Juliusz Machulski

Reżyserzy, producenci, scenarzyści, kompozytorzy, operatorzy i inni ludzie, bez których o żadnym filmie nie byłoby mowy.
Awatar użytkownika
MGaździcki
Agent Smith
Posty: 642
Rejestracja: 2007-06-27, 17:49

Juliusz Machulski

Postautor: MGaździcki » 2007-07-04, 12:40

Obrazek


Syn aktorów Jana i Haliny Machulskich. Na planie filmowym po raz pierwszy znalazł się w wieku lat... trzech. Jako nastolatek systematycznie chodził do kina, z nadzieją zostania aktorem (jego ojciec miał wybić mu to z głowy, podobnie jak plan zostania... tajnym agentem). Po obejrzeniu "Mechanicznej pomarańczy" Kubricka, zdecydował, że kiedyś sam zostanie reżyserem (Kubrick jest zresztą do dziś jego ulubionym twórcą filmowym). Dziw bierze, ale Machulski... początkowo nie dostał się na reżyserię. Rok studiował polonistykę, a dopiero po złagodzeniu przepisów rekrutacyjnych dostał się do szkoły filmowej. Z tamtego okresu pozostała jego etiuda kryminalna "Gorączka mleka", inspirowana "Rozmową" Coppoli. Podczas studiów napisał scenariusz pod tytułem "Kwinto", polską odpowiedź na słynne "Żądło". Początkowo chciał, by tekst zrealizował Janusz Majewski, jednak przyszły producent filmu, Jerzy Kawalerowicz powiedział "To twój scenariusz, ty go zrób". Machulski zmienił tytuł filmu na "Vabank" i mając zaledwie 26 lat nakręcił go w doborowej obsadzie: Leonard Pietraszak, Witold Pyrkosz, Ewa Szykulska oraz jego ojciec Jan Machulski w roli Kwinty. "Vabank" został okrzyknięty najbardziej udanym debiutem w historii polskiego kina, Machulski zgarnął zań deszcz nagród. Potem były "Seksmisja"-antyutopijna komedia sf, sequel "Vabanku"-"Riposta", parodia ustroju ttalitarnego w "Kingsajzie" oraz "Deja Vu"-zlepek klisz kina gangsterskiego z genialną rolą Jerzego Sthura. W latach 90. Machulski (mający już własne studio filmowe-ZEBRA) zajął się produkcją filmów innych reżyserów ("Kroll", "Psy", "Dług") oraz realizowaniem takich przebojów jak "VIP"-polska sensacja rodem z Hollywood, "Szwadron"-ekranizacja powieści Stanisława Rębeka, "Girl Guide"-nakręcona w rekordowo krótkim czasie komedia sensacyjna, "Kiler"-parodia filmów sensacyjnych schyłku lat 80 i początku 90., "Kilerów 2óch"- jego sequel. Później Machulski obniżył loty kręcąc filmy nieco gorsze ("Pieniaze to nie wszystko") lub naprawdę słabe ("Superprodukcja"). Do wielkiej formy powrócił ironicznym filmem akcji "Vinci", który uczynił z Roberta Więckiewicza i Borysa Szyca gwiazdy polskiego kina.

Juliusz machulski to także aktor ("Zabij mnie, glino", "Personel", własne filmy), reżyser TV ("Matki, żony i kochanki"), autor tekstów piosenek ("Kingsajz dla każdego"), recenzent, oraz łowca młodych talentów. Czas pokaże czym nas jeszcze zadziwi...
Awatar użytkownika
Aletheia
Tyler Durden
Posty: 327
Rejestracja: 2007-08-14, 11:58

Re: Juliusz Machulski

Postautor: Aletheia » 2007-08-31, 21:09

Dla mnie, Machulski jest jednym z bardzo nielicznych polskich reżyserów mających wyraźny, konsekwentny styl. Jego filmy są jak kamienie w naszyjniku - każdy osobny, inny, a jednak układają się w spójny stylistycznie ciąg. Jego najlepsze cechy jako reżysera to pomysłowość, wręcz szalona (jak na polski standard) fantazja, oraz świetne wyczucie kina i "kinowości". Machulski bawi się swoimi pomysłami i to się czuje. To cecha raczej nie kojarzona z polskimi reżyserami - większość z nich albo kręci (kręciła) moralny niepokój, albo próbuje znaleźć nowy sposób na moralny niepokój (ale znajdują tylko nowe sposoby na nudę), a reszta robi społeczne komedie. Na tym tle Machulski odstaje jak bażant w kurniku. Według mnie jest jedynym w Polsce filmowcem mającym hollywoodzkie spojrzenie na film - w tym dobrym znaczeniu. Jak napisałam, nie boi się fantazji i potrafi się bawić. Gdyby swojego czasu życie poniosło go tą drogą co Polańskiego, moglibyśmy mieć w Hollywood polskiego Burtona lub Spielberga. Szczególnie, że na hollywoodzkie podejście do filmu składa się nie tylko fantazja, ale i rzemieślnicza staranność, drobiazgowość, szacunek do technicznej strony filmu, wiarygodności inscenizacji. Machulski to właśnie ma.

Najlepsze były jego najwcześniejsze filmy. Uwielbiam oba "Vabanki". Mam wrażenie, że w polskim kinie lepiej wychodzą postacie niż scenariuszowa intryga, a tutaj jedno i drugie było znakomite. No i wspaniałe odtworzenie epoki (pięknie powtórzone później w "Deja vu"). W ogóle Machulskiemu genialnie wychodzi uchwycenie klimatu środowiska, w którym osadza akcję. "Seksmisja" też jest świetna i właściwie się nie zestarzała - osiągnięcie! Przecież to chyba jedyne polskie sf z prawdziwego zdarzenia! Dziś nawet bardziej przekonuje ten fantastyczny sztafaż, niż aluzje do rzeczywistości.

Potem Mistrz zaczął jednak zaliczać równię pochyłą. "Deja vu" jeszcze miało w sobie dużo czaru, ale "Girl Guide" był chyba jego najgorszym filmem. Jedynym jasnym punktem był Paweł Kukiz, szkoda że nie został w kinie. Każdy kolejny film jest coraz bardziej plastikowy, brak im tej wczesnej duszy. Osobiście nie znoszę nawet zachwalanego przez wszystkich "Kilera".
Awatar użytkownika
MGaździcki
Agent Smith
Posty: 642
Rejestracja: 2007-06-27, 17:49

Re: Juliusz Machulski

Postautor: MGaździcki » 2007-08-31, 21:36

Wspomniałaś Spielberga. Machulski był swego czasu nazywany "polskim Spielbergiem", ale jak wyznał w wywiadzie Tomaszowi Raczkowi nie lubił tego określenia, bo "to tak jak z polskimi jeansami-zawsze są gorsze". Niemniej to prawda-Machulski jako jedyny (może obok Gradowskiego, Pasikowskiego i wczesnego Ślesickiego) umie dobrze przeszczepiać wizje hollywoodzkie na polski grunt. Sam był przeciwnikiem kina MN. Często podkreślał jak kręcił "Vabank" na przekór ludziom, którzy chcieli, by młodzi filmowcy pokazywali, że "nie ma cukru, nie ma mięsa". Zgadzam się z nim-po co oglądać na ekranie, to co się ma za oknem za darmo i na codzień?

"Deja Vu" to dla mnie szczyt jego geniuszu, taka zabawa kinem a'a Tarantino. Dialogi prowadzone po angielsku, podwójny tytuł filmu, zapożyczone nazwiska amerykańskich aktorów i reżyserów (Cimino, Coppola, DeNiro, Stallone, Scorsese, Pacino, Pollack), jazzowa muzyczka, nawiązania do Eisensteina i klasyki gangsterki... "Vabanki" to kopalnia inteligentnych ripost i świetnych charakterów (od Kwinty i Kramera po zatrudnianych przez tego drugiego cyngli). "Kingsajz" postrzegam jako film szalenie seksowny, "Seksmisję" jako szalenie ironiczny. "VIP" to dobra przygrywka przed "Psami", które wyszły ze stajni Machulskiego (porównaj choćby postaci grane w tych filmach przez Edwarda Lubaszenkę i Janusza Gajosa), "Girl Guide" to film akcji na nasze realia. "Kilera" albo się kocha, albo nienawidzi. "Kilerów 2óch" słabe, ale Janusz Rewiński ratuje całość. Do "Pieniędzy" i "Superprosukcji" trzeba mieć nastrój, "Vinci" to czysta przyjemność...
Awatar użytkownika
Aletheia
Tyler Durden
Posty: 327
Rejestracja: 2007-08-14, 11:58

Re: Juliusz Machulski

Postautor: Aletheia » 2007-08-31, 23:00

MGaździcki pisze:"to tak jak z polskimi jeansami-zawsze są gorsze"

Doskonale go rozumiem. Nigdy nie lubiłam takiego porównywania. Można powiedzieć, że "pełni w Polsce rolę taką, jak w USA Spielberg", ale poważne nazywanie go "polskim Spielbergiem" jest bezsensowne. Może to ma być komplement, ale działa odwrotnie - na tak określonego zaczyna się patrzeć pod tym kątem, a on choćby się skichał, nie będzie doskonałą kopią oryginału. Zawsze wyjdzie produkt czekoladopodobny. Jeśli kogoś chce się skomplementować, to lepiej powiedzieć, że ma własny, nowy styl, nie kopiujący nikogo. Mówienie w stylu "Depp nowym Deanem" krzywdzi jednego i drugiego. Zresztą po co nam kopie? Lepiej mieć całkiem nową jakość. Przytoczyłam te nazwiska, by porównać typ wrażliwości, optyki tych twórców. Ale chodziło mi o to, że Machulski przeszczepiony do Hollywood nie byłby kopią Spielberga, ale Juliusem Machulskym - wizjonerem mogącym być do Spielberga porównywanym, ale z całkowicie własną drogą. Jak porównanie Spielberg vs Burton.

MGaździcki pisze:po co oglądać na ekranie, to co się ma za oknem za darmo i na codzień?

Zwykle hasło "film społeczny" czy "obyczajowy" wywołuje u mnie reakcje alergiczne. Kojarzy mi się zwyczajnie z nudą, choć próbuję przełamać to uprzedzenie. Ale z drugiej strony, bywam zachwycona, gdy w książce lub filmie natknę się na żywo uchwycony, krwisty kawałek codzienności. Na własny użytek ukułam kiedyś tezę, że nawet fantastyka jest najlepsza wtedy gdy jest realistyczna w szczegółach, drobiazgach. Zatem codzienności tak całkiem nie odrzucam, choćby była szara, ale ona coś musi wnosić do dzieła. Inaczej to tylko dokument. A nawet i ten trzeba umieć ciekawie nakręcić.

MGaździcki pisze:"Deja Vu" to dla mnie szczyt jego geniuszu, taka zabawa kinem a'a Tarantino.

Tak! Otóż to właśnie! Facet, który zna i czuje kino, składa mu hołd. A my się bawimy razem z nim. Machulski szanuje też widza. Ten film to w polskim kinie kuriozum - pokazuje, że Machulski nie zamyka się "szacownej polskiej szkole filmowej", ale czuje się reżyserem ze świata, choćby nie wychylał poza Polskę nosa. Mówi coś o tym nawet osadzenie akcji w Odessie - OK, Eisenstein swoją drogą, ale to też pokazuje, że dla niego granice są tylko na mapie. Znajdż mi w Polsce drugiego takiego kosmopolitę filmowego! Polański się nie liczy, on już jest bardziej "tam".

MGaździcki pisze:"Kingsajz" postrzegam jako film szalenie seksowny,

Gdyby nie "Kingsajz", nie rozumiałabym, co wszyscy widzą w Figurze. Pozostaje mi tylko zrozumieć, co widzą teraz.

MGaździcki pisze:"Girl Guide" to film akcji na nasze realia.

Po obejrzeniu "Wiedźmina" stwierdziłam, że jak się ma Industrial Light & Magic + co najmniej 100 milionów zielonych to sobie można myśleć o kręceniu konkurencji dla LOTRa. Jak się nie ma, to trzeba znać swoje miejsce i nie tykać się tego co w "naszych realiach" można tylko spaprać, bo to obraza dla adaptowanego tekstu. Zauważ, że jeszcze nawet nie wspomniałam o kwestii talentu i zaangażowania w pracę. Machulski dysponował przynajmniej tym (czego nie można powiedziec o typach od "Wiedźmina"), więc myślę, że "Girl Guide" miał szansę być lepszy. Pasikowskiemu jakoś wychodziło, chociaż za nim nie przepadam.

MGaździcki pisze:"Kilera" albo się kocha, albo nienawidzi.

Dzięki za przywrócenie nadziei, są tacy? Dotąd widziałam tylko entuzjastyczne opinie. No, teraz mogę sobie spokojnie nienawidzieć :-D

MGaździcki pisze:"Vinci" to czysta przyjemność...

Ech, a ja ciągle nie widziałam... Muszę to wreszcie upolować, bo liczę na wspomnienie "Vabanku".
Awatar użytkownika
MGaździcki
Agent Smith
Posty: 642
Rejestracja: 2007-06-27, 17:49

Re: Juliusz Machulski

Postautor: MGaździcki » 2007-09-01, 06:49

Oprócz "Kingsazju" Figura pokazała się z tej "seksowniejszej" strony w "Pociągu do Hollywood" i "Pierścieniu i róży". Mnie osobiście "Kingsajz" już na zawsze będzie się kojarzył z popową muzyką Krzesimira Dębskiego, demonicznym Jerzym Sthurem i jego pomagierami oraz pierwszym cameo Juliusza Machulskiego w jego własnym filmie (zgadnij,gdzie go widać?).

"Kiler" jest komedią trudną w ocenie. Oczywiście jest sporo cienkich żartów ("wytrysk" czy mający problemy fizjologiczne Cezary Pazura), ale przeważają te dobre (u mnie zawsze no.1 to scena z Pazurą, odgrywającym po kolei Willisa, DeNiro, Lindę i Reno), a i same postaci są mistrzowsko napisane (komisarz Ryba i pozujący na polskiego Dona Corleone Siara). Inna rzecz to bardzo dobra oprawa muzyczna. Ale, co kto lubi... Ani nie błogosławię fanów, ani nie potępiam przeciwników.

"Vinci" to film, który udowodnił, że da się w Polsce nakręcić dobry kryminał. Obsada, dialogi, intryga-wszystko najwyższej próby. Podobno widzowie byli tak zachwyceni sprawnością warsztatową Machulskiego, że posądzili go o zbyt wyraźną inspirację "Włoską robotą".
Awatar użytkownika
Aletheia
Tyler Durden
Posty: 327
Rejestracja: 2007-08-14, 11:58

Re: Juliusz Machulski

Postautor: Aletheia » 2007-09-01, 09:28

MGaździcki pisze:pierwszym cameo Juliusza Machulskiego w jego własnym filmie (zgadnij,gdzie go widać?).

Sama końcówka? Jeden z pasażerów pociągu, widać go w przelocie, więc to raczej statystowanie niż cameo. Chyba, że jeszcze gdzieś przegapiłam. To też pokazuje podejście do fimu, które zwykle kojarzymy z Hollywoodem - pojawianie we własnych filmach w stylu Jacksona, czy autocytaty a'la Tarantino (Kwintek i Kramerko ;-) )

A z "Kilerem" kojarzy mi się to co pisałeś o "Girl Guide" - sensacyjno-mafijna komedia na jaką nas stać. Mafia też nasza - Pruszków zamiast Cosa Nostry. Efekt, w mojej ocenie, cienki jak rozwodniona herbata. Choć przyznam, że moment "Tu Ryba, wzywam cię Akwarium!" był cudny :-D No i rzeczywiście, Elektryczne Gitary podnoszą ogólny poziom.
Awatar użytkownika
MGaździcki
Agent Smith
Posty: 642
Rejestracja: 2007-06-27, 17:49

Re: Juliusz Machulski

Postautor: MGaździcki » 2007-09-01, 10:20

"Kiler" podbnie jak i większość filmów lat 90. był krytycznie oceniany jako zbytnie przeszczepianie wzorców hollywooodzkich. Jacek Szczerba pisał o tej właśnie komedii, że to dowód na zjawisko "zjadania własnego ogona prze kino polskie", bowiem była to parodia piętrowa. Popatrzymy inaczej. Zygmunt Kałużyński tak mniej więcej pisał o "Psach": Grają (aktorzy) jak komplet Schwarzeneggerów: polscy aktorzy potrafią bowiem wszystko prócz stworzenia własnego stylu. Właściwie tylko język jest miejscowy, mimo, że osobliwy (...). Jednocześnie ci twardzile z hollywoodzkiej Pelcowizny z uporem tytułują się per "pan". Machulski postanowił zakpić z takiegoż oto kina: najpierw w "Girl Guide" (czy latająca za Kukizem zabawka-helikopter nie kojarzy się z jakimiś szalonymi scenami takich pościgów z typowych akcyjniaków?), potem w "Kilerze", gdzie wręcz podaje się na tacy, jakie filmy będą obśmiewane (cytowanie kwestii przed lustrem, wspomnienie "Ściganego"). M.in dlatego uważam, że pastisz to wyborny-cxoś jak kwestia "Freeze, motherfucker!" w niemal każdym filmie Tarantino.

W "Kingsajzie" Machulski faktycznie maił to swoje cameo w pociągu. Potem mignąl jeszcze w "Kilerach 2óch" i "Superprodukcji". Ale ja kocham go za dwa epizody. Ten z 12. odcinka "Matek, żon i kochanek", kiedy kompletnie nieatrakcyjny wówczas dla pań Mateusz Damięcki wieje z domu i ląduje w Zakopanem. Tam spotyka "reżysera Julka", który zaprasza go na plan swego nowego filmu, jakim jest... "Girl Guide". Drugi epiozd to ten z "Zabij mnie, glino"-z Machulskim jako lekarzem, mówiącym monotonnym głosem o chorobie Bogusława Lindy, zaś przy stole sztabu antykryzysowego siedzą: jego ojciec Jan i żona Liza :).
Awatar użytkownika
Aletheia
Tyler Durden
Posty: 327
Rejestracja: 2007-08-14, 11:58

Re: Juliusz Machulski

Postautor: Aletheia » 2007-09-01, 10:40

MGaździcki pisze:"Kiler" podbnie jak i większość filmów lat 90. był krytycznie oceniany jako zbytnie przeszczepianie wzorców hollywooodzkich.

Myślę, że wtedy żaden z tych krytyków nie nadążył za reżyserem. Uznali, że próbuje robić coś jak Pasikowski - skopiować Hollywood, "Tam się gonią i strzelają, to my nie gorsi". Tymczasem Machulski poszedł krok dalej, zamiast kopii - parodia. Zamiar doceniam, wykonaniu natomiast, moim zdaniem sporo brakuje. W "Deja vu" jest dusza, w "Kilerze" plastik, i to bardziej mimowolny niż celowy.
Awatar użytkownika
MGaździcki
Agent Smith
Posty: 642
Rejestracja: 2007-06-27, 17:49

Re: Juliusz Machulski

Postautor: MGaździcki » 2007-09-01, 13:34

Jedyny plastik jaki ja dostrzegłem to pistolety hukowe, względnie kapiszonowe, nieumiejętnie udające prawdziwą broń. Z tym, że i tego więcej było w sequelu, a i może taki był zamysł Machulskiego.

Pamiętam,że po premierze "Psów 2" faktycznie mówiło się, że Pasikowski kopiuje Hollywood, że sequel to jest pomysł amerykański, a Konrad Zarębski swoją krótką recenzję filmu zakończył stwierdzeniem Także sukces, choć osiągnięty wyjątkowo tanim kosztem. Tymczasem mnie się zawsze wydawało, że każdy film Pasikowskiego to było coś więcej niż kopia Hollywood. Za Wielką Wodą stronią od smutnych zakończeń, tam zawsze Hero musi pocałować bohaterkę, przy aplauzie zgromadzonych gapiów. Tymczasem w zakończeniu "Krolla", "Psów" czy "Demonów wojny" nie ma nic wesołego, a nawet w "Słodko-gorzkim" happy end jest bardziej "bitter" niż "sweet". Jeśli już kopiował amerykańskich twórców, to bliżej mu było do Peckinpaha czy Scorsese, niż np. McTiernana, Harlina, czy Tony'ego Scotta. Ale "Krwawy Władysław" to osobny temat...
Miodzio
Indiana Jones
Posty: 248
Rejestracja: 2007-01-11, 19:45
Lokalizacja: Pabianice

Re: Juliusz Machulski

Postautor: Miodzio » 2007-09-02, 12:48

Teraz pewno na mnie naskoczycie, ale moim zdaniem Juliusz Machulski im starszy tym gorszy. Bardzo go lubię, ma ciekawe pomysły, ale jego trzy najnowsze komedie najzwyczajniej nie uważam za świetne, jak to w przypadku innych filmów Machulskiego.

Bardzo cenię sobie oba "Vabanki", uwielbiam wręcz "Seksmisję". Te filmy można oglądać dziesiątki razy i za każdym razem ponownie śmiać się z dobrze znanych żartów. Dwóch "Kilerów" też bardzo lubię. Ile teraz kręci się komedii na takim poziomie? Może i kilka żartów w "Kilerach" jest słabych, ale w porównaniu z obenymi filmami komediowymi, gdzie przede wszystkim jesteśmy karmieni zwyczajną tandetą, dwie części "Kilera" są prawdziwymi perełkami.

Dlaczego nie lubię najnowszych dokonań Machulskiego? Nie trzymają poziomu jego starszych filmów. O ile jeszcze w "Pieniądzach to nie wszystko" usłyszymy kilka dobrych żartów (chociaż rewelacją film nie jest), to "Superprodukcja" w ogóle do mnie nie trafia. Jak dla mnie za dużo w tym efekciarstwa, a za mało dowcipów, ciekawych dialogów. "Vinci" też mnie do siebie nie przekonało. Oglądałem później "Włoską robotę" (tą nowszą z 2003 roku). Zabawnych momentów w "Włoskiej robocie" (która jest filmem sensacyjnym) było podobnie co w "Vinci" (który niby jest komedią), tyle, że w "The Italian Job" było więcej akcji. ;-)
Awatar użytkownika
MGaździcki
Agent Smith
Posty: 642
Rejestracja: 2007-06-27, 17:49

Re: Juliusz Machulski

Postautor: MGaździcki » 2007-09-02, 15:01

I za co tu na Ciebie naskoczyć? Sam pisałem, że "Pieniądze..." oraz "Superprodukcję" trzeba oglądać jak się ma nastrój na takie komedie. Prawdę mówiąc ten pierwszy broni się głównie dzięki dialogom oraz popisowym rolom Marka Kondrata, Stanisławy Celińskiej, Sylwestra Maciejewskiego i Cezarego Kosińskiego. Drugi jednych pozyska F/X, innych inteligentnymi nawiązaniami do światowej i rodzimej kinematografii (cytat ze strzelaniny z "Psów 2", policjantka z "Długu" nienawidząca polskich filmów, Michał Koterski, który od "Dnia świra" nauczył się mówić po angielsku). Ale z "Vincim" jest inna historia...

"Włoskiej roboty" (ani starej, ani nowej) nie widziałem, więc nie mogę porównywać. Jedyne porównanie na jakie mogę sobie pozwolić to "Ocean's Eleven" i tu muszę stwierdzić, że Machulski wychodzi obronną ręką, film Soderbergha wysiada. Ale takie jest moje zdanie, zktórym nikt się nie musi zgadzać...
Awatar użytkownika
Aletheia
Tyler Durden
Posty: 327
Rejestracja: 2007-08-14, 11:58

Re: Juliusz Machulski

Postautor: Aletheia » 2007-09-02, 16:55

Miodzio pisze:Teraz pewno na mnie naskoczycie, ale moim zdaniem Juliusz Machulski im starszy tym gorszy.

Tu od samej góry do dołu jest napisane, że Machulski wysoko zaczynał, a potem zaczął zjeżdżać. Ty i tak, widzę, uważasz, że zaczął później (po "Kilerze") niż ja myślę.
Poza tym się zgadzam, "Pieniądze" też stawiam wyżej niż "Superprodukcję", choć oba ogólnie nisko. Z tym, że co do efekciarstwa tej drugiej, jedyne co mi się tam spodobało na tyle żeby zapamiętać, to kamieniejący Królikowski. Przykład wykorzystania cyfry w konkretnym celu, zamiast jak często bywa, odwrotnie, czyli "Ludzie, róbmy coś z tym budżetem, bo zostało!"
Awatar użytkownika
MGaździcki
Agent Smith
Posty: 642
Rejestracja: 2007-06-27, 17:49

Re: Juliusz Machulski

Postautor: MGaździcki » 2007-09-02, 17:37

Gagi komputerowe w "Superprodukcji" jakoś do mnie nie trafiały-może oprócz "reakcji extasy z organizmem Yanka". Osobiście bardziej bawiły mnie ten nawiązaniam o których wspominałem w poprzednim poście plus takie typu Anna Przybylska w ciąży na okładce, stylizowana na Demi Moore w podobnej roli przyszłej mamy czy Marek Kondrat, który nieśmiało pyta czy może już sobie grać w teatrze :)

I powtarzam, że gdyby nie mistrozwskie dialogi i kreacje "Pieniądze..." takim hitem by nie były i nawet bracia Golcowie by nie pomogli. W sumie filmy Machulskiego na tle innych rodzimych produckji wyrózniają się tym czego tamtym brak-dobrym scenariuszem. A że pan Juliusz oprócz siebie do pisania angażuje innych bardzo zdolnych scenarzystów-Piotra Wereśniaka i Jarosława Sokoła-nie ma się czemu dziwić...

Wróć do „Twórcy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość