6x06 Sundown

Dyskusje na temat poszczególnych odcinków szóstego sezonu.
Awatar użytkownika
Matthew
Tyler Durden
Posty: 493
Rejestracja: 2009-11-27, 20:14

Re: 6x06 Sundown

Post autor: Matthew » 2010-03-04, 15:08

Beezqp pisze:Luz, jakbym miał zamiar kogoś obrazić to w pierwszej kolejności samego siebie bo sam pochodzę z wiochy na końcu świata. Skrót myślowy.
Jeszcze raz nie ma sprawy, bo zawsze jak coś próbuje napisać wychodzi to dziwnie ;)
wojgab pisze:wyraźnie Locka siedzącego wewnątrz dymu
Czy Locke jest w dymie ? Myślę, że to po prostu jakaś zabita osoba, którą później gdzieś rzuci w kąt.

Jeszcze było tam takie coś z metalicznym dźwiękiem - w każdym filmie taki sam odgłos wbicia sztyletu w klatkę piersiową ;)

Czemu Sayid nie mógł go zabić ?. Dogen uprzedzał, że jak się odezwie już nie zabije się go. :)
Beezqp
Agent Smith
Posty: 511
Rejestracja: 2009-04-08, 20:30

Re: 6x06 Sundown

Post autor: Beezqp » 2010-03-04, 17:31

MiB był faktycznie uwieziony jak to mówił Sawyer'owi, tylko zastanawia mnie od którego momentu został tak naprawdę uwolniony z tej chatki.
Dokładnie, w końcu jak przybyli na Wyspę to już radośnie po niej hasał... Znali go Inni [Juliet, Ben w 3 sezonie o tym mówią], znała go Dharma [bo po coś zbudowali to ogrodzenie]. Zresztą w latach 80 zatłukł ekipę badawczą Russeau. Wychodzi więc na to, że już ładne 30-40 lat minimum jest on wolny. Dziwne, że dopiero teraz się kapnęli :roll: No chyba, że chodzi o to, że jego więzieniem była Wyspa a nie chatka czy tam co... W takim wypadku wolny = ma możliwość opuszczenia Wyspy. Zobaczymy.
I zastanawia mnie co będzie dalej, może znowu przyjdzie Jacob do Hugo i przedstawi mu plan jak można zabić MiB albo ponownie uwięzić.
Ta, okaże się na Wyspie jest gigantyczny, szklany muchomor którego przez 5 sezonów nikt nie widział [aluzja do latarni morskiej] ale w którym MiB traci swoje Moce i może zostać zabity przez The Candidate. Eh, irytuje mnie to już powoli... W poprzednich sezonach było tak, że widzieliśmy coś w pierwszym i tajemnica tego ciągła się i ciągła, wyjaśniając dopiero np. w 3 i to w taki sposób, że wszystko było spójne i logiczne. Teraz w końcówce dodają byle co, sypią tym z rękawa, bez żadnego sensu byle tylko pozamykać wątki w taki sposób, żeby nikt nie mógł im zarzucić nielogiczności. Szkoda, że to zupełnie co innego od tego do czego przyzwyczaił nas Lost.... Z serialu sci-fi [gdzie kwarantannę leczyło się szczepionkami i zamykano przed nią ludzi; gdzie przypadkowi ludzie trafiali na Wyspę z powodu anomalii elektromagnetycznych; gdzie skarbem był telefon satelitarny, bateria z laptopa itp...] zrobiły się jakieś pseudomoralizujące smuty o dobru i złu, dwóch nadludziach którzy są postaciami zupełnie nielogicznymi i naciąganymi ale dzięki temu twórcy mają pretekst do usprawiedliwienia wszystkiego, no bo gdzie była jakaś nieścisłość albo tajemnica to się da wyjaśnić tym, że nadludź użył swojej mocy i temu to się stało ;) [pójście na łatwiznę jak nic...].
Elisha
Indiana Jones
Posty: 206
Rejestracja: 2009-01-23, 16:52

Re: 6x06 Sundown

Post autor: Elisha » 2010-03-04, 20:31

Ale wy narzekacie. Tylko nie zarzucajcie mi, że jestem bezkrytyczna, bo to nie prawda... Po prostu nie lubię, gdy ludzie na nowość reagują od razu negatywnie i psioczą o wszystko, co się nawinie.
Beezqp pisze:pseudomoralizujące smuty o dobru i złu
Gratuluję wyćwiczonego poczucia moralności. Ja nadal nie potrafię jednoznacznie i bez wahania określić, kto jest tym dobrym, a kto złym... I wydaje mi się, że sami twórcy nie podają nam odpowiedzi na tacy. Nie można tak z góry oceniać. Jeden odcinek na korzyść MiBa, drugi na korzyść Jacoba.

Co nie zmienia faktu, że większą sympatią darzę Jacoba.
.pasztecik. pisze:A może boją się, że wyspa będzie w pewnym momencie przeludniona :D ?
Teraz to już raczej koniec z przeludnieniem. Większość stacji zniszczona lub nienadająca się do użytku, baraki Innych opuszczone, Świątynia zmasakrowana.

MiB robi czystkę. I to już jest powód, dla którego nie powinno się przepadać za Flockiem.
Beezqp
Agent Smith
Posty: 511
Rejestracja: 2009-04-08, 20:30

Re: 6x06 Sundown

Post autor: Beezqp » 2010-03-04, 20:46

Gratuluję wyćwiczonego poczucia moralności. Ja nadal nie potrafię jednoznacznie i bez wahania określić, kto jest tym dobrym, a kto złym... I wydaje mi się, że sami twórcy nie podają nam odpowiedzi na tacy. Nie można tak z góry oceniać. Jeden odcinek na korzyść MiBa, drugi na korzyść Jacoba.
Czy ja napisałem że kogokolwiek gdziekolwiek oceniam? Wystarczy posłuchać dialogów... Kwestie Dogena "for every man there's a scale", całe to gadanie "there's darkness growing in him" - wtf? Nie ma stacji Dharmy tylko są jakieś świątynie, starożytne latarnie... Zaczyna mi się to nie podobać. Miało być sci-fi a nie fantasy... Z fantasy wyrosłem jakieś 5 lat temu.
MKcafe
Mad Max
Posty: 66
Rejestracja: 2009-04-26, 08:49

Re: 6x06 Sundown

Post autor: MKcafe » 2010-03-04, 21:11

Mnie po tym odcinku zastanawia kilka rzeczy, głównie dotyczą one MiB. Przede wszystkim do czego on do cholery chce wracać? Przecież on siedzi na tej wyspie tyle, że poza nią napewno nic na niego nie czeka, chyba, że chce się podszyć pod życie Locka. W końcu jego postać już ma, a z tego co mi się kojarzy po tytule odcinka 'life and death of jerremy bentham', to John zmarł jako Jeremy.
Ale to oczywiście było by bez sensu, bo jak sam powiedział Sawyerowi, życie Locka poza wyspą było żałosne.
I niewydaje mi się, żeby teorie zakłądające, że dym był więziony w chatce były prawdziwe.
Może i tam siedział kiedyś, ale gdyby chodziło o to, to nie widzielibyśmy go wcześniej a inni by nie mówili, że jest wolny dlatego, że Jacob nie żyje. Myślę, że chodzi o uwięzienie na wyspie.
Ciekawe, czy on faktycznie ma zamiar wywiązać się ze swoich obietnic, jak twierdzi, że zawsze robi to co mówi. I czy faktycznie może przywrócić kogoś do życia [czy to on sprawił, że Sayid ożył?].
No i jeszcze mnie intryguje sposób w jaki na końcu spojrzał na Kate :P

A tak poza spekulacjami o MiB, to odnoszę wrażenie, że twórcy starają się szokować na siłę w tej drugiej linii czasowej [w LA]. Pamiętacie jakim zaskoczeniem na początku serialu było jak np. okazało się, że Jack i Desmond już się spotkali? Albo jak okazało się, że lekarz i Claire mają tego samego ojca? Albo jeszcze lepiej, że ojciec Locka to prawdziwy Sawyer? To samo chyba chcą zrobić tutaj i już wymyślają jak mogą [maatko, Keamy! już powoli zapomniałam, że ktoś taki był:p] i to się robi trochę nudnawe :/

Zawoidłam się w tym odcinku trochę na tym, że Dogen umarł, ledwo co się pojawił i wydawał się niemal odpowiedzią na połowę zagadek, ale za to cieszę się, że dym pozabijał tylu ludzi, bo naprawdę już mnie całkiem poważnie zaczynali wkurzać ci inni. ]:-(
Elisha
Indiana Jones
Posty: 206
Rejestracja: 2009-01-23, 16:52

Re: 6x06 Sundown

Post autor: Elisha » 2010-03-04, 21:14

Mówiłam, że Dogen jest strasznie patetyczny. To taki typ człowieka, który uwielbia prawić morały i kreować się na mistrza samurajskiego. Dodać do tego jego przeżycia z przeszłości, to nie ma się co dziwić, że tak wyglądają jego teksty.

I tak w tym sezonie jakoś specjalnie nie filozofują. Niektóre dialogi i teksty z pierwszego sezonu są dopiero... filozoficzne i pełne zadumy nad życiem. Ale jestem skłonna przyznać, że niektórzy ludzie naprawdę tak się zachowują w życiu.
lomax5
Vincent Vega
Posty: 12
Rejestracja: 2008-03-16, 11:00

Re: 6x06 Sundown

Post autor: lomax5 » 2010-03-04, 23:09

Beezqp pisze:Nie ma stacji Dharmy tylko są jakieś świątynie, starożytne latarnie... Zaczyna mi się to nie podobać. Miało być sci-fi a nie fantasy... Z fantasy wyrosłem jakieś 5 lat temu.
Wszystko w tym temacie 8)
donaldinho
Forrest Gump
Posty: 5
Rejestracja: 2009-02-12, 10:54

Re: 6x06 Sundown

Post autor: donaldinho » 2010-03-04, 23:30

Po obejrzeniu odcinka mam pewną teorię na temat tych wszystkich obietnic- najpierw Jacoba względem Dogena, a później "czarnego" względem Sawyera, Claire i Sayida. Sądzę, że linia, w której nasi bohaterowie się nie rozbili jest spełnieniem tej obietnicy, gdyż Dogen jest z synem, Claire jest w ciąży, zatrzyma dziecko, a Sayid ma swoją laskę na wyciągnięcie ręki.
Ostatnio zmieniony 2010-03-05, 16:27 przez donaldinho, łącznie zmieniany 1 raz.
wojgab
Mad Max
Posty: 58
Rejestracja: 2010-02-06, 00:27

Re: 6x06 Sundown

Post autor: wojgab » 2010-03-05, 00:51

mi podoba sie w lost złożono c i spójności przyczynowo skutkowe

[ Dodano: 2010-03-05, 01:03 ]
miało być złożoność heh, ciekawi mnie co MiB nosi w plecaku? mozliwe zew dymie to ciala, zobaczymy,sie nie kloce.
raimel
Forrest Gump
Posty: 5
Rejestracja: 2010-02-08, 15:24

Re: 6x06 Sundown

Post autor: raimel » 2010-03-05, 10:55

wojgab jak na 33 lata to Twoje pismo jest strasznie ubogie. Z tego co czytałem nie jestem jedyną osobą która nie rozumie Twoich postów. Bez odbioru

Na tym forum się nie obrażamy! Na razie upominam...
~BenLinus
Ostatnio zmieniony 2010-03-05, 19:51 przez raimel, łącznie zmieniany 1 raz.
Cafuze
Forrest Gump
Posty: 4
Rejestracja: 2009-08-12, 16:19

Re: 6x06 Sundown

Post autor: Cafuze » 2010-03-05, 15:43

Powiem ze ten 6 sezon jest w cholere naciagany. Nie podoba mi sie kompletnie. Coraz bardziej sie przeksztalca w jakas bajeczke. Nie ma dharmy.
Co do odcinka to jedyny fragment ktory mi sie podobal to jak ojciec bena strzelal do sayida(w strojach dharmy) :D. Druga linia czasowa mi sie tez podoba, jezeli wszyscy sie spotykaja to moze sie pojawi wkoncu Mr. Eko albo Michael. Pozdrawiam
marcinek6000
Tyler Durden
Posty: 402
Rejestracja: 2009-01-26, 12:04
Lokalizacja: Czerwionka-Leszczyny

Re: 6x06 Sundown

Post autor: marcinek6000 » 2010-03-05, 16:30

Chopie to nie ten odcinek się tu komentuje Roger strzelał do Sayida w 5 sezonie
Cafuze
Forrest Gump
Posty: 4
Rejestracja: 2009-08-12, 16:19

Re: 6x06 Sundown

Post autor: Cafuze » 2010-03-05, 20:17

Przeciez wiem! Mowie ze ten fragment co bylo poprzednich odcinkach mi sie najbardziej podobal. Bo ten 6 sezon w porownaniu do innych to zenada ;/
booker123
Forrest Gump
Posty: 9
Rejestracja: 2009-03-11, 19:48

Re: 6x06 Sundown

Post autor: booker123 » 2010-03-05, 21:54

MiB nie mógł być więziony w tej chatce, w którymś sezonie już nie pamiętam którym 4 bądź 5 kiedy John wszedł do tej chatki zastał tam Clair i ojca Jacka, wtedy Clair powiedziała Johnowi że z nim zostanie, tutaj można się domyśleć że wtedy tamten Christian był MiB który po prostu przybrał postać nie żyjącego ojca Jacka. Zresztą sama Clair mówiła ostatnio że MiB to jej przyjaciel, tutaj akurat pasuje. Więc już w 1 sezonie kiedy Jack widział swojego ojca na wyspie widział wtedy prawdopodobnie MiB.
XerxesPL
Vincent Vega
Posty: 11
Rejestracja: 2010-02-15, 20:09

Re: 6x06 Sundown

Post autor: XerxesPL » 2010-03-06, 23:18

dobrze mówisz bo na wyspę ojciec jacka trafił już martwy a MiB przybiera postacie chyba tylko tych zmarłych,chociaż to troche pogmatwane,bo przez ten popiół nie mógł niby wychodzić,ale przecież jak uwięzili Jacka w podwodnej bazie to pokazali mu jego ojca
Beezqp
Agent Smith
Posty: 511
Rejestracja: 2009-04-08, 20:30

Re: 6x06 Sundown

Post autor: Beezqp » 2010-03-07, 04:01

To był ojciec Johna :P
XerxesPL
Vincent Vega
Posty: 11
Rejestracja: 2010-02-15, 20:09

Re: 6x06 Sundown

Post autor: XerxesPL » 2010-03-07, 11:37

nie Johna,on cały czas był ojcem Jacka Sheparda i teraz pod Johna Locka się zmienił,nawet gdy Lock miał przekręcić te kółko aby przenieść wyspę powiedział "Pozdrów mego syna"
GoHome
Mad Max
Posty: 52
Rejestracja: 2009-07-06, 14:04

Re: 6x06 Sundown

Post autor: GoHome » 2010-03-07, 12:39

Faktycznie, było coś takiego, że ojciec Jack'a powiedział komuś tam żeby pozdrowił jego syna. I co teraz? MiB podszywał się pod jego ojca czy może jego ojciec dalej żyje?

Ps. Mały offtopick ;d
marcinek6000
Tyler Durden
Posty: 402
Rejestracja: 2009-01-26, 12:04
Lokalizacja: Czerwionka-Leszczyny

Re: 6x06 Sundown

Post autor: marcinek6000 » 2010-03-07, 14:29

raczej podszywał się pod ojca Jacka. To, że powiedział do Locke'a "pozdrów mojego syna" nie znaczy, że mógł to powiedzieć tylko prawdziwy ojciec Jacka. Równie dobrze mógł to powiedzieć MiB pod postacią Christiana Sheparda. Jeśli nie pasuje Wam to, że skąd MiB miałby wiedzieć, że Jack to syn Christiana, to nie ma sie co zastanawiać MiB wie wszystko o wszystkich i o wszystkim, dlatego mógł się podszywać pod każdego.
Cafuze
Forrest Gump
Posty: 4
Rejestracja: 2009-08-12, 16:19

Re: 6x06 Sundown

Post autor: Cafuze » 2010-03-09, 12:56

MiB podszył się też pod Yemi'ego. Mr. Eko mówił do niego "bracie", a wtedy Yemi powiedzial ze nie jest jego bratem. MiB zamienil się w dym i zabil Eko, nie wiadomo dlaczego...

[ Komentarz dodany przez: Morgoth: 2010-03-09, 16:18 ]
Koniec offtopicu, ten temat możecie kontynuować w dziale teorie. Przypominam, że jest to temat z dyskusją o szóstym odcinku, a dyskusja już dalece od niego odbiegła ~ Morgoth
XerxesPL
Vincent Vega
Posty: 11
Rejestracja: 2010-02-15, 20:09

Re: 6x06 Sundown

Post autor: XerxesPL » 2010-03-09, 21:11

bo Eko się nie wyspowiadał...

Mnie tam ciekawi czy Claire zabije Kate za Arona i co z złym Syidem którego przestraszył się nawet ludobójca Ben?! :mrgreen:
Drozdu
Vincent Vega
Posty: 13
Rejestracja: 2009-06-03, 18:23

Re: 6x06 Sundown

Post autor: Drozdu » 2010-03-10, 19:39

Średni odcinek, końcówka mnie zadowala. Wątek z pożyczką brata Sayida w pewnych momentach przewidywalny ^^.
XerxesPL pisze:Syidem którego przestraszył się nawet ludobójca Ben?! :mrgreen:

a propo tej scenki fajny miał wtedy wyraz twarzy nasz Irakijczyk :)
ODPOWIEDZ