Przygoda z serialami/XXI - złoty wiek?

Film niczym półprosta - ma początek ale daleka droga do końca.
Awatar użytkownika
Dusqmad
Administrator
Posty: 1955
Rejestracja: 2006-08-01, 06:40

Przygoda z serialami/XXI - złoty wiek?

Post autor: Dusqmad » 2007-06-26, 01:03

Ostatnimi czasy trudno mi lamentować nad tym, że nie mam czego oglądać. Od kolegi nazwoziłem kilka miesięcy temu całą masę filmów z roczników 2005, 2006 i 2007. Za sprawą „Prison break” zaczęła się też moja przygoda z serialami.
Dotąd nigdy nie oglądnąłem całego sezonu jakiegokolwiek tasiemca. W dzieciństwie uwielbiałem trzy tytuły, „Herkules”, „Xena” i „Robin Hood”, które na początku byłby bardzo dobre, by następnie wspiąć się na wyżyny głupoty i autoparodii: wojownicza księżniczka w starożytnym hipermarkecie z drewnianymi wózkami, UFO w Sherwood. W późniejszym dzieciństwie oglądałem jeszcze coś o Sindbadzie, lecz i te seanse w końcu straciły na oglądalności. Seriale omijałem – jeden stracony odcinek i już wszystkie te godziny spędzone przed telewizorem tracą sens. Nawet te, które dość systematycznie oglądałem były zamkniętymi historiami (ach, ta moja przezorność ;) ) – nie było żadnej ciągłości, każdy odcinek to inna bajka. Teraz jednak uległem polsatowej propagandzie i postanowiłem poczuć więzienie na własnej skórze (podążając za tym błyskotliwym sloganem). I stało się – „Prison break” wciągnął mnie do tego stopnia, że dzień bez jednego odcinaka był dniem straconym. Już po południu ze zniecierpliwieniem czekałem na wieczór, by ponownie rozsunąć tą więzienną kurtynę. Przerwy między kolejnymi odcinkami wypełniałem sobie nagromadzonymi filmami ostatnich lat, a refleksje nad marnością i wtórnością tego wszystkiego dopadały mnie niemalże po każdych napisach końcowych. Później zostało jakieś uczucie pustki po skończeniu drugiej serii PB, chwila oddechu i przypadkowo wypatrzyłem w programie telewizyjnym „Twin Peaks”, który później oglądałem na komputerze, by ostatecznie przerwać i czekać, aż pier***ona TP raczy mi przywrócić odpowiednią prędkość Neostrady. W czasie tej przerwy wpadł mi w ręce kolejny gorący tytuł - „Lost”, czyli „Z archiwum X” XXI wieku jeśli chodzi o popularność. Szybko mnie wciągnął i zachwycił jakimś potencjałem, który daje szanse ciągnięcia tej historii do nieskończoności. Te dwa tytuły „Prison break” i „Lost”, utwierdziły mnie w przekonaniu, że w ten wiek może być złotym wiekiem seriali. Filmy kręcą już marne, powtarzalne, obdarte z tego klimatu, który miała najgorsza szmira lat minionych. Mnóstwo efektów specjalnych, budżety wyższe ode mnie (192, gdyby się ktoś pytał :P) i twórcy zupełnie zapomnieli o tym co było najważniejsze od początków teatru. Tu wybuch, tam zapierająca dech w piersiach scenografia, dalej trawa wygenerowana komputerowo – perfekcja wykonania, a mimo wszystko jeden wielki festiwal nudy. Napełniłem się niechęcią, czuję nostalgię za starym, dobrym kinem i wolę sobie repetować ulubione filmy, niż nadrabiać to, co przegapiłem ostatnimi laty (zaiste wątpliwa to strata). Czuję, że nie jestem w tym osamotniony. Nikt już nie zachwyca się dłużej, niż kilka dni/tygodni nowym filmem. Nawet LOTR, który miał być „Gwiezdnymi Wojnami” nowego pokolenia szybko zszedł z witryny. Wspomniane przeze mnie seriale to zaś kwiat popkultury obecnego wieku. To one są teraz obiektem licznych dyskusji, rozmów między fanami, zrzeszania się ludzi. Według mnie jest tak: w kinie widzieliśmy już wszystko, w domowym zaciszu niewiele. „Lost” już teraz wzmógł zainteresowanie serialami i myślę, że w ślad za jego twórcami, coraz więcej ludzi zacznie dobre historie dłużyć i ciąć.

Gdybym tego wszystkiego nie spisał chaotycznie w kilka minut byłby materiał na kilka felietonów :P Wyjaśniając zaś zadanie z tematu – zapraszam do opisywania swoich początków i przygód z serialami oraz ustosunkowania się do tego, co powyżej prawiłem ;).
Awatar użytkownika
Aquariia
Agent Smith
Posty: 627
Rejestracja: 2006-08-24, 14:00

Re: Przygoda z serialami/XXI - złoty wiek?

Post autor: Aquariia » 2007-06-26, 17:23

Co do dzieciństwa to pamiętam takie tytuły jak Herkules, Xena, Żar tropików, Gliniarz i prokurator i oglądałam też telenowele z mamą. Jeżeli chodzi o te nowe seriale to u mnie zaczęło się od emisji Gotowych na wszystko na Polsacie. Z tego, co pamiętam niedługo po tym TVP1 zaczęła emitować Zagubionych, ale że byli w tym samym czasie, co Gotowe na wszystko to dałam sobie spokój. Jednak później czytałam na Internecie, jaki to LOST jest świetny i postanowiłam nadrobić I sezon, a drugi oglądać już na TVP1, czemu sprzyjało to, że od niedawna miałam swój własny komputer, co dawało nieograniczone użytkowanie go i oglądanie serialu. Jednak, że LOST tak mi się spodobał, że nie mogłam czekać, aż TVP wyemituje kolejne odcinki, więc za jednym zamachem obejrzałam 2 sezony. Później była przerwa w nadawaniu Zagubionych, a że doszły do mnie słuchy o wyższości Prison Break'a nad Lostem to też sobie pooglądałam ten serial, a później 4400 i Supernatural. A to wszystko przez lipiec 2006, kiedy było bardzo gorąco, mi i moim znajomym nie chciało wychodzić się z domu, więc siedziałam i oglądałam seriale. Obecnie oglądam tylko Różowe lata 70-te ten serial jest 2 razy krótszy od standardowych.
ble
Tyler Durden
Posty: 462
Rejestracja: 2006-10-20, 18:54
Lokalizacja: Rybnik

Re: Przygoda z serialami/XXI - złoty wiek?

Post autor: ble » 2007-06-27, 00:07

O, ja to kiedyś byłam na bieżąco z tymi wszystkimi beznadziejami. Zaczynając od McGyvera, przez Strażnika Teksasu, Żar tropików, Słoneczny patrol, Power Rangers, Klan, Kończąc na wszystkich Brazylijskich te sserialach. No i oczywiście jak zaglądałam do babci to obowiązkowo Moda na sukces. Mogłambvym wymieniac dosyć długo, ale naco i po co to komu. Wiem, wiem za bardzo nie ma się czym chwalić, no ale taka juz byłam... ;)
Niedawno zaczął się LOST, ale chyba nie oglądałam od pierwszego odcionka... Bodajże jakaś kumpela w klasie mi poleciła. I tak się zaczęło. Potem jakaś przerwa w LOSTach była, to wpadł mi w ręce Prison Break. I chwała mu za to :P. Ach... i jescze oczywiście Chirurdzy... :) Niby taki przeciętniak, a jednak ma w sobie to coś. Może szczególnie dlatego, że jednak coś mnie do tej medycyny ciągnie. Może nie żeby kroić i sprawy, ale... ;)
Miodzio
Indiana Jones
Posty: 248
Rejestracja: 2007-01-11, 19:45
Lokalizacja: Pabianice

Re: Przygoda z serialami/XXI - złoty wiek?

Post autor: Miodzio » 2007-06-27, 08:35

Jak byłem mały to oglądałem Power Rangers. Ach ci kitowcy! :-) Lubiłem też wspomianego przez Dusqmada Sindbada. Xeny i Herkulesa widziałem chyba tylko kilka odcinków. Jednak oglądanie takich seriali juz u mnie minęło.

Jeśli chodzi o nowe seriale, to wszystko zaczęło się od pierwszego sezonu "24 godzin" wyemitowanego w Polsacie. Chyba dopiero dzięki nim zobaczyłem, że serial może być naprawdę ciekawy, oryginalny, a w dodatku jeszcze tak zaskakiwać.
Później nadszedł "Lost", który od razu bardzo mi się spodobał. Minął pierwszy sezon, a tu się okazało, że drugi ma być na TVP1, jeśli dobrze pamiętam, za pół roku. Postanowiłem, więc nie czekać i sam zaopatrzyłem się w drugi sezon, który szybko obejrzałem. Na trzeci sezon też postanowiłem nie czekać, aż się pojawi w telewizji. ;-)
Później ukazał się "Prison Break". Podobnie jak w przypadku "Lost" pierwszy sezon obejrzałem w telewizji, a na drugi już mi się nie chciało czekać i oglądałem go na komputerze. Serial wciągnął mnie do tego stopnia, że normalnością zrobiło się oglądanie dwóch odcinków dziennie, a raz nawet trzech. Można powiedzieć, że "Prison Break" jest niebezpiecznie uzależniający.
Pozostają jeszcze dwa seriale, które lubię. Wspomniane wcześniej "24 godziny", których oglądam właśnie 3 sezon i "Twin Peaks".

Uważam jednak, że obecnie serial powinien mieć w sobie coś oryginalnego. Przykładowi "Herosi" nie oferują moim zdaniem nic czego już gdzieś nie było, a w dodatku nie potrafią przyciągnąć czymś ciekawym i dlatego przestałem ich oglądać.
Dusqmad pisze:Nikt już nie zachwyca się dłużej, niż kilka dni/tygodni nowym filmem.
Nie wiem tylko, czy to wina filmów, czy naszego społeczeństwa, które z natury szybko się nudzi.
Jednak prawdą jest, że nowe filmy, którymi jesteśmy zasypywani zazwyczaj są nudne i nieciekawe, a jedyne na co się w nich stawia to rewelacyjne efekty specjalne.
Awatar użytkownika
Dusqmad
Administrator
Posty: 1955
Rejestracja: 2006-08-01, 06:40

Re: Przygoda z serialami/XXI - złoty wiek?

Post autor: Dusqmad » 2007-06-27, 09:56

ble pisze:McGyvera
O tym zapomniałem, też oglądałem. Wypraszam sobie jednak okraszanie tego serialu mianem beznadziei ;). Może i było to strasznie schematyczne i przewidywalne, ale dlaczego wymieniasz go jednym tchem obok takich odpadów?

Jakby co: http://www.forum.filmowo.net/viewtopic.php?t=58 ;)
ble
Tyler Durden
Posty: 462
Rejestracja: 2006-10-20, 18:54
Lokalizacja: Rybnik

Re: Przygoda z serialami/XXI - złoty wiek?

Post autor: ble » 2007-06-27, 12:28

Dusqmad pisze:Może i było to strasznie schematyczne i przewidywalne, ale dlaczego wymieniasz go jednym tchem obok takich odpadów?
Bo ja jednak nie uważam go za dobry. Fakt, że z kawałka drucika, spinacza i gałęzi McGyver potrafi zrobić pułapkę na 20 chłopa po prostu mnie nie bierze. Nie wiem. Może dlatego, że jestem dziewczyną ;)
Azgaroth
Tyler Durden
Posty: 445
Rejestracja: 2006-12-07, 16:39

Re: Przygoda z serialami/XXI - złoty wiek?

Post autor: Azgaroth » 2007-06-28, 23:07

Ja nie uważam żeby XXI wiek był szczególny dla seriali. W każdym czasie powstawały świetne seriale z tym, że robione w innym stylu właściwym dla czasu w jakim powstawały. Teraz np. nie robi się takich seriali jak Drużyna A, a szkoda bo to świetny serial :)

Dzisiaj robi się seriale, których główną cechą są nietypowi bohaterowie lub czas i miejsce akcji. Seriale stały się dłuższą opowieścią, odchodzi się od formy gdzie każdy odcinek był zamkniętą całością. Poziom seriali bywa różny od świetnych (Gotowe na Wszystko, LOST), średnich (Skazany na Śmierć) po kiepskie (4400). Jak zwykle dobrze trzymają się seriale obyczajowe, które amerykanie robią z wyczuciem i nie zamieniają ich w tandetną telenowele (Chirurdzy). Za to coraz mniej jest seriali komediowych widać już pomysły się wyczerpały :)

A moje dzieje z serialami to na początku seriale z lat 80- tych jak Drużyna A, Nieustraszony (czy jakoś tak ;) ). Seriale komediowe jak Alf i Świat wg. Bundych. Później przyszedł czas na najlepszy serial ever czyli Robin z Sherwood (to nie ten serial o którym pisze Dusqmad :) ). Później jakoś nie oglądałem seriali systematycznie czasem jakiś odcinek jakiegoś serialu sensacyjnego. Xene i Herkulesa też oglądałem na początku, ale w miarę udziwnień w scenariuszu zaprzestałem oglądać ten badziew :)
Następnie przyszedł czas na drugi najlepszy serial ever czyli Kompanie Braci, a zaczynając od LOSTA zacząłem oglądać częściej seriale na dodatek w całości co żadko mi się wcześniej zdarzało (oprócz Robina i Kompani). I tyle mojej opowieści :)
Awatar użytkownika
MGaździcki
Agent Smith
Posty: 642
Rejestracja: 2007-06-27, 17:49

Re: Przygoda z serialami/XXI - złoty wiek?

Post autor: MGaździcki » 2007-06-29, 06:47

Zgadzam się. Obecne seriale to już nie to samo co 20 lat temu. Teraz się kręci seriale do wąskiej grupy odbiorców, które (moim skromnym zdaniem) bez szumu w mediach i Internecie przeszły by bez echa. Nawiasem mówiąc, te wszystkie odcinki interaktywne to jeden z powodów, dla których nie oglądałem np. "Fałszerzy" czy "4400".

O ta, lata 70 i 80 to była kopalnia dobrych seriali-Alf, Aniołki Charliego, Magnum, Statek miłości, Detektyw w sutannie, Święty, 07 zgłoś się... Szkoda, że takich serili dziś się już nie da niestety zrobić...
Awatar użytkownika
Dusqmad
Administrator
Posty: 1955
Rejestracja: 2006-08-01, 06:40

Re: Przygoda z serialami/XXI - złoty wiek?

Post autor: Dusqmad » 2007-06-30, 14:34

Azgaroth pisze:Ja nie uważam żeby XXI wiek był szczególny dla seriali. W każdym czasie powstawały świetne seriale z tym, że robione w innym stylu właściwym dla czasu w jakim powstawały.
Nie mówię, że obecne seriale są świetniejsze. Chodzi mi o to, że telewizja może wykorzystać słabą kondycję kina i zacząć przyciągać więcej widzów.
Awatar użytkownika
Aletheia
Tyler Durden
Posty: 327
Rejestracja: 2007-08-14, 11:58

Re: Przygoda z serialami/XXI - złoty wiek?

Post autor: Aletheia » 2007-08-21, 21:16

ble napisała
Fakt, że z kawałka drucika, spinacza i gałęzi McGyver potrafi zrobić pułapkę na 20 chłopa po prostu mnie nie bierze. Nie wiem. Może dlatego, że jestem dziewczyną
Ja też jestem dziewczyną, a mnie to strasznie brało. Zamykali go gdzieś co najmniej raz na odcinek i nigdy nie wyszedł normalnie, czyli zdobywając klucz nadludzkim wysiłkiem :641: Zawsze musiał rozsadzić zamek marznącą wodą, czy coś w tym stylu. Siła tego serialu to były właśnie te sztuczki, plus świetny bohater. Bo przecież nie scenariusze. Wykorzystali pełny standardowy zestaw dla takich seriali, łącznie z amnezją, hipnozą, odnajdywanymi przyjaciółmi/dawnymi dziewczynami/dziećmi. MacGyver sprawiał, że to wszystko dało się znieść i jeszcze wciągało. Richard Dean Anderson jest u mnie zaszufladkowany na amen. Nie mogę go oglądać w żadnym innym filmie, bo mam odruch "O, cześć Mac! Kopę lat!"

Zresztą w ogóle moje kultowe seriale to te z lat 80. Nie oglądało się ich jak kolejne odcinki, ale witało jak dobrych przyjaciół. Zupełnie nie przeszkadzało nawet to, że wydawały się wymieniać między sobą stałym zestawem dyżurnych pomysłów na kolejny odcinek.

Absolutnego fioła, przechodzącego w obsesję i stan patologiczny, miałam na tle "Airwolfa". Patrzyłam na końcowe napisy i myślałam "Teraz cały długi tydzień..." Aż znowu przychodził Wielki Dzień. Przestawałam oddychać kiedy ruszała muzyka czołówki. A potem śmigłowiec startujący ze skalnej studni na pustyni, odrzutowe dopalacze i w każdym odcinku powietrzna walka... Bardzo proszę nie wyjeżdżać z niewygodnymi pytaniami związanymi z fizyka i inżynierią! W filmie działało i koniec! :diabelek: "Top Gun" przy tym to pikuś. Tom Cruise niegodzien Airwolfowi szyb przecierać... :):

Nie zgadzam się, że współczesne seriale są lepsze niż filmy. Filmy ciągle mnie biorą, nawet najnowsze. Za to żaden z nowych seriali mnie nie złapał, chociaż próbowałam dać im szansę. Rzuciłam okiem na kilka - "24 godziny", LOST. Ale nic, zero wciągnięcia.
Ostatni z którym zaprzyjaźniłam się podobnie jak z tamtymi starymi, to był "Nash Bridges".
"Herkulesa" dość lubiłam, ale to już nie było to. Teraz jestem kompletnie poza orbitą seriali. Może kiedyś przyjdzie jeszcze jakiś "mój". Ale nie jest to żaden z aktualnych przebojów.
pjak
Vincent Vega
Posty: 18
Rejestracja: 2009-10-27, 03:42

Re: Przygoda z serialami/XXI - złoty wiek?

Post autor: pjak » 2009-11-02, 18:21

Mnie te nowe seriale średnio podchodzą. W kilka się wciągnąłem, ale to w większości zwyczajne zapychacze czasu. Szczególnie te wyciągające się ponad 2 serię (właśnie - znacie jakieś krótkie nowe seriale, kończące się?).

Zresztą gdzie podział się klimat tych starych seriali, jak Drużyna A, McGyver, Doktor Quinn, Kojak, Rodzina Adamsów, Tequilla i Bonnetti, Żar Tropików, Gliniarz i prokurator, Alf, Allo, Allo, Przystanek Alaska, MASH...
?
Awatar użytkownika
Aquariia
Agent Smith
Posty: 627
Rejestracja: 2006-08-24, 14:00

Re: Przygoda z serialami/XXI - złoty wiek?

Post autor: Aquariia » 2009-11-03, 23:52

Trudno ostatnio znaleźć kończący się amerykański serial. Przynajmniej z tych bardziej popularnych. Ze skończonych seriali przychodzi mi do głowy tylko 'Różowe lata 70-te' Pooglądałam całe, ale przy ostatnim 8 sezonie wielu by zrezygnowało.
pjak pisze: właśnie - znacie jakieś krótkie nowe seriale, kończące się?)
Ja znam sporo, ale wszystkie japońskie :P
Żabka
Vincent Vega
Posty: 13
Rejestracja: 2009-11-09, 21:00
Lokalizacja: zewsząd

Re: Przygoda z serialami/XXI - złoty wiek?

Post autor: Żabka » 2009-11-11, 21:19

A ja znam serial,który ma tylko 8 odcinków po 50minut i jest naprawdę świetny...to "Hotel Babilon" W sumie to żałuje,że się skończył,ale chyba tak musiało byc...
Ja za brdzo nie lubię seriali,bo tak jak napisał Pijak to są zapychacze czasu...
ODPOWIEDZ