Seks-przed ślubem czy po?

Tu możesz podzielić się swoimi przemyśleniami związanymi z filozofią, religią i psychologią.

Kiedy powinno się uprawiać seks?

Dopiero po ślubie
3
30%
Można przed
7
70%
Nie mam zdania
0
Brak głosów
 
Liczba głosów: 10
Awatar użytkownika
MGaździcki
Agent Smith
Posty: 642
Rejestracja: 2007-06-27, 17:49

Seks-przed ślubem czy po?

Postautor: MGaździcki » 2007-09-15, 12:45

Jakie jest Wasze zapatrywanie na ten temat?

Czy seks powinno się uprawiać dopiero po ślubie czy kochać się długo przed, nie wchodząc potem nawet w bardziej odpowiedzialny związek?

Osobiście uważam, że pora na seks przychodzi po ślubie. Seks bez ślubu to dla mnie trochę jak forma rekreacji, ot dla zabawy. Nawet prezerwatywy i tabletki są wymyślone trochę z myślą o osobach, które chcą relacji bez zobowiązań. Wg mnie taka realcja nie jest możliwa, a często przynosi tylko ból i łzy. Poza tym poznać dogłębnie partnera/partnerkę przed ślubem odbiera satysfakcję odkrywania tego samego po-w narzeczeństwie przecież i tak bardzo przyjemne są buziaki, przytualnie się itp..

Jakie jest Wasze zdanie?
Awatar użytkownika
Issa
Tyler Durden
Posty: 415
Rejestracja: 2006-08-02, 14:42
Lokalizacja: Nisko

Re: Seks-przed ślubem czy po?

Postautor: Issa » 2007-09-15, 22:54

Uważam, że nie ma nic złego w kochaniu się przed ślubem, jeśli dwie osoby chcą tego, są dojrzałe, odpowiedzialne i zdają sobie sprawę z ewentualnych konsekwencji. Wydaje mi się, że seks odgrywa dość ważną rolę w życiu człowieka i lepiej się zgrać pod tym względem i być zadowolonym z tej części życia. Jeżeli już ślub to tylko z osobą, którą się kocha, którą się zna w 100% i wie, że jest dla nas stworzona pod każdym względem. Chyba nikt, kto zachowałby czystość do ślubu, nie chciałby się rozczarować nad temperamentem czy zdolnościami wybranka...
Takie jest moje zdanie.
Awatar użytkownika
KhAn
Tyler Durden
Posty: 329
Rejestracja: 2006-08-01, 09:36
Lokalizacja: Wieliczka

Re: Seks-przed ślubem czy po?

Postautor: KhAn » 2007-09-15, 23:20

Seks przed ślubem nie jest w niczym gorszy niż po ślubie. Jeżeli kocha się tą osobę bardzo i chce się z nią być na całe życie to sex jest dopełnieniem miłości i odkąd pamiętam tak to rozpatruje. Jedyne co mnie denerwuje to te małolaty biegające po dyskotekach i dające dupy za przeproszeniem za szklanke piwa czy za narkotyki to dla mnie taka dziewczyna jest szmatą i dziwką. A co bardziej mnie wpierd*** to to, że później biegają po szkole i chwalą się koleżanką lub faceci kumplą, że ilu to ona facetów bądź on dziewczyn przelizał i ile zaliczył bądź zaliczyła.
blue berry
Tyler Durden
Posty: 338
Rejestracja: 2007-02-24, 12:24
Lokalizacja: z Arkadii

Re: Seks-przed ślubem czy po?

Postautor: blue berry » 2007-09-16, 09:30

Hmm... Dla mnie seks jest okazaniem swojej stuprocentowej miłości i zaufania. Nie traktuje tego, jako rozrywki bądź tylko przyjemności. Oczywiście mo żna 'uprawiać seks', ale osobiście potępiam to. O wiele lepiej jest 'kochać się', ale do tego potrzeba odpowiedniego partnera i odpowiedniej relacji. Nie uważam, aby seks przed ślubem był czymś złym, ale partner musi być wybrany z rozwagą i odpowiedzialnością. Na pewno jestem zdania, że nie ma się w tej kwestii co spieszyć.
Awatar użytkownika
MGaździcki
Agent Smith
Posty: 642
Rejestracja: 2007-06-27, 17:49

Re: Seks-przed ślubem czy po?

Postautor: MGaździcki » 2007-09-16, 10:27

blue berry pisze:Oczywiście mo żna 'uprawiać seks', ale osobiście potępiam to. O wiele lepiej jest 'kochać się


Mam identyczne podejście :). Miło, że nie jest się samym w swych twierdzeniach.
Awatar użytkownika
Ovë
Indiana Jones
Posty: 251
Rejestracja: 2006-09-07, 14:56
Lokalizacja: Ostrze brzytwy

Re: Seks-przed ślubem czy po?

Postautor: Ovë » 2007-09-16, 11:11

Issa pisze:seks odgrywa dość ważną rolę w życiu człowieka i lepiej się zgrać pod tym względem i być zadowolonym z tej części życia.


A to jeden z najgłupszych tekstów do znudzenia powtarzany przez czasopisma dla nastolatek. Weźmy na to ten przykład, trzy miesiące po ślubie Twój mąż ma wypadek i zostaje sparaliżowany, bądź po prostu ma kłopoty z potencją i co wtedy robisz?? Sorry koleś, potrzebuję kogoś ze sprawnym sprzętem. Przecież jeśli kogoś kochasz to będziesz z nim nie ważne czy zaspokaja Cię pięcioma orgazmami pod rząd czy jednym na miesiąc. Po ślubie będziecie mieli dość czasu, by się dograć, dopasować etc.
Awatar użytkownika
Aletheia
Tyler Durden
Posty: 327
Rejestracja: 2007-08-14, 11:58

Re: Seks-przed ślubem czy po?

Postautor: Aletheia » 2007-09-16, 13:58

Ove, nie do końca się zgodzę. Twierdzenie jest rzeczywiście wyświechtane i w pismach babsko-nastolatkowych potraktowane w sposób bardzo uproszczony, ale te pisma upraszczają wszystko, to po pierwsze. A po drugie, to jeszcze nie znaczy, że ten problem w ogóle nie istnieje. Mówisz o porzuceniu kogoś nie spełniającego wysokich wymagań. A gdyby tak w drugą stronę? Ktoś może się czuć zadręczony przez swojego partnera o gorącym temperamencie. Wtedy związek będzie dla obu męczarnią, mimo najlepszych chęci obu stron. Nie sądzę, żeby dopasowanie z czasem było zawsze możliwe. Skoro przed ślubem testujemy swoje charaktery, przyzwyczajenia, cały bagaż osobowości, to czemu nie seks? Idiotyzmem jest raczej ślub po miesiącu znajomości "bo dłużej już nie wytrzymamy".

blueberry, MGaździcki. Różnicę między "uprawianiem seksu" a "kochaniem się", osobiście postrzegam jak tą między "zakochaniem, zadurzeniem" a "miłością". Swoją drogą, nie zgadzam się z oklepanym wywyższaniem przyjaźni nad miłość. W moim pojęciu, miłość = zakochanie + przyjaźń.

Może jeszcze zwrócę Waszą uwagę na fakt, że dla ludzi jako gatunku, seks jest czymś oddzielonym od prokreacji, służy cementowaniu związku. Polecam świetne, popularnonaukowe książki Jareda Diamonda, np. "Trzeci szympans". Desmond Morris też o tym pisał, ale moim zdaniem, Diamond jest naukowcem i publicystą o wiele wyższych lotów.

W tym kontekście, seks, owszem, może być zabawą. Choć jako zabawa, na zdrowie wychodzi bliskim sobie ludziom. MGaździcki, piję tu do Twojego otwierającego postu :-) Niepokoi mnie zbyt poważne traktowanie seksu. Surowy purytanizm miesza ludziom w głowach tak samo jak krańcowy hedonizm, albo i gorzej. A swoją drogą, spróbujcie na to spojrzeć w ten sposób - jeśli przed ślubem zaufanie i bliskość, ale seks wyłącznie po, to czy w ten sposób nie nadajemy seksowi najwyższej wartości, na którą niekoniecznie zasługuje? Czy tylko ja dostrzegam tu paradoks?
Awatar użytkownika
Ovë
Indiana Jones
Posty: 251
Rejestracja: 2006-09-07, 14:56
Lokalizacja: Ostrze brzytwy

Re: Seks-przed ślubem czy po?

Postautor: Ovë » 2007-09-17, 09:35

Jeśli kogoś kochasz, to chyba nie rozstaniesz się z nim z tego powodu, że jego libido jest za wysokie? W związku chyba właśnie o to chodzi, by wzajemnie się dla siebie poświęcać i powściągać swoje popędy dla dobra ukochanej osoby i odwrotnie. W seksie jak w każdej dziedzinie można znaleźć zadowalający obie strony kompromis, a usprawiedliwianie się hasłami ‘dopasowania przed’, ‘sprawdzenia’ to iście na łatwiznę. Co prawda wymaga to trochę wysiłku, a my jesteśmy przyzwyczajeni do dostawania wszystkiego ‘na pilot’, ale jakikolwiek ten wysiłek by nie był to chyba się opłaca?

Trochę dziwnie brzmi to ‘testowanie’ nie tylko charakterów, ale również seksu. Ja swoją ukochaną osobę przyjmuję z całym bagażem doświadczeń, zaletami jak i wadami, wszystkim, co determinuje człowieka i nie mam najmniejszego zamiaru kogokolwiek ani czegokolwiek testować. Testować mogę samochód, komputer, zmywarkę. Człowieka nigdy.
Awatar użytkownika
Aletheia
Tyler Durden
Posty: 327
Rejestracja: 2007-08-14, 11:58

Re: Seks-przed ślubem czy po?

Postautor: Aletheia » 2007-09-17, 17:23

Jakkolwiek dziwnie by nie brzmiało "testowanie", jest faktem. Nie powiesz mi, że ludzie zostają z tym kto pierwszy się nawinął. Jakiekolwiek, mniejsze czy większe, wymagania stawia każdy - i uważam to za całkowicie naturalne. Mam oczywiście na myśli całą osobowość, nie tylko libido. Jeśli nie odpowiada Ci słowo, którego użyłam, mogę zamienić na "zbliżanie się do siebie" lub "poznawanie". Ale dla mnie różnica jest głównie eufemistyczna, nie znaczeniowa.

Ovë pisze:Jeśli kogoś kochasz, to chyba nie rozstaniesz się z nim z tego powodu, że jego libido jest za wysokie?

Nigdy mi się coś takiego nie zdarzyło, więc mogę tylko snuć przypuszczenia "Co ja bym, gdyby...". Ale uważam, że są granice dopasowania, znowu nie myślę tylko o libido. Ludzie się rozstają z powodu brudnych skarpetek na podłodze, choć to oczywiście tylko kropla przepełniająca puchar. Albo pierwsza z kropel. Wysiłek się opłaca, i bynajmniej nie chcę powiedzieć, że łatwa rezygnacja jest powodem do chluby, bo nie jest. Miłość to coś, co się buduje, staraniem i wysiłkiem. Ale dziwne wydaje mi się utrzymywanie związku siłą, dla zasady, za wszelką cenę. Nie należy przesadzać w żadną stronę.

Ovë pisze:a usprawiedliwianie się hasłami ‘dopasowania przed’, ‘sprawdzenia’ to iście na łatwiznę

Czy słusznie wyczuwam święte oburzenie i potępienie dla takich, co to do ślubu nie mogą wytrzymać, więc zasłaniają obłudę wymówkami? W ten sposób to widzisz?
Ja pojmuję trochę inaczej. Też nie lubię hipokrytów, ale zwróć uwagę, że hipokryzja wchodzi w grę tylko wtedy, gdy dla kogoś ta kwestia ma znaczenie. To znaczy jeśli pojmuje seks, przed czy po ślubie, w kategoriach "cnoty", "grzechu", "czystości" i tym podobnych pojęć. W naszym kręgu kulturowym, takie podejście jest dominujące, a przynajmniej najbardziej widoczne. Stąd pewnie kojarzy Ci się "usprawiedliwianie" i "iście na łatwiznę". Tak, w tym kontekście tak jest rzeczywiście.
Ale ja wzięłam pod uwagę inny kontekst, inne skojarzenia. Nie "możliwość zgrzeszenia", tylko "możliwość skrzywdzenia kogoś". A ja uważam, że wiązanie się ślubem - rzecz, bądź co bądź poważna - z myślą "jakoś to będzie", to już olbrzymie ryzyko. Bezmyślność i nieodpowiedzialność. To ostre słowa, ale chciałabym podkreślić to co napisałam wcześniej - moim zdaniem, lepsze długie narzeczeństwo, choćby z seksem, niż szybki ślub płynący z zauroczenia, "bo już dłużej nie wytrzymamy, ale mamy zasady - seks po ślubie". To jest dopiero wymówka.

Co napisawszy, zastrzegam, że bynajmniej nie chciałabym nikomu tego punktu widzenia narzucać. Jak ktoś rzeczywiście czuje, że bardziej mu się opłaci poczekanie i uważa to za swoją zasadę, to chylę czoła. Podziwiam ludzi dochowujących wierności zasadom, które sobie narzucili. Byle tylko ten ktoś nie mówił, że jego zasada jest jedynie słuszną.
Awatar użytkownika
MGaździcki
Agent Smith
Posty: 642
Rejestracja: 2007-06-27, 17:49

Re: Seks-przed ślubem czy po?

Postautor: MGaździcki » 2007-09-18, 08:19

Mnie z kolei zawsze denerwowało określenie-czystość przedślubna. To by znaczyło, że seks (nawet po ślubie!) jest zły i brudny, bo niszczy coś pięknego. A myślałem, że to jest właśnie najładniejsze-pełne połączenie cielesne...

W sobotnim "Dzienniku PEŚ" był wywiad na ten temat z ojcem Józefem Augustynem, który na pytanie, po co czystość odpowiedział "Zaufaj, służy to dobru i szczęściu człowieka". Dal mnie to brzmi zbyt ogólnikowo, ale pamiętam, że kiedyś rozmawiałem na temat współżycia seskusalnego z moim przyjacielem-księdzem .Pamiętam jego słowa:

"Stracić dziewictwo jest szalenie łatwo-szkoda tylko, że odzyskanie jest niemożliwe" .

Coś w tym jest chyba...
Awatar użytkownika
Aletheia
Tyler Durden
Posty: 327
Rejestracja: 2007-08-14, 11:58

Re: Seks-przed ślubem czy po?

Postautor: Aletheia » 2007-09-18, 20:47

MGaździcki pisze:Mnie z kolei zawsze denerwowało określenie-czystość przedślubna. To by znaczyło, że seks (nawet po ślubie!) jest zły i brudny, bo niszczy coś pięknego.

Nie wiesz, jak mnie ucieszyły te słowa! :641: Straszliwie wścieka mnie mówienie o seksie w kontekście czystości/brudu. To jest brednia, która krzywdzi bardzo wielu ludzi - zarówno tych, którzy się tym nie przejmują (bo przylepia im etykietkę w oczach innych), jak i tych, którzy w to wierzą (bo mają nieuzasadnione poczucie winy).
Nazywanie celibatu "czystością", automatycznie oznacza, że miałby on być czymś z definicji lepszym. To nie w porządku, bo niby dlaczego?! Dlaczego ktoś, kto zachowuje celibat, miałby być tylko przez to lepszy niż dwoje ludzi okazujących sobie miłość? To bardzo krzywdzi tych ludzi - cokolwiek by nie zrobili, jakkolwiek nie byliby sobie wierni i oddani, zawsze będą "gorsi". To nieuczciwe.
Seks sam w sobie z pewnością nie jest brudny. Brudne i złe mogą być tylko jego okoliczności, jego "użycie". Tak jak słowa, jak narzędzia, jak pieniądze... Wiele byłoby odpowiedników.
Ocky
Indiana Jones
Posty: 284
Rejestracja: 2007-02-14, 21:54
Lokalizacja: Wrocław

Re: Seks-przed ślubem czy po?

Postautor: Ocky » 2007-09-23, 14:30

Aletheia, madre slowa. A ja w dodatku zapytam,co jest zlego w tym,ze dwoje ludzi,ktorzy co prawda nie sa razem, ale maja taka ochote, miedzy nimi sytuacja jest jasna, nie bedzie zadnego zwiazku,zadnej udawanej milosci,po prostu chca sie zabawic, robi to NIE ROBIAC NIKOMU KRZYWDY?
Istota seksu nie jest sam akt,same czynnosci,bo to jest czysta fizjologia, natura. A ta bliskosc, ktorej sie w seksie upatruje rownie dobrze mozna znalezc w pozornie bardzo blahych sytuacjach, tylko,ze tam trzeba o wiele wiecej zaangazowania

Zacytuje mojego kolege,ktoremu kiedys ksiadz trzaskal nad lbem jak to zle on sie prowadzi. A on tylko na niego popatrzyl i powiedzial,ze w przeciwienstwie do tego ksiedza jemu zdarzylo sie sypiac zarowno z kobieta,ktora kochal, jak i z takimi, do ktorych poza pozadaniem nic nie czul. I to sa dwie zupelnie inne sytuacje, ktorych nie da sie w ogole porownac. Wiec proponuje nie zachowywac sie jak daltonista mowiacy o kolorach
Awatar użytkownika
Aletheia
Tyler Durden
Posty: 327
Rejestracja: 2007-08-14, 11:58

Re: Seks-przed ślubem czy po?

Postautor: Aletheia » 2007-09-23, 19:23

Ocky pisze:co jest zlego w tym,ze dwoje ludzi,ktorzy co prawda nie sa razem, ale maja taka ochote, miedzy nimi sytuacja jest jasna, nie bedzie zadnego zwiazku,zadnej udawanej milosci,po prostu chca sie zabawic, robi to NIE ROBIAC NIKOMU KRZYWDY?

To nic złego. O ile rzeczywiście zostaną zachowane te warunki i sytuacja dla obu jest jasna. Co prawda nie potrafiłabym odpowiedzieć, czy taka "jasność" jest rzeczywiście możliwa, ale to już osobny problem - zależy od dojrzałości tych ludzi. Jeśli spojrzeć na to trzeźwo, to można coś takiego porównać do bungee czy spadochroniarstwa. Oczywiście, że ryzykujesz, ale jesteś dorosły - decyzja jest twoja.
Seks to w ogóle materia, w której najwięcej złego bierze się z narzuconych reguł, do których dopasowuje się ludzi siłą. Myślę, że jedyna reguła, która jest tu naprawdę konieczna, to właśnie "Nie krzywdzić". Ale to przecież nie tylko do seksu ma zastosowanie.

Ocky pisze:A ta bliskosc, ktorej sie w seksie upatruje rownie dobrze mozna znalezc w pozornie bardzo blahych sytuacjach, tylko,ze tam trzeba o wiele wiecej zaangazowania

Zgadzam się. Myślę, że jeśli bliskości nie ma w innych sytuacjach, to i w seksie jej nie będzie. Dziwi mnie, że ludzie czasem traktują seks jako sposób na bliskość, na zasadzie "może przynajmniej w łóżku się dogadamy". W moim pojęciu jest raczej odwrotnie.
Dobrze mówisz Ocky, te inne sytuacje są tylko pozornie błahe. Prawdziwa bliskość i intymność jest w duszach, nie ciałach. Powiem więcej, myślę że można z kimś spać wiele razy, a mimo to być od niego "dalej", niż od kogoś, z kim się choćby naprawdę szczerze porozmawiało, nigdy z nim przy tym nie sypiając.
Rachu17
Jack Sparrow
Posty: 47
Rejestracja: 2007-09-06, 18:14
Lokalizacja: Ostrzeszów

Re: Seks-przed ślubem czy po?

Postautor: Rachu17 » 2007-09-25, 20:39

Aletheia pisze:myślę że można z kimś spać wiele razy, a mimo to być od niego "dalej", niż od kogoś, z kim się choćby naprawdę szczerze porozmawiało, nigdy z nim przy tym nie sypiając.


Też tak sądze. Seks bez uczucia jest bez sensu ale przychodzi taki wiek że sie tego pragnie i nie zważa sie na takie rzeczy czy widzi się pierwszy raz osobę czy nie. Później może tego ktoś żałować ale też nie musi. To już zależy od indywidualnego podejścia każdej osoby. Dla mnie bez sensu teraz wspomina sie stosunek z kimś kogo nie kochałem, tak właściwie to już nie pamiętam o nim (chciałem zapomnieć i sie udało) ponieważ teraz jestem z kimś kogo kocham i to dzięki tej osobie o tym zapomniałem. Tak szczerze to seks nas nie przybliża za bardzo. Wiadomo, że kochamy sie i uprawiamy seks ale zawsze jak mamy ochotę a nie tak że myślimy, że sie w łózku dogadamy. Dla mnie nie ma znaczenia czy to po ślubie czy nie. Ważne aby było to uczucie :). pzdr

Wróć do „Myślodsiewnia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość