ogóle to jest to moja ulubiona postać chociaż wachałabym się jeszcze przy Trujacym bluszczu, którą ubóstwiam to tutaj Uma mnie urzekła swoją specyficzną urodą i tym iż była taką piękną jędzą, tak więc jednak mam dwie ulubione postacie. Do Clooney'a nie mam żadnych zastrzeżeń, zresztą mi to tam już było obojętne kto zagra Batmana jak już usatysfakcjonowana byłam tym iż grają tam Uma i Arnie. A ja się tam nie dziwię iż umieściłeś to w tym własnie komediowym gatunku, bo jak to inni mówią: "film sam w sobie był kpiną"; ale mi właśnie ta kpina się spodobała!

Re: Batman i Robin

: 2007-08-21, 19:32
autor: MGaździcki
Ja film obejrzałem w sumie dla Umy, gdyby nie ona wyłączyłbym telewizor po piętnstu minutach.

Ale szanuję opinię innych, sam uważam, że najlepszym filmem o Gacku był "Batman" z Nicholsonem. Teraz planuję obejrzeć wreszcie "Batman: Początek" i przekonać się, jak to Nolan i Bale poradzili sobie z legendą.

Re: Batman i Robin

: 2007-12-08, 10:43
autor: Chainsaw
Zbeszczeszczenie postaci Batmana.

Nic dziwnego że teraz kreują go od nowa. Schumacher powinien z własnej kieszeni dać na produkcje.

A "Telefon" to arcydzieło.