Strona 5 z 7

Re: 6x17/18 The End

: 2010-05-26, 09:42
autor: ombre
Witam.
Ludzie to bylo straszne. Co to za bzdury o niebie, swietle itp? Przypomnijmy sobie czym czarowal nas ten serial od poczatku. Zostalo to zagubione. Tyle nie wyjasnionych spraw.Jakbym chcial snuc teorie to sam wymyslilbym sobie taka historie. Uwazam, ze zakonczenie na wyspie powinno krecic sie wokol posagu, swiatyni a nawet calej inicjatywy Dharma. Efekty slabe w calym sezonie. Generalnie sezon zmielony i mdly.Warto obejrzec sezony od poczatku (do IV - idealne).Jestem bardzo zawiedziony i smutny :(
Pozdrawiam

Re: 6x17/18 The End

: 2010-05-26, 11:30
autor: claire_09
A ja uważam, że to co się stało w finale dało tytułowi 'zagubieni' głębsze znaczenie.

Ale nie moge się uporać jeszcze tylko z jedną zagadką. Prawdopodobnie to nie ma znaczenia, ale napadają mnie takie pytania: kiedy oni trafili do tej poczekalni? że po śmierci to jasne. Tylko nie mogę wytłumaczyć sobie tego, że skoro byli 'martwi' po przylocie do USA to i musieli być przed. Chyba że w samolocie się to stało. Albo całe ich 'życie' przed tym samolotem, który się nie rozbił było już w zaświatach... ;d Taa wiem, że bez sensu te moje myśli.

A na to, że dzieci się nie rodzą na wyspie mam swoją teorię. Może to dymek lub Jacob robią tak, bo jakby nie patrzeć oni urodzili się na wyspie i przez to ich życie było takie a nie inne. Może chcą zaoszczędzić tego innym?

Re: 6x17/18 The End

: 2010-05-26, 11:44
autor: seff
Tragedia, czuje się zawiedziony. Scenarzyści dali du*py. Pogubuli się totalnie w tym co na początku stworzyli. Piękna, tajemnicza wyspa z magicznym kranem...

Że niby bohaterowie stworzyli sobie poczekalnie (słowa Faradaya wskazują że oni są odpowiedzialni za istnienie tego świata)?

Matka Faradaya wszystko wie ale nikomu nie powie, brawo.

Wygląda to tak jakby chcieli zrobić deux ex machine w 3 ostatnich odcinkach. Bez ładu, składu, pomysłu i "szoku". Spotkanie w kościele i pójście w strone światła. Tak tez można mode na sukces zakończyć, wszyscy umarli ale są szczęśliwi...

Pierwsze 4 sezony to mistrzostwo, piąty dobry, bo ukazuje jak wyglądało życie na wyspie 30 lat temu. 6 to porażka i skok na kase. Mogli poczekać jeszcze pol roku i zrobić kolejny sezon Lostów, a nie jakieś gówno. Chyba tylko 2 odcinki były na poziomie, ten o braciach i o Alpert'cie.

Finał pozostawił niesmak.

Pozdriawiam

Re: 6x17/18 The End

: 2010-05-26, 12:22
autor: voytaz
dlaczego Desmond powiedział Jackowi, że samolot tak naprawdę się nie rozbił ? i, że on nie ma syna ??

Re: 6x17/18 The End

: 2010-05-26, 12:23
autor: kotsylwester
Może o to chodzić. Ricardus był nieśmiertelny ale był wśród ludzi. O to mogło chodzić Hugo na końcu.

Hugo - nowy Jacob
Ben - nowy Ricardus - numer 2.

Re: 6x17/18 The End

: 2010-05-26, 12:45
autor: booker123
OK, obejrzałem finał 2 razy, osobiście widziałem inne zakończenie. Nie ma co gadać że 6 sezon słaby że obalił wszystkie poprzednie sezony. Twórcy już na koniec 5 sezonu obrali taką drogę której się kurczowo trzymali. Przez prawie cały odcinek ryczałem jak niemowlę. :(
Genialne postawy chyba wszystkich postaci, Jack naprawdę potrzebował czasu aby dorosnąć do poziomu Locka, zajęło mu to 5,5 sezonu ale myślę że było warto tyle czekać. Genialna wymiana zdań Hugo i Bena zarówno na wyspie jak i przed kościołem idealnie wszystko podsumowało, a koło w końcu zatoczyło krąg. Myślałem że Jack leząc w wodzie na dnie jaskini podzieli los M&B i też zmieni się w dym, ale tak się nie stało i dobrze. Zabrakło nam kilku postaci takich jak Eco, Walt czy Michel ale jakoś to zniosę. Czuje jednak mały niesmak po niewykorzystaniu postaci jakimi były Jackob i Richard. Mówi się że jak coś jest przeciągane to już nie jest takie fajne. Osobiście uważam że mogli jeszcze pociągnąć trochę ten serial, naprawdę żel mi że się skończył a jedyne co zostaje to obejrzenie go od nowa, ale smaku już takiego nie będzie :(

Re: 6x17/18 The End

: 2010-05-26, 13:47
autor: wolf_7
po tym finale doszedłem do wniosku, że: "po co ja ten serial oglądałem, skoro więcej jest po nim pytań niż odpowiedzi !!!"

Re: 6x17/18 The End

: 2010-05-26, 14:26
autor: Zagubiony;(((
Ehhh ja powiem tyle,final byl elegancki tylko wielka szkoda ze juz ich wiecej nie zobaczymy;((((( :cry:

Re: 6x17/18 The End

: 2010-05-26, 14:46
autor: 7tomas
Mi się już wszystko pomieszało. Czytałem wasze komentarze i nadal nie rozumiem.
Mogliby jeszcze zrobić kilka odcinków i wytłumaczyć.
Podobało mi się gdy był Faraday i tłumaczył naukowo. Teraz to jakoś wyczytałem że nie żyją i to wszystko zmyślili. Nie wiem czemu. ale jakoś nie płakałem w ostatnim odcinku jak inni. Wcześniej tylko gdy JIN i SUN umierali to smutno mi się zrobiło, bo dopiero co się odnaleźli. Może dlatego że PUŹNO w noc oglądałem, bo późno zaczołęm ściagać a bardzo chciałęm oglądnąć.
Darma to też duchy? Te bomby? Ludzi w reala też tam przeciez mogli dopłynąć.

A w tym Kościele coś nie mogę tego zrozumieć. To co się działo tutaj u nas, chodzi mi o te Flash sidewaysy co niby samolot doleciał to nie jest prawda?
Czym więcej czytam tym bardziej się gubię. Prawie na nic nie odpowiedzieli. NA NIC.
Oni na tej wyspie jeszcze jakimś cudem w roku 70 byli. No niech mnie.

TO forum juz całę przeczytałem. Długo zajeło ;p Moze w google znajdę odpowiedzi.
Ale naprawdę szkoda że to JUZ KONIEC. Mogliby jeszcze coś zrobić, jakiś odcinek jeden.

Re: 6x17/18 The End

: 2010-05-26, 14:47
autor: Adriann
Ja nie wiem co mam o tym myśleć,nie wszystko zrozumiałem co się tam dzieje,z jednej strony mi się podobało,ale z drugiej..oczekiwałem czegoś innego może banalniejszego...jakiejś heroicznej walki dobra i złaa..aah rozmarzyłem się;p

Re: 6x17/18 The End

: 2010-05-26, 15:52
autor: marcinek6000
Ja dalej nie rozumie...czemu uważacie, że wszyscy w drugiej linii czasowej nie żyli? Czemu uważacie to za czyściec, poczekalnię? To po prostu inna linia czasowa i tyle...wg mnie oczywiście, ale nie sądzę, żeby oni wszyscy nie żyli. Hugo? Mama Huga? Penelope? Rose? Uważacie, że umarli, ale żeby wszyscy w mniej więcej tym samym czasie? Nie widać, żeby któreś z nich umarło na starość. Nikt się nie postarzał. Dlaczego Penny miałaby umierać tak młodo? Albo Aaron, który tutaj jest w dodatku młodszy? Że niby po śmierci wszyscy odmłodnieli? No nie wiem dlaczego oni mieliby nie żyć.

Acha ktoś tam pytał po co te ludziska lecieli lotem Ajira. Ktoś odpowiedział ale nie wiedział czemu Sayid leciał.......więc, Sayid leciał w kajdankach był gdzieś transportowany.

Re: 6x17/18 The End

: 2010-05-26, 16:08
autor: Anonim
marcinek6000 pisze:Ja dalej nie rozumie...czemu uważacie, że wszyscy w drugiej linii czasowej nie żyli? Czemu uważacie to za czyściec, poczekalnię? To po prostu inna linia czasowa i tyle...wg mnie oczywiście, ale nie sądzę, żeby oni wszyscy nie żyli. Hugo? Mama Huga? Penelope? Rose? Uważacie, że umarli, ale żeby wszyscy w mniej więcej tym samym czasie? Nie widać, żeby któreś z nich umarło na starość. Nikt się nie postarzał. Dlaczego Penny miałaby umierać tak młodo? Albo Aaron, który tutaj jest w dodatku młodszy? Że niby po śmierci wszyscy odmłodnieli? No nie wiem dlaczego oni mieliby nie żyć.
Oglądałeś bez dźwięku? Christian Shephard wytłumaczył Jackowi gdzie są.

Re: 6x17/18 The End

: 2010-05-26, 16:19
autor: thedykacja
Flashsidy z 6 sezonu to miejsce wymyślone, stworzone przez nich samych po śmierci po to aby mogli przypomnieć sobie swoje życie, odnaleźć się i iść razwm dalej. Tak mówi Christian. Mówi też że niekrórzy umarli przed Jackiem, niektórzy długo po, ale wszyscy nie żyją.
Ta "poczekalnia" to miejsce przez nich stworzone by się spotkać, gdzies tam podświadomie tego chcieli, choć nawet nic nie pamietali. I dlatego każdy z nich w tej poczekalnie jest w takim stanie jak na początku lotu, dlatego część z nich w tej poczekalni stworzyło sobie świat by lecieć akurat tym lotem Oceanic. Chcieli się odnależź wzajemnie, a skoro wcześniej ich życie złączył ten lot to i w poczekalnie chcieli go odbyć.
Mam nadzieję że jasno wytłumaczyłam co ja myslę o tym:)

Re: 6x17/18 The End

: 2010-05-26, 16:26
autor: marcinek6000
Anonim pisze:Oglądałeś bez dźwięku? Christian Shephard wytłumaczył Jackowi gdzie są.
ba nawet z napisami oglądałem: Jack ja i Ty nie żyjemy....reszta też...jedni przed tobą, inni po..."tutaj" nie ma żadnego "teraz"
Dobra mogę ich zrozumieć, że nie żyją, i są w czyśćcu,ale nie rozumie, dlaczego wszyscy są w wieku takim jak ich zapamiętaliśmy. Jeżeli to jest czyściec to znaczy, że wszystkich których spotkaliśmy w tym czyśćcu są to postacie które zginęły, a nie zmarły. Ok, dziwne, że uśmiercali matkę Huga, Penelope w tak młodym wieku. Dziwne, że uśmiercili Aarona w TAK młodym wieku....a dokładniej w młodszym wieku? WTF? Dlaczego jest młodszy?

Re: 6x17/18 The End

: 2010-05-26, 16:39
autor: thedykacja
Takie jeszcze skojarzenie mi się nasunęło, może głupie;)

Był taki film Titanic, może widzieliście. I tam też była młoda dziewczyna na statku, przezyła katastrofe i umarła jako stara babcia. Ale po śmierci poszła do "nieba", które miało formę tego Titanica i trafiła tam w takim wieku w jakim była tam za życia.

I tak samo jest tutaj. Być może Kate, Claire i reszta coo się wydostała z wyspy umarli jako starzy ludzie. Ale po śmierci trafili do tej poczekalnie w takim stanie w jakim byli kiedy przeżywali te najważniejsze chwile swojego życia. Od lotu się zaczęło, lot ich połączył i do tego lotu wrócili by się odnaleźć. I dlatego wrócili w takim samym stanie, wieku, od jakiego to się zaczęło

I jeszcze. W aloha to lost Fox opowiada że w niektórych kulturach istnieje wierzenie że po śmierci ludzie idą do pewnego miejsca, gdzie przypominają sobie swoje życie, spotykają się z bliskimi i idą razem dalej. I tym miejscem tutaj są flashe. Oni sami je sobie stworzyli by się odnaleźć.

Re: 6x17/18 The End

: 2010-05-26, 18:31
autor: Sitara
finał dobry , lecz jak dla mnie troche za mało z lockiem wydarzeń a za dużo czułości ale to było okej , szkoda ze to już koniec .

Re: 6x17/18 The End

: 2010-05-26, 19:14
autor: Elisha
Elisha fajnie powiedziane tylko ja bym jeszcze dodał że nie rozbitkom by było ciężko uwierzyć w gadanie MiBa tylko milionom telewidzów, którzy łyknęli bajer o tym co Ty nazywasz skutkiem ubocznym. Rozumiem zatem że postać Faradaya i wszystko co wniósł, też była skutkiem ubocznym bo suma sumarum nie miało to żadnego znaczenia. To nic że pewnie 90% widzów z niecierpliwością czekało na to żeby dowiedzieć się co ma zapisane w notesie. Ale w sumie spoko, to tylko taki mały szczegół... Co tam jakieś podróże w czasie, najważniejsze że się poprzytulali w czyśćcu :mrgreen: Sorry za sarkazm, ale już nie mogę ;)
To nie moja sprawa, czego Ty oczekiwałeś. Ja oglądałam ten serial z otwartością, nie wymyślałam sobie żadnych wizji odcinków i nie liczyłam, że scenarzyści zaserwują mi dokładnie to, co bym chciała. Nie uważasz, że to trochę naiwne? To tak jak oczekiwać po jakimkolwiek innym serialu, że podporządkuje się on Twoim zachciankom... Obudź się i zdaj sobie sprawę, w jakim świecie żyjesz.

I nie powiedziałam, że ten "skutek uboczny" był nieważny. Był on ważny dla ludzi, którzy się w to totalnie zaangażowali (Miles, Charlotte, Daniel, Widmore). Ale my od początku serialu nie ich historię śledzimy, śledzimy historię rozbitków... rozbitków z Oceanic 815. Jak Ty sobie wyobrażasz zakończenie niedotyczącego tego, co działo się w pierwszym sezonie? To chyba o nich chcieli nam opowiedzieć scenarzyści. Ten serial jest jak ich dziecko - chcą go sami wychować. Wszelkie naukowe dylematy oraz dylematy natury duchowej miały znaczenie w zrozumieniu roli naszych rozbitków - "Zagubionych" - bo o tym, jak sama nazwa wskazuje, jest ten serial.

Posłużę się tutaj jednym z ulubionych wyrażeń Jacka: Whatever happened, happened.
7tomas pisze:Darma to też duchy? Te bomby? Ludzi w reala też tam przeciez mogli dopłynąć.
Wszystko to było prawdziwe - słowa Christiana w kościele.
7tomas pisze:TO forum juz całę przeczytałem. Długo zajeło ;p Moze w google znajdę odpowiedzi.
Przeczytaj jeszcze raz.

Re: 6x17/18 The End

: 2010-05-26, 19:39
autor: freeradio
Witam wszystkich fanów tego serialu.
Od czasu emisji pierwszego odcinka, w miarę jak emitowane były kolejne byłem coraz bardziej zafascynowany tym serialem. Ta tajemnicza atmosfera, wiewyjaśnione zagadki i zjawiska oraz powiązanie z nauką. Po prostu idealny serial SciFi. Do tego normalne losy zwykłych bohaterów, czasem urozmaicane nietypowymi wydarzeniami ( jak np. pechowy traf w loterii Hyrleya, czy to że Locke odzyskał sprawność na wyspie etc etc... )
Połączenie nauki i wiary ( nie mówię tu o religii ), tak że mogłem snuć sobie teorie na to w jaki sposób to się wszystko łączy i to była świetna zabawa...

Gdy skończył się pierwszy sezon z niecierpliwością czekałem na kolejne. w pewnym momencie zaczałem sam pobierać je z internetu a nie liczyć na TV... ( toteż byłem trochu do tyłu jeśli chodzi o innych fanatyków ).

Sezony 1, 2, 3 oraz także 4 uważam wręcz za arcydzieło. Pewne zagadki zostały wyjaśnione, lecz wciąż przybywało nowych. Ale bardzo mi się to podobało ( myślałem sobie "Ależ ktoś kto wymyślił ten serial ma łeb!" )

Ostanie odcinki finalnego sezonu postanowiłem oglądnąć poświęcając dzień w szkole.
I tu był błąd bo się zawiodłem. Naprawdę zawiodłem się na potęgę. Niby wszystko Ok, szczęśliwe zakończenie, wzruszające momenty... i ostatnie sekundy serialu a tu taka klapa.. Pożal się normalnie, pożal się...
Może i o to chodziło, że ważne są losy bohaterów a wyspa jest tylko pewnym planem na którym te losy się toczą... Ale to bez sensu. Zmarnować tak wiekie oczekiwania, zmarnować w zasadzie wszystko to co we wcześniejszych sezonach przykuwało moją uwagę do tego serialu nie do oderwania.
Może gdzieś by tu się doszukiwać jakiejś metafory - spoko, ale dla mnie to też pojście na łątwiznę takie zakończenie.

Też mi się wydaje że producenci po prostu zagubili sie w swojej koncepcji i wyszło takie bagno. Zresztą tu by się doszukiwac wielu niewyjaśnionych, bezsensownych zdarzeń ( bezsensownych po takim zakończeniu serialu ) jak choćby to torturowanie Sayida w świątyni - co to wogóle było w jakim celu. Albo ta chatka Jacob'a to też jakieś nieporozumienie...
Wg, mnie marnowanie życia bohaterów drugo- i trzecioplanowych. Tak ot sobie zgineli zabici bez celu przez dym, albo w jakiś inny śmieszny sposób.
Myślę że poruszanie tematu elektromagnetyzmu, światła, świątyni czy inicjatywy dharma z zupełnym olaniem tego na samym końcu nie powinno mieć miejsca.

Generalnie lubie oglądac filmy tego typu gdzie występują takie rzeczy, lecz tak sentymentalnego zakończenia się nie spodziewałem. Olano zupełnie racjonalizm.
A przecież napewno dużo osób była by zadowolona gdyby serial zakończył się w jakiś racjonalny sposób, przynajmniej na początku dawał nadzieję na takie zakończenie.
Jak dla mnie to klapa.

Jednak mimo to nie żałuje oglądnięcia całej większości poprzednich odcinków. Były rewelacyjne. Zaden serial/film nie przykuł tak bardzo mojej uwagi i nie pochłonął tyle czasu. To było wspaniałe!

Re: 6x17/18 The End

: 2010-05-26, 19:44
autor: 7tomas
Elisha pisze:
7tomas pisze:TO forum juz całę przeczytałem. Długo zajeło ;p Moze w google znajdę odpowiedzi.
Przeczytaj jeszcze raz.
Ale mi to nie pasi co tu piszą. Jak oni mogą nie żyć.
Teraz sobie uświadomiłem że jestem/byłem uzależniony od LOST.



PS. Zgadzam sie z freeradio

Re: 6x17/18 The End

: 2010-05-26, 19:46
autor: artzda
Elisha pisze:
Wszystkie te zagadki związane z podróżowanie w czasie, energią magnetyczną, umieraniem noworodków, etc. były tylko... produktem ubocznym.
Co ty za bzdury opowiadasz??? Ten produkt uboczny był wałkowany przez 5 sezonów. Nagle po 115 odcinkach przyszła seria 6sta i w kolejnych 18 odcinkach zaczęła się nowa historia, o której nikt wcześniej nawet nie wspomniał.

Przez 115 odcinków nikt na tym forum nie mówił o "przemianach bohaterów", za to było dziesiątki wątków o dharmie, liczbach, podróżach w czasie itd. I teraz nagle ma się okazać ze 115 odcinków - 86% serialu to był nic nieznaczący produkt uboczny, a liczy się tylko 18 ostatnich odcinków - 14% serialu, bo to tak naprawdę był serial o bohaterach tylko nikt o tym wcześniej nie wiedział. Bo przecież twórcy to geniusze...

lol, lol, 1000x lol.

Prawda jest taka, że zabrakło pomysłu na sensowne zamknięcie tej historii, dlatego skończyło się niczym. Niestety

Re: 6x17/18 The End

: 2010-05-26, 19:59
autor: Beezqp
Ostra jazda po tym finale jest wszędzie, na forach polsko i anglojęzycznych, na stronach poświęconych serialom, w serwisach - wszędzie. Cały świat jest zawiedziony tym, że zupełnie olano wątki Wyspy. Myślicie, że da to do myślenia twórcom i postanowią zrobić np film? Od 3 lat rajcowali się tym jaki mają zajebisty pomysł na finał a tymczasem świat go odrzucił - może zmienią decyzję o całkowitym zamknięciu Lost? Do opowiedzenia są jeszcze przecież losy Hugo i Bena na Wyspie, powrót "Ajira Six"...

Re: 6x17/18 The End

: 2010-05-26, 20:04
autor: claire_09
freeradio pisze: Też mi się wydaje że producenci po prostu zagubili sie w swojej koncepcji i wyszło takie bagno. Zresztą tu by się doszukiwac wielu niewyjaśnionych, bezsensownych zdarzeń ( bezsensownych po takim zakończeniu serialu ) jak choćby to torturowanie Sayida w świątyni - co to wogóle było w jakim celu.
Torturowanie Sayida miało na celu zbadanie tego co się z nim stało, jakim cudem ożył.

Re: 6x17/18 The End

: 2010-05-26, 20:04
autor: Elisha
Nieuważnie czytasz, nieuważnie oglądasz. Próbujesz innym narzucić swoje "nieomylne" zdanie, ale jak sam finał pokazał - każdy może interpretować całą tę historię (a już na pewno jej zakończenie) jak chce. I proszę, nie obwiniaj mnie za to, że coś poszło nie po Twojej myśli. Śmiało - wymyśl coś lepszego, co względnie usatysfakcjonowałoby większość część fanów. Bo jak na razie widzę tylko twierdzenia typu - "gdyby to zakończenie było bardziej powiązane z...". Podajcie konkretny, a wtedy powiem, które zakończenie byłoby bardziej sensowne.

I nie mówię, że scenarzyści to geniusze. Jak dla mnie są osobami, które lubią eksperymentować i traktują ten serial jako swoje dziecko, coś co nie musi być podporządkowane wszędobylskim regułom. To że człowiek pragnie dostać racjonalne odpowiedzi, wcale nie znaczy, czy kiedykolwiek je dostanie. Znając życie, połowa z tych osób, które są tak obruszone finałem, byłaby jeszcze bardziej niezadowolona, gdyby scenarzyście odpowiedzieli na wszystkie pytania... i tak w ogóle to serial zakończyli na pokazaniu tego, co było dawno, dawno temu, z pominięciem jakichś tam nieważnych sobie rozbitków, od których serial się zaczął. A co oni tam w ogóle mają wspólnego z tym serialem... lepiej nie wiedzieć, co im się ostatecznie przytrafiło.

Może chcecie jakiegoś spin-offa, co? Bo z jednej strony narzekacie na to, że Lost stracił swój klimat po pierwszym sezonie (który, patrząc prawdzie w oczy, oscylował wokół rozbitków i przemian na wyspie), a z drugiej brakuje Wam w finałowym sezonie rzeczy, które uważacie za z kosmosu... Nie rozumiem tego.

Nie lepiej zmienić nastawienie i patrzeć na ten serial jako czystką rozrywkę, skoro tak bardzo przeszkadza Wam to, że nie poszło po Waszej myśli, która prawdę mówiąc, nawet nie jest dokładnie sprecyzowana?

Let it go, people. Let it go.

Re: 6x17/18 The End

: 2010-05-26, 20:42
autor: Fureyka
7tomas pisze:
Elisha pisze:
Przeczytaj jeszcze raz.
Ale mi to nie pasi co tu piszą. Jak oni mogą nie żyć.
Na wyspie żyli, we falshsidewaysach nie... przeczytaj jeszcze raz, albo jeszcze raz posłuchaj Christiana?
marcinek6000 pisze:Ja dalej nie rozumie...czemu uważacie, że wszyscy w drugiej linii czasowej nie żyli?
Bo powiedział to Christian? Radze jeszcze raz obejrzeć końcówkę...
marcinek6000 pisze:Czemu uważacie to za czyściec, poczekalnię?
Nie był to dosłownie czyścieć. Jak powiedział Christian, było to miejsce w którym mogli się spotkać, pogodzić ze śmiercią i przygotować do przejścia.
marcinek6000 pisze: To po prostu inna linia czasowa i tyle...
To nie byla zadna inna linia czasowa ani co by bylo gdyby samolot sie nie rozbil. Sami tworcy losta temu zaprzeczyli...
marcinek6000 pisze:wg mnie oczywiście, ale nie sądzę, żeby oni wszyscy nie żyli. Hugo? Mama Huga? Penelope? Rose? Uważacie, że umarli, ale żeby wszyscy w mniej więcej tym samym czasie?
Jedni umarli wczesniej, inni pozniej. Postacie we flashsidewaysach mozna powiedziec ze byly "dowymyślane". Np syn Jacka, którego nie miał...
marcinek6000 pisze:Nie widać, żeby któreś z nich umarło na starość. Nikt się nie postarzał. Dlaczego Penny miałaby umierać tak młodo? Albo Aaron, który tutaj jest w dodatku młodszy?
Razem przeżyli najważniejszy okres w swoim życiu. Przed wyspą się nie znali, na wyspie zginęli a po wyspie ich drogi się zapewne rozeszły. Wlasnie takich siebie zapamiętali jakich poznali na wyspie. To dlatego Aaron jest malutki, w końcu wszyscy pamiętają go jako noworodka...
marcinek6000 pisze:No nie wiem dlaczego oni mieliby nie żyć.
Bo przecież zginęli? To co działo się na wyspie BYŁO PRAWDZIWE i tam zginęli...
Elisha pisze:Nie lepiej zmienić nastawienie i patrzeć na ten serial jako czystką rozrywkę, skoro tak bardzo przeszkadza Wam to, że nie poszło po Waszej myśli, która prawdę mówiąc, nawet nie jest dokładnie sprecyzowana?
Dokładnie... Jakiego końca chcieliście? Wielkiego bum? Wielu z Was jest rozczarowanych z powodu tak wielu nieodpowiedzianych pytań jednak odpowiedzi te nieodpowiedziane pytania ktorych przykłady podajecie dawno już padły... Widzę, że sporo z Was nie zrozumiała w ogóle sensu i przesłania finałowego odcinka i nie zwróciła uwagi na wiele kwestii w całym serialu...

Re: 6x17/18 The End

: 2010-05-26, 21:56
autor: swisklis
troche dziwne jest to ze na poczatku wyspa jest zatopiona.... a w odcinku o benie sam ben wspomina ja z ojcem... ktos ma poysl na to?