6x14 The Candidate

Dyskusje na temat poszczególnych odcinków szóstego sezonu.
Awatar użytkownika
Matthew
Tyler Durden
Posty: 493
Rejestracja: 2009-11-27, 20:14

6x14 The Candidate

Post autor: Matthew » 2010-05-04, 17:32

Tytuł odcinka: The Candidate
Numer odcinka: 14

Regulamin:

Jest to temat stworzony wyłącznie do dyskusji o odcinku 6x14, wszelkie pytania o download, napisy będą karane ostrzeżeniem. Nie próbujemy streszczać odcinka, lecz podzielić się przeżyciami / uczuciami co do niego. Nie kłócimy się, nie używamy wulgaryzmów, staramy się docenić zdanie innych.

Zapraszam do dyskusji !
Ostatnio zmieniony 2010-07-11, 11:07 przez Matthew, łącznie zmieniany 1 raz.
Morgoth
Nosferatu
Posty: 3136
Rejestracja: 2007-12-27, 22:16

Re: 6x14 The Candidate

Post autor: Morgoth » 2010-05-05, 07:16

Naprawdę trudno jest mi oceniać odcinki tego sezonu... prawie po każdym pozostaje we mnie pewien niedosyt. Tylko nie wiem, czy jest on spowodowany jakimiś brakami w odcinku, czy świadomością, że to już ostatni sezon, z czym nie wiem dlaczego kojarzą mi się odcinki pełne fajerwerków, gdzie akcja nie odpuszcza ani na sekundę. Podobnie po tym odcinku czuję pewien niedosyt... mimo że odcinek mi się podobał. W końcu mnie zaskoczyli. Do tej pory wydarzenia w tym sezonie były niezwykle proste do przewidzenia, serial stał się nudny, kiedy wyobrażenia, teorie, które przez lata tworzyłem zaczynały się spełniać i ukazywać na ekranie. Nudnym było patrzeć na to co samemu się chwilę wcześniej widziało w myślach, tak jakby coś dosłownie oglądać drugi raz. W tym odcinku nastąpił długo oczekiwany przeze mnie przełom. Myślę, że każdy z nas na to czekał, aż Czarny w końcu ujawni swoje prawdziwe intencje i mimo że każdy z nas dobrze wiedział, że to tak się skończy, to po tych wszystkich zapewnieniach Floke'a zaczynało nabierać się przekonania, że on naprawdę nie chce złego. Teraz jasno jest pokazane czego chce MiB. Chce dla naszych kandydatów dokładnie tego samego, czego tak bardzo pragnął dla Jacoba - śmierci, ale jak słusznie zauważył Jack - on nic nie może sam osobiście zrobić, tak jak było to przy Jacobie. Tylko pytanie, jak on chce ich dobić? Jego stanowczy chód w ostatnich sekundach wyglądał, jakby Locke chciał tam pójść, podwinąć rękawy i ubić ich gołymi pięściami... własnymi pięściami, czyli tak, jakby nikogo nie potrzebował do pomocy, żadnego katalizatora. Tylko wtedy to znowu nie ma sensu, a LOST przyzwyczaiły mnie, że wszystko w nich, na swój lostowy sposób, ma sens. W takim razie jak on chce ich zabić? Postawi ich pod palmą, zetnie ją i popchnie w ich kierunku? Ochlapie ich wodą? Naśle na nich wujka Widmore'a? Najprawdopodobniej będzie chciał zmusić do tego Claire... czy poprzez perswazję, czy poprzez siłę... i coś mi mówi, że Claire w ten sposób zginie, zobaczy że ten pan jest zły i postanowi mu nie pomagać, a zły pan ją za to... Taki głupi banalny scenariusz, który mam nadzieję, że się nie spełni^^
Oglądając LOST liczę na liczne zwroty akcji, jakieś zagadki, tajemnice, podejrzane, niezrozumiałe, bądź nieprzewidywalne dla mnie zachowania... i niedobrze mi się robi jak przez 10 minut pokazują tonących Kwonów... fajnie, toną główni bohaterowie... do mnie takie sceny nie trafiają, innym pewnie wycisnęła ta scena kilka kropel z oczu.
Teraz coś co bardzo podoba mi się w całym tym sezonie, a zwłaszcza w tych dwóch ostatnich odcinkach - Flashside'y czy jak to tam zowią. To co dzieje się w tej drugiej linii czasowej (nie bijcie mnie za to określenie, wiem że to nie to, tylko...) jest podejrzanie ciekawe. Po pierwszych odcinkach, kiedy pokazali ideę przerywania akcji na wyspie, czyli te flashside'y pomyślałem sobie "O nie, będą pokazywać nam Miodowe Lata z udziałem tych bohaterów..." czyli obawiałem się, że będą pokazywać nam zwykłe życie rozbitków, gdy nie doszło do katastrofy. Byłem całkiem blisko, ale jak się okazało, te ich życie wcale nie jest takie nudne. Najciekawiej mi się patrzy na te ich zdziwione miny typu "Też leciałem samolotem Oceanic815?". Mógłbym pisać o tym, jak niesamowicie podobało mi się wystąpienie Faradaya w poprzednim odcinku... ale to było w poprzednim odcinku, więc nie będę "zaśmiecał" forum.
Trochę mnie irytuje to, skąd Widmore tak wszystko wie... ale to jest LOST... Hawking była lepsza (3x05 :D) "Jej nie ma na liście, jej nie potrzebuję" ... skąd on to wziął... już się nie będę tym zamartwiał...
Ogólnie, odcinek oceniłbym na 8/10
Awatar użytkownika
bartekha
Vincent Vega
Posty: 21
Rejestracja: 2010-04-11, 14:05

Re: 6x14 The Candidate

Post autor: bartekha » 2010-05-05, 12:57

No cóż ja po obejrzeniu tego odcinka też byłem dość mile zaskoczony... Coś jakby innego tym razem pokazywali, tylko najciekawsze jest to, ze co kończy się jakiś odcinek, to pojawia się nowa tajemnica(zagadka). Niestety dla nas troszkę (bo kto nie chciałby na tym forum żeby były dalsze odcinki :P), że zostało im już tylko 4 odcinki żeby wszystkie tajemnice i zagadki rozwiązać na naszych oczach. Nie wiem jak wy, ale ja już dziś nie mogę sie doczekać kolejnego odcinka (czyli najprawdopodobniej oznacza to, że im bliżej końca, tym ciekawsze odcinki, bardziej tajemnicze), zresztą jak w każdym sezonie. :D
Yarpenn
Jack Sparrow
Posty: 38
Rejestracja: 2010-02-06, 15:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: 6x14 The Candidate

Post autor: Yarpenn » 2010-05-05, 13:37

Ah ah ah, cóż to za odcinek... a ja mialem nadzieję do samego końca, że wszyscy przeżyją, wrócą do prawdziwego świata i będą żyć długo i szczęśliwie. Męczyć się 6 sezonów po to, żeby zginąć na samym końcu? Pizofszit! Szkoda, wielka szkoda :( Odcinek fantastyczny, już się nie mogę doczekać kolejnego! Niesamowita odmiana po nuuuuuuuuuudnej końcówce szóstego sezonu House'a...
marcinek6000
Tyler Durden
Posty: 402
Rejestracja: 2009-01-26, 12:04
Lokalizacja: Czerwionka-Leszczyny

Re: 6x14 The Candidate

Post autor: marcinek6000 » 2010-05-05, 15:02

Ech no szkoda bohaterów, tyle śmierci w jednym odcinku.....padają jak muchy.
Nie zrozumiałem znów jednej rzeczy. Jack mówił w łodzi, że Locke nie może ich osobiście zabić, że muszą się sami pozabijać. Czy dobrze zrozumiałem Jacka? Metodą na "samopozabijanie się" jest odłączenie kabelków od bomby? Czyli Sawyer ich wszystkich zabił nie słuchając Jacka? Gdyby nie wyciągnął kabelków to po odliczeniu wszystkich sekund bomba by nie wybuchła? Bo według mnie po prostu przyspieszył to co nieuniknione. Chociaż mogli jeszcze próbować wyrzucić do wody po wynurzeniu.

PS: Zauważyliście, że Frank też zginął? Myślałem, że jego śmierć będzie fajniejsza, a nie, że pyk drzwiami i po ludziu.

PS2: Brygado tłumaczy postaraliście się z napisami, nie dość, że szybko to jeszcze, bez błędów, dziękuje:)
Yarpenn
Jack Sparrow
Posty: 38
Rejestracja: 2010-02-06, 15:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: 6x14 The Candidate

Post autor: Yarpenn » 2010-05-05, 15:32

Dla mnie to jest niepojete... tyle sezonow unikali smierci o wlos, a teraz padli tak o... Masakra! Sawyer mogl uwierzyc Jackowi.
Beezqp
Agent Smith
Posty: 511
Rejestracja: 2009-04-08, 20:30

Re: 6x14 The Candidate

Post autor: Beezqp » 2010-05-05, 15:41

Masakra jaki odcinek..... Dobrze, że są flashside'y gdzie wszyscy mają się zdrowo bo bym miał mega kaca moralnego chociaż nie byli to jacyś moi ulubieni bohaterowie [poza Frankiem, którego uwielbiałem jako bohatera drugoplanowego]. Jak pod koniec wydostali się z łodzi i została ich tylko czwórka na brzegu, w tym nieprzytomny Sawyer i postrzelona Kate... Wyglądają jak niedobitki przy tej kilkunastoosobowej ekipie z pierwszego sezonu, nie licząc tych co dołączali później. Dopiero teraz sobie zdałem sprawę, ilu ich do tej pory zginęło ... w sumie w imię czego? Bezsensownej walki o wydostanie się z pieprzonej Wyspy...

Jedyne co pozostawia w tym odcinku niedosyt to to że akcja dzieje się zbyt szybko. W czasie 45 minut zdążyli zostać wsadzeni do klatek, uwolnieni z klatek, przyprowadzeni do samolotu, zmienili decyzję i postanowili odpłynąć łodzią, odbili łódź, wypłynęli łodzią i łódź zatonęła. To nie to do czego Lost przyzwyczaił. Przypomnijcie sobie początek 3 sezonu i grę psychologiczną jaką prowadzili z bohaterami Inni. Trwało to kilka dobrych odcinków... Od klatek do brzegu Ben prowadził Sawyera przez cały odcinek Every Man For Himself. A teraz pokonali ten dystans zupełnie poza naszym wzrokiem... Dialogi są szczątkowe... Brakuje tu tej ogromnej płaszczyzny która była w poprzednich sezonach. To dawało serialowi drugie dno. Teraz widać, że lecą z fabułą na zabój, zupełnie jakby im brakowało pomysłów albo czasu... Przy bieżącym oglądaniu mi to nie przeszkadza, ale po przypomnieniu sobie pierwszych sezonów to jednak można odczuć pewien niedosyt... A to chyba niezbyt dobrze, lepiej, jakby cały serial miał raczej wyrównane tempo i prowadzenie akcji. A nie tak...
Logitech07
Forrest Gump
Posty: 2
Rejestracja: 2010-02-22, 21:10
Lokalizacja: Łęczna

Re: 6x14 The Candidate

Post autor: Logitech07 » 2010-05-05, 17:38

Skoro Jin i Son zginęli to może na liście Jacob'a to córka Kwonów jest na liście.. Co o tym sądzicie?;>
Noin
Forrest Gump
Posty: 2
Rejestracja: 2010-04-21, 12:49

Re: 6x14 The Candidate

Post autor: Noin » 2010-05-05, 17:54

marcinek6000 pisze:Ech no szkoda bohaterów, tyle śmierci w jednym odcinku.....padają jak muchy.
Nie zrozumiałem znów jednej rzeczy. Jack mówił w łodzi, że Locke nie może ich osobiście zabić, że muszą się sami pozabijać. Czy dobrze zrozumiałem Jacka? Metodą na "samopozabijanie się" jest odłączenie kabelków od bomby? Czyli Sawyer ich wszystkich zabił nie słuchając Jacka? Gdyby nie wyciągnął kabelków to po odliczeniu wszystkich sekund bomba by nie wybuchła? Bo według mnie po prostu przyspieszył to co nieuniknione. Chociaż mogli jeszcze próbować wyrzucić do wody po wynurzeniu.
Na wrzucenie do wody by nie zdążyli - łódź miała się wynurzyc po 5 minutach - oni mieli niecałe 4. Pamiętasz odcinek, gdzie Jack i Richard siedzieli w Black Rock i czekali aż dynamit wybuchnie? Nic się nie stało. Sawyer wyciągnął kabelek i bomba nie wybuchła - zegar się tylko przyspieszył (Sayid mówił coś o wyciągnięciu dwóch kabelkow - Sawyer wyciągnął chyba tylko jeden). Bomba wybuchła w rękach Sayida. Jego MiB mógł zabić bo już był skreślony z listy. Pewnie gdyby bombe trzymał Jack albo Sawyer to by nie było bum.

Swoją drogą myślałam, że Frank zamknie te drzwi i ich tak szybko nie zaleje. Może jeszcze nie jest spisany na straty - nic nie wiadomo. Może stracił przytmność i jakimś cudem wypłynął (chciałabym)..?

Szkoda mi Sun i Jina. Lubiłam ich.
Beezqp
Agent Smith
Posty: 511
Rejestracja: 2009-04-08, 20:30

Re: 6x14 The Candidate

Post autor: Beezqp » 2010-05-05, 18:15

Logitech07 pisze:Skoro Jin i Son zginęli to może na liście Jacob'a to córka Kwonów jest na liście.. Co o tym sądzicie?;>
E-e... Po prostu MiB dopiął swego i zabił kolejnych kandydatów...A raczej Sawyer ich zabił
Adriann
Jack Sparrow
Posty: 28
Rejestracja: 2009-11-14, 08:49

Re: 6x14 The Candidate

Post autor: Adriann » 2010-05-05, 19:41

Smutny odcinek...chociaż wiedziałem że to nastąpi kiedyś..:<
Mimo to za dużo trupów i za szybka akcja
ssonic
Forrest Gump
Posty: 9
Rejestracja: 2010-02-03, 13:27

Re: 6x14 The Candidate

Post autor: ssonic » 2010-05-05, 19:51

Jednej rzeczy nie rozumiem... MiB gdy uwalinial ich z klatek zmienil sie w dym i wszystkich wykosil, przy samolocie strzelali do niego a on sobie spokojnie podszedl i wykonczyl ludzi Widmore'a...wiec dlaczego nie zdobyl on w podobny sposob lodzi podwodnej....a co ciekawsze dlaczego wszyscy przyjeli to jako oczywiste,ze musza o nia walczyc a nie MiB.... troche nielogiczne.
marcinek6000
Tyler Durden
Posty: 402
Rejestracja: 2009-01-26, 12:04
Lokalizacja: Czerwionka-Leszczyny

Re: 6x14 The Candidate

Post autor: marcinek6000 » 2010-05-05, 20:16

Noin pisze:
Na wrzucenie do wody by nie zdążyli - łódź miała się wynurzyc po 5 minutach - oni mieli niecałe 4. Pamiętasz odcinek, gdzie Jack i Richard siedzieli w Black Rock i czekali aż dynamit wybuchnie? Nic się nie stało. Sawyer wyciągnął kabelek i bomba nie wybuchła - zegar się tylko przyspieszył (Sayid mówił coś o wyciągnięciu dwóch kabelkow - Sawyer wyciągnął chyba tylko jeden). Bomba wybuchła w rękach Sayida. Jego MiB mógł zabić bo już był skreślony z listy. Pewnie gdyby bombe trzymał Jack albo Sawyer to by nie było bum.
.
Nie pomyślałem o tym. Dzięki już wszystko jasne. :)
Jednej rzeczy nie rozumiem... MiB gdy uwalinial ich z klatek zmienil sie w dym i wszystkich wykosil, przy samolocie strzelali do niego a on sobie spokojnie podszedl i wykonczyl ludzi Widmore'a...wiec dlaczego nie zdobyl on w podobny sposob lodzi podwodnej....a co ciekawsze dlaczego wszyscy przyjeli to jako oczywiste,ze musza o nia walczyc a nie MiB.... troche nielogiczne.
Ssonic
Mib nie chciał zdobyć łodzi podwodnej. Chciał, żeby kandydaci ją zdobyli, weszli do niej bez niego i żeby ktoś odpalił bombę.
Shadowriver
Forrest Gump
Posty: 5
Rejestracja: 2009-03-26, 21:37

Re: 6x14 The Candidate

Post autor: Shadowriver » 2010-05-05, 21:35

ssonic pisze:Jednej rzeczy nie rozumiem... MiB gdy uwalinial ich z klatek zmienil sie w dym i wszystkich wykosil, przy samolocie strzelali do niego a on sobie spokojnie podszedl i wykonczyl ludzi Widmore'a...wiec dlaczego nie zdobyl on w podobny sposob lodzi podwodnej....a co ciekawsze dlaczego wszyscy przyjeli to jako oczywiste,ze musza o nia walczyc a nie MiB.... troche nielogiczne.
Nie znasz zasad? :p on nie może ich zabić, więc chciał by się sami zabili. Jak by mógł ich zabić powbijał by ich na samym początku (kolejny dowód że autorzy Losta myślą w locie)

Zdaje się że chodzi o to, jeżeli nie będzie kandydata nie będzie białego, a jak nie będzie białego, czarny wygrywa i urządza sobie grilla ze świata ^^ Nadal nie wiemy w jakich powodów ten cały proceder
Awatar użytkownika
weird0ther
Darth Vader
Posty: 752
Rejestracja: 2009-06-21, 20:12

Re: 6x14 The Candidate

Post autor: weird0ther » 2010-05-05, 22:33

Kompletnie nie wiem, jak podejść do tego odcinka, mam bardzo skrajne odczucia. Z jednej strony zgadzam w zupełności z *****, zaś z drugiej uważam, że był to jeden z najlepszych odcinków 6 sezonu. Czytałam wcześniej przelotnie niektóre wypowiedzi, żeby sobie nie zaspoilerować i większość była na nie i już od górnie nastawiłam się na kolejny marny odcinek. Mylne przekonanie sprowadziło mnie na złą drogę, nigdy, ale to nie tylko się nie sugerować czyjąś opinią. Z takim przekonaniem rozpoczęłam oglądanie i już na wstępie masa rzeczy mnie wkurzała, naprawdę, jak nigdy, bezlitośnie... Jack mówi do Johna : "Ponieważ myślę, że jest pan kandydatem", dentysta sadysta, ale to było jasne, z tą twarzą mógłby w sumie grać w tym horrorze, bo wygląda, jak taki żółw z naderwaną skorupą, kolejny raz mamy lustro i odbicie jackface'a i Claire, wciskaj przycisk i żałuję, że mi nie uwierzyłeś. Okay, nie ukrywam, może przeszły mnie lekkie ciarki, ale to dlatego, że tak naprawdę chcę dostąpić finału, by móc ich godnie pożegnać, to tak jakby pogrzeb osoby, którą się kochało przekładać kilka razy, do tego dochodzi ta 2 tygodniowa przerwa...

Martwi mnie to, że posługują się tymi samymi wątkami, może im się wyczerpały już pomysły. Cały czas przyklejają jakieś zdechłe plastry z poprzednich odcinków, już nawet nie sezonów, tylko cofają się do poprzednich odcinków. Absolutnie nie podobał mi się motyw z Cooperem na wózku. Można to potraktować, jako karę za urządzenie życia Johnowi, właściwie to nie tylko jemu, bo zniszczył je doszczętnie wielu ludziom, ale że Locke miał licencję na pilota i to on leciał tym samolotem - nie postarali się... Ogólnie na początku akcja na wyspie była, jak smarowanie chleba masłem po kilka razy, przedobrzyli, ale napięcie podczas oglądania było, to fakt... Najlepsze było, jak Flocke szedł do samolotu, goście do niego strzelają, a on idzie z kamienną twarzą i skręca jednemu kark i znosi bezproblemowo te strzały, nieźle się uśmiałam, podobnie jak z poprzednim wybuchem, który sprezentowała mu Zoey. Małe zaskoczenie, że Des jednak żyje, od początku wiedziałam, że Fayid go nie zabił... Pozytyw w odcinku taki, że Jack przestał mnie wkurzać, ograniczył to całkiem do znoszenia go na ekranie, to jest coś, nie popisuje się, zaczyna myśleć, coś robi... Może jestem naiwna, ale łódź podwodna i pomysł Flocke'a to było genialne...Wiedziałam, że coś kombinuje, ale to przerosło moje oczekiwania. Powiem tak, całościowo odcinek robił wrażenie bardzo udanego, wręcz rewelacyjnego, ale opisując i analizując wszystko po kolei, jest masa rzeczy, które były na nie, jednak nawet to nie jest w stanie zabrać mi tych pozytywnych myśli o odcinku. Za Sun i Jinem nigdy nie przepadałam, ale ich śmierć... uroniłam niejedną łezkę, wiadomo nasza muzyczka w tle life nd death. Irytuje mnie ten fakt, że dopiero było ich zjednoczenie, a spotkała ich śmierć, ale to jeszcze zniosę. Natomiast jak mogli uśmiercić Sayida w ten sposób, postać która była z nami od pierwszego odcinka serialu, po prostu wybuchła, to nawet nie była śmierć z poświęceniem, wielki żal mam do darltonów za to, jak potraktowali jego końcowy los... Śmierć Franka ami "zwisa" mówią kolokwialnie, po tym, jak uśmiercili Ilanę wiedziałam, że jego postać, statyczna, która mówiła po kilka zdań w każdym odcinku w taki sposób właśnie zginie...

Odczuwam zbliżający się finał i to z każdym kolejnym odcinkiem, już nie chcę wydłużać Losta, tylko chcę zobaczyć finał, poważnie, może to źle brzmi i w ogóle, ale męczę się już trochę, oglądając, co oni przerabiają z tego serialu w niektórych monetach. 9/10 na skalę 6 sezonu. Patrząc teraz okiem na cały 6 sezon, to tak naprawdę starałam się na siłę doszukiwać czegoś "dobrego", wmawiać sobie, że coś jest szokerem, mimo że wcale nim nie jest. Nie wiem skąd takie krzywe patrzenie, wewnętrzna słabość, która mnie trzyma przy tych pierwszych sezonach, zwłaszcza, że nie miałam długiej przerwy między odcinkami. Po prostu obrona wewnętrzna przed rozczarowaniem. Właściwie to szkoda i fabuły i zniszczonych historii postaci, w końcu przez 5 sezonów wszystko powoli rozwijali, żeby teraz jednym machnięciem wszystko przekreślić, a takie to było niesamowite i mocno rozwinięte. Nie było ani jednego odcinka, o którym mogłabym powiedzieć rewelacja, to były odcinki dobre, tylko tyle i nic więcej.
wojgab
Mad Max
Posty: 58
Rejestracja: 2010-02-06, 00:27

Re: 6x14 The Candidate

Post autor: wojgab » 2010-05-06, 05:56

:) ogólnie przewidywalnie. korek jak na razie działa bez zarzutu. zwrot "what happen?" najczęściej powtarzającym się pytaniem w lost. w kazdym odcinku 300 razy. moze troche mniej...
ssonic
Forrest Gump
Posty: 9
Rejestracja: 2010-02-03, 13:27

Re: 6x14 The Candidate

Post autor: ssonic » 2010-05-06, 06:32

marcinek6000 pisze:
Jednej rzeczy nie rozumiem... MiB gdy uwalinial ich z klatek zmienil sie w dym i wszystkich wykosil, przy samolocie strzelali do niego a on sobie spokojnie podszedl i wykonczyl ludzi Widmore'a...wiec dlaczego nie zdobyl on w podobny sposob lodzi podwodnej....a co ciekawsze dlaczego wszyscy przyjeli to jako oczywiste,ze musza o nia walczyc a nie MiB.... troche nielogiczne.
Ssonic
Mib nie chciał zdobyć łodzi podwodnej. Chciał, żeby kandydaci ją zdobyli, weszli do niej bez niego i żeby ktoś odpalił bombę.
Znam zasady, wiem ze o to mu chodzilo...dziwi mnie ze Jack i reszta tak chetnie zgodzili sie zdobywac lodz, choc widzieli co potrafi zrobic MiB. Nielogiczne to dla mnie, ze bez slowa sprzeciwu zgodzili sie walczyc o lodz, choc dobrze wiedzieli ze MiB mogl to zrobic sam bez problemu...
Yarpenn
Jack Sparrow
Posty: 38
Rejestracja: 2010-02-06, 15:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: 6x14 The Candidate

Post autor: Yarpenn » 2010-05-06, 09:19

Hmmm... tak sie zaczynam obawiac, ze zgodnie z zasada Mortal Kombat - "there can be only one", wszyscy zgina, zostanie jeden kandydat (raczej Jack), a potem w odcinku What Do They Died For beda sie tlumaczyc, za jakie idee zgineli. Bu bu bu... nie kcem tak! :(
Adriann
Jack Sparrow
Posty: 28
Rejestracja: 2009-11-14, 08:49

Re: 6x14 The Candidate

Post autor: Adriann » 2010-05-06, 10:40

Ale nie ma co Said odkupił swoje winy :] odszedł z honorem
PS:
Oby tak nie było jak w mortal kombat..tam przecież wszyscy dobrzy zgineli..
darek1974
Forrest Gump
Posty: 3
Rejestracja: 2010-04-18, 15:14

Re: 6x14 The Candidate

Post autor: darek1974 » 2010-05-06, 18:45

Ogólnie super odcinek tylko szkoda że niema polskie lektora??!?!?!? :lol: :roll:
zaryczka
Vincent Vega
Posty: 14
Rejestracja: 2008-02-05, 19:29
Lokalizacja: Z wyspy

Re: 6x14 The Candidate

Post autor: zaryczka » 2010-05-06, 19:03

Nie potraficie niektórzy zrozumieć prostego "pytania" ze strony ssonic'a..
Dlaczego nie zapytali MiB'a:
"Po co mamy wchodzić na łódź? Zmień sie w dym i sam to dla nas zrób."
Po prostu wzięli broń i wbili na pokład..
marcinek6000
Tyler Durden
Posty: 402
Rejestracja: 2009-01-26, 12:04
Lokalizacja: Czerwionka-Leszczyny

Re: 6x14 The Candidate

Post autor: marcinek6000 » 2010-05-06, 20:09

To nie będzie tak jak mortal kombat, bo poza Jackiem, Hurley przeżyje. Mam takie odczucie, chyba, że zginie jako ostatni. W sumie to czasami myślę, że to Hurley zastąpi Jacoba...ma największe moce i najbardziej wierzy w wyspę. Ale Jack coraz bardziej przekonuje sie do wyspy, jest najważniejszym z bohaterów no i od jego oka wszystko się zaczęło i przypuszczam też, że tak to się skończy...ostatnia scena...zbliżenie oka Jacka. Daje 80% szans Jackowi i 20% Hugo.

Pewnie już się domyślacie, że nie dowiemy się który z Kwonów był kandydatem.....wiecie czemu?....bo to nie było w ogóle ważne skoro taką przyszłość im pisali.

A co do Sayid'a nawet fajnie zginął, nie zrobił tego na daremno, dzięki niemu przeżyło czworo ludzi. Zawsze coś. No i pokazał, że jeśli się chce da się wyleczyć z "choroby". Trzymałem za niego kciuki, teraz trzymam za Claire choć ta już pewnie się domysla co Flocke kombinuje.
Awatar użytkownika
bartekha
Vincent Vega
Posty: 21
Rejestracja: 2010-04-11, 14:05

Re: 6x14 The Candidate

Post autor: bartekha » 2010-05-06, 20:13

No dobrze wszystko co do tego, ze dlaczego nie zmienił sie w czarny dym i sam nie wszedł... No cóż wyczul, że wszyscy są na tyle głupi żeby dać się zrobić MiB-owi, a nawet (własciwie to szczególnie) tak wielki kanciarz jak Sawyer :D

Tyle, że chodzi mi tu o co innego, a mianowicie... Ktoś powiedział, że mogli posłuchaj Jacka i zostawić bombę w spokoju, bo i tak by nie wybuchła(podobno)... Tymczasem jednak i tak bomba wybuchła.! Wow co prawda najmądrzejszy w tym wszystkim był Jack, ale niestety co do bomby się pomylił.
marcinek6000
Tyler Durden
Posty: 402
Rejestracja: 2009-01-26, 12:04
Lokalizacja: Czerwionka-Leszczyny

Re: 6x14 The Candidate

Post autor: marcinek6000 » 2010-05-06, 20:20

Jack miał rację, powiedział ,że jak jej nie tykną to bomba nie wybuchnie, ponieważ w ten sposób to Mib by ich zabił, a zasady na to nie pozwalają. Bomba wybuchła dlatego, że Sawyer odpiął kabelki. Kandydaci sami siebie mogą zabić, więc po akcji Sawyera bomba wybuchła. W ten sposób Mib nie złamał zasad, gdyż to nie on a Sawyer powybijał tych ludu. Gdyby Sawyer posłuchał i nie majstrował z kabelkami nic by się nie stało, gdyż byłoby by to wbrew zasadom.
Awatar użytkownika
bartekha
Vincent Vega
Posty: 21
Rejestracja: 2010-04-11, 14:05

Re: 6x14 The Candidate

Post autor: bartekha » 2010-05-06, 20:48

No tak... ;) że też taki wielki oszust i kanciarz dał sie zrobić jeszcze większemu kanciarzowi :D Zaraz zaraz.. a czy wiadomo, dlaczego MiB nie może ich sam zabić?? Czy to po prostu jakieś ustalone z góry zasady..?
ODPOWIEDZ