Zagubieni

Dyskusje o poszczególnych serialach. "Prison Break", "Twin Peaks", "24 godziny", "Przyjaciele", "X-Files" itd.
Awatar użytkownika
Aquariia
Agent Smith
Posty: 627
Rejestracja: 2006-08-24, 14:00

Re: Zagubieni

Post autor: Aquariia » 2007-06-30, 17:05

Dusqmad pisze:Zauważyliście smaczek? W retrospekcji mała, żółta dziewczynka oglądająca telewizję. Czyją aparycję tam widać? Hurley’a!
W serialu jest więcej takich smaczków.
Dusqmad pisze:1x24,25 – mistrzowskie zakończenie zapowiadające, że druga seria będzie ciekawsza.
Zgadzam się. Pooglądaj pierwszy odcinek 2 serii, mnie osobiście zwalił z nóg, szczególnie początek.
Awatar użytkownika
Dusqmad
Administrator
Posty: 1955
Rejestracja: 2006-08-01, 06:40

Re: Zagubieni

Post autor: Dusqmad » 2007-06-30, 22:24

Aquariia pisze:W serialu jest więcej takich smaczków.
O, ktoś czyta moje posty! :D

A w pierwszej serii było jeszcze coś podobnego, co umknęło mojemu bystremu oku?
Awatar użytkownika
Aquariia
Agent Smith
Posty: 627
Rejestracja: 2006-08-24, 14:00

Re: Zagubieni

Post autor: Aquariia » 2007-07-01, 11:51

Np: Sawyer w Australi spotyka ojca Jack'a(1x16)
Jak Boon krzyczy na policjanta na komisariacie to wtedy aresztowany jest Sawyer(1x13)
Awatar użytkownika
Dusqmad
Administrator
Posty: 1955
Rejestracja: 2006-08-01, 06:40

Re: Zagubieni

Post autor: Dusqmad » 2007-07-01, 12:48

To zauważyłem. Nawet byłem pewien, że wspomniałem o aresztowaniu Sawyera... ;)
Azgaroth
Tyler Durden
Posty: 445
Rejestracja: 2006-12-07, 16:39

Re: Zagubieni

Post autor: Azgaroth » 2007-07-23, 00:46

Zostałem totalnie zmasakrowany przez finał trzeciego sezonu. Genialny, najlepszy finał ze wszystkich serii, już chcę następne 8-)
ble
Tyler Durden
Posty: 462
Rejestracja: 2006-10-20, 18:54
Lokalizacja: Rybnik

Re: Zagubieni

Post autor: ble » 2007-07-23, 00:49

Azgaroth pisze:już chcę następne
Azgaroth, jeszcze tylko/aż miesiąc... ;)
yrek
Agent Smith
Posty: 507
Rejestracja: 2006-12-29, 23:27
Lokalizacja: P-sk

Re: Zagubieni

Post autor: yrek » 2007-07-23, 15:23

Zachecajace zakonczenie. Teraz beda "zagubieni w wielkim miescie":) Wiecie moze ile ma byc sezonow?
Miodzio
Indiana Jones
Posty: 248
Rejestracja: 2007-01-11, 19:45
Lokalizacja: Pabianice

Re: Zagubieni

Post autor: Miodzio » 2007-07-23, 20:16

yrek pisze:Zachecajace zakonczenie. Teraz beda "zagubieni w wielkim miescie":) Wiecie moze ile ma byc sezonow?
Niedawno czytałem, że ma się zakończyć na 6 sezonach. :-)
Azgaroth
Tyler Durden
Posty: 445
Rejestracja: 2006-12-07, 16:39

Re: Zagubieni

Post autor: Azgaroth » 2007-07-24, 17:33

Tak, ale ponoć trzy ostatnie będą miały mniej odcinków.
yrek
Agent Smith
Posty: 507
Rejestracja: 2006-12-29, 23:27
Lokalizacja: P-sk

Re: Zagubieni

Post autor: yrek » 2007-07-24, 17:36

:( wiec to jednak prawda. A pozniej podobno film pelnometrazowy(?)
Ktoś
Indiana Jones
Posty: 178
Rejestracja: 2007-05-06, 10:52
Lokalizacja: Zakopane

Re: Zagubieni

Post autor: Ktoś » 2007-07-28, 15:05

Najsmieszniejsze w Lostach jest to że na tej małej wysepce bohaterowie co odcinek odkrywają coś nowego. Ile sie tam ludzi zdołało pochować ile tajemniczych bunkrow, samolowtow, jakiś potworów i czegoś tam jeszcze a to szystko w ciągu paru spedzonych tam tygodni na zapomnianej pzrez świat wyspie. Ciekawe :-D Ale lubie ten serial, jest bardzo wciągający i ma niezgorszą obsade a ich bohaterowie o dziwo bez kosmetyków, żyjąc w dziczy zawsze i wszedzie wyglądają nienagannie z pierwszażędną fryzurą i idealnym makijażem. Podoba mi sie to :-D
Awatar użytkownika
Aquariia
Agent Smith
Posty: 627
Rejestracja: 2006-08-24, 14:00

Re: Zagubieni

Post autor: Aquariia » 2007-07-30, 19:05

Szczególnie Sun w swoich pięknych białych spodniach siedzi na kolanach w ogródku, a w następnej scenie wyglądają jak prosto z pralki. Ale tak musi być. Nie za bardzo fajnie by się oglądało brudnych bohaterów.
Azgaroth
Tyler Durden
Posty: 445
Rejestracja: 2006-12-07, 16:39

Re: Zagubieni

Post autor: Azgaroth » 2007-07-31, 12:19

Może kosmetyki i proszek do prania były zrzucane przez Dharme razem z jedzeniem? :P
Ktoś
Indiana Jones
Posty: 178
Rejestracja: 2007-05-06, 10:52
Lokalizacja: Zakopane

Re: Zagubieni

Post autor: Ktoś » 2007-07-31, 16:42

Na to wygląda :lol:
Awatar użytkownika
Dusqmad
Administrator
Posty: 1955
Rejestracja: 2006-08-01, 06:40

Re: Zagubieni

Post autor: Dusqmad » 2007-09-19, 17:46

W końcu po długim wyczekiwaniu wziąłem się za oglądanie drugiego sezonu LOST :582:

Jak wrażenia? Zaraz, zaraz... Na początek moja formułka: Nie oglądałeś? Nie czytaj!

A teraz jedziem:

2x01 – świetny początek! Koniec pierwszego sezonu zapowiadał nam, że w drugim może być znacznie ciekawiej i tak właśnie jest. Pierwszy odcinek trzyma w napięciu bardziej, niż jakikolwiek inny z pierwszej serii. Nieźle to wszystko pogmatwali :)

2x02 – ciekawy pomysł z uzupełnieniem wydarzeń z poprzedniego odcinka, który wyglądał na lekko pocięty. Tu dodane zostały sceny uzupełniające. Irytujące jest jednak oglądanie po raz wtóry tej samej sceny, po której następuje wypełnienie fabularnej luki :P
Niezbyt ciekawa retrospekcja: rodzinne problemy Michaela są naprawdę nużące...
Za to mamy naprawdę dobre zakończenie – napięcie zamiast zostać rozładowane osiąga apogeum. Ci ‘Inni’ wyglądają jak jakieś mutanty...

2x03 – kolejny świetny odcinek, który ogląda się z zapartym tchem. Druga seria ma świetny klimat, pełna jest wartkiej akcji i napięcia. Ciekawa sprawa z tą organizacją Dharma: zapewne niewiele się o niej dowiemy, a cała ta tajemnica będzie z odcinka na odcinek podsycana błahymi informacjami. Na cholerę to systematyczne wprowadzanie liczb? :P
Retrospekcja: dotąd jedyna ciekawa w nowej serii, niemniej wcześniejsze z Locke’em były lepsze. Poza tym z Jacka zrobił się jakiś straszny Bruce Willis. Rzuciło mi się w oczy, że cały czas chodzi z tym gnatem i celuje w kogo popadnie…

2x04 – zabawny początek z Hurley’em, świetny pomysł na wprowadzenie nowych bohaterów i szlagier odcinka, czyli dialogi z udziałem Sawyera. Ubawiłem się po pachy:

- Pogadaliśmy z nimi. Wiedzą, że też byliśmy w samolocie.
- Super. Teraz będziemy mogli złożyć zbiorowy pozew o odszkodowanie.

- Zamknij się. Jak każę ci coś zrobić, to masz to robić. Każę ci iść, to idziesz. Mówię "stój", to stajesz. Mówię "skacz", a ty co mówisz?
- Ty pierwsza.

- Wszystko w porządku?
- A co ci do tego?
- Przecież przeprosiłem. To było nieporozumienie. (przypominam: Eko rąbnął Sawyera w łeb drewnianą maczugą)
- Przyniesienie lemoniady zamiast herbaty jest nieporozumieniem.

Jedynym minusem jest aktor wcielający się w znajomego Hurley’a, czyli trzepidrut z komedii młodzieżowej „Ostra jazda”, który robił TO sam. Przecież to niepoważne wcielać do obsady kogoś takiego.

2x05 – znów przez 40 minut leżałem z zapartym tchem. Te nowe odcinki trzymają tak równy poziom, że nie sposób po seansie myśleć „Wczorajszy był lepszy”. Co by tu więcej dodać? Świetna scena z przemarszem Innych, jak dotąd najmroczniejsza w całym serialu!

2x06 – strasznie... nudna retrospekcja, ale kto Shannon nie lubi będzie miał nagrodę w zakończeniu. Jak na razie nie jestem pewien co do jej śmierci. Samo otrzymanie kulki jeszcze o niczym nie świadczy, zawłaszcza w produkcjach z USA rodem ;)

2x07 – tylko podziękować twórcom za taki odcinek. Nie przypuszczałem, że będzie okazja do tak szczegółowego poznania losów rozbitków z drugiego obozu. Historia jest bardzo ciekawa. Myślę, że mogłaby się sprawdzić w dłuższym, niż 40 minut, czasie trwania.

2x08 – fajna retrospekcja. Dobrze, że serial wzbogacił się o Anę Lucię – nareszcie jakaś przyzwoita żeńska postać, nareszcie jakaś przyzwoita aktorka. Wszyscy pasażerowie lotu 815 się zeszli, zobaczymy jak ułożą się stosunki…

Odcinek ma jeden (ale za to jaki) minus – Sawyer został zdyskwalifikowany i nie był w stanie niczego powiedzieć :P

2x09 – mnożą się tajemnice. Ciekaw jestem co wyniknie z tego czatowania...

A teraz wrażenia ogólne. Podoba mi się to, nawet bardzo. Pierwszy sezon jakoś specjalnie mnie nie zachwycił, nie porwał. Nie powiem ‘nie podobał’, ale do nazywania go genialnym sporo brakowało. Ogólnie w składzie procentowym jego wątków przeważały te obyczajowe. Teraz zwyczajnie nie ma na to czasu. Fabuła komplikuje się niemalże jak w „Twin Peaks”, zagadka goni zagadkę, tajemnica tajemnicę. Dopiero teraz serial zaczyna wciągać. Aż chce się zapłakać nad tym, że jeden odcinek trwa tylko 40 minut.

[ Dodano: 2007-09-20, 16:36 ]
2x10 - odcinek przejściowy pozwalający ochłonąć po mocnych wrażeniach, których dostarczyły nam poprzednie epizody. Przy scenie z tym dymem aż podskoczyłem w łóżku. Warto było sprawić sobie lepsze nagłośnienie, na starym sprzęcie bym tego nie poczuł :P
Awatar użytkownika
KhAn
Tyler Durden
Posty: 329
Rejestracja: 2006-08-01, 09:36
Lokalizacja: Wieliczka

Re: Zagubieni

Post autor: KhAn » 2007-10-07, 21:28

Wreszcie i do mnie dotarł ten serial. Jak narazie jestem po 6 odcinkach i tylko jeden odcinek wywołał we mnie jakieś napięcie a mianowicie pierwszy i to sama końcówka. Reszta jak narazie niczym nie zachwyca. Każdy coś szuka biega i nic po za tym. Zobacze może akcja w nastepnych bardziej się rozkręci. Jak narazie postacie, które mnie najbardziej zachwyciły to Locke i Sawyer. Jedynie coś one wprowadzają do tego serialu, że coś się dzieje. Jutro będe oglądał dalsze odcinki i zobaczymy co to będzie. A i byłbym zapomniał...muzyka ma u mnie bardzo duży plus bo jest świetna w pewnych momentach.

[ Dodano: 2007-10-08, 19:57 ]
Hehe rozwalił mnie tekst Sawyera do Kate.

Sawyer: Co takiego jest w tym (chwila ciszy) Jacku?
Sawyer: Czemu na jego widok robisz się wilgotna?
Kate: Udajesz chama czy taki jesteś na prawdę?

Hehe :) jest chamem i to wielkim ale bez takiej osoby to ten serial był by nudny.
Miodzio
Indiana Jones
Posty: 248
Rejestracja: 2007-01-11, 19:45
Lokalizacja: Pabianice

Re: Zagubieni

Post autor: Miodzio » 2007-11-27, 23:51

Dusqmad pisze:Dobrze, że serial wzbogacił się o Anę Lucię – nareszcie jakaś przyzwoita żeńska postać, nareszcie jakaś przyzwoita aktorka.
Przyzwoita? To chyba najgorsza bohaterka z całego Losta. Nawet Shannon mnie tak nie wkurzała. Najgorsze jest natomiast to, że gra ją żałosna aktorka. Szczerze mówiąc po dłuższym oglądaniu jej postaci miałem jej serdecznie dosyć.

Ostatnio dane mi było zobaczyć ostatni odcinek III sezonu LOSTa dzięki "kochanej" TVP. Po 15 odcinkach ściągniętych z neta zaniechałem dalszego zasysania, bo serial zrobił się nudny. Spokojnie, więc poczekałem na kolejne epizody do momentu, aż pokazała je TVP.
Dalej radzę nie czytać tym co III serii nie widzieli, bo będę trochę spojlerował.
Podsumowując cały sezon muszę stwierdzić, że bardzo się zawiodłem. Cała akcja z II sezonu gdzieś uleciała i zrobiła się straszliwa nuda. Większość odcinków była na dobrą sprawę zapychaczami a setki słów jakie padały z ust bohaterów po chwilowym namyśle można było uznać za do niczego nie prowadzące (bo i takie w istocie były).
Pierwsze 5 minut pierwszego odcinka III sezonu robiło bardzo dobre wrażenie, ale później było już tylko gorzej. Zamiast rozwiązywaniem zagadek twórcy prawie cały 3 sezon poświęcili na wątki typu Kate - Jack i Kate - Sawyer, a zagadkę jaką rozwiązali to z tego co pamiętam "dlaczego Jack ma tatuaże". Czyli na dobrą sprawę była mowa o rzeczach, które praktycznie w ogóle mnie nie interesowały.
Mało tego zaczęły pojawiać się w filmie takie głupoty, że aż ciężko było na nie patrzeć. 8 odcinek osiągnął szczyt głupoty. Już samo wprowadzenie mocy Desmonda mnie nie powaliło, ale retrospekcje, gdzie spotyka Wyrocznię jakby wprost wyciętą z Matrixa były po prostu żałosne. To nie jedyna taka rzecz w serialu. Beznadziejnych momentów była cała masa (jak ogrodzenie pod dziwnym "napięciem"?), a najgorsze było to, że zajmowały one całe odcinki.
Podobał mi się tak naprawdę odcinek 14 (chociaż był to w 100% zapychacz :-D), 16 (wreszcie było w nim wszystko za co lubię LOSTa, czyli akcja i świetne zakończenie) i 3 ostatnie odcinki.
Zakończenie jednak sugeruje, że w następnym sezonie mogą być jeszcze większe głupoty, bo Jack mówiący, że chce wrócić na wyspę nie daje optymistycznych perspektyw na świetną fabułę w dalszej części serialu. Trzeba jednak przyznać, że końcówka jest najlepsza ze wszystkich 3 sezonów.
Dalej już nie ma spojlerów.

Ogólnie 3 sezon jest nudny, zapchany mnóstwem niepotrzebnych, często beznadziejnych rozmów, nie rozwiązujący prawie żadnej tajemnicy. Na 22 odcinki mogę powiedzieć, że tylko 5 mi się podobało, a kilka było na poziomie "ponad przeciętnym".
Najgorsze natomiast jest to, że zabrakło nawet świetnych zakończeń jak w II sezonie. W 3 było ich tak naprawdę tylko kilka.
Ocena ogólna III sezonu to przy dobrym humorze 4+/10. :-)
Awatar użytkownika
Dusqmad
Administrator
Posty: 1955
Rejestracja: 2006-08-01, 06:40

Re: Zagubieni

Post autor: Dusqmad » 2007-12-01, 20:13

Miodzio pisze: Przyzwoita? To chyba najgorsza bohaterka z całego Losta. Nawet Shannon mnie tak nie wkurzała. Najgorsze jest natomiast to, że gra ją żałosna aktorka. Szczerze mówiąc po dłuższym oglądaniu jej postaci miałem jej serdecznie dosyć.
Heh, z tą 'przyzwoitą' miałem na myśli urodę, ale i pod względem gry aktorskiej nie mam jej do zarzucenia. Nie wiem jakie jest Twoje zdanie, ale jak dla mnie w "Lost" nikt poza odtwórcą Locke'a nie ma ponadprzeciętnych umiejętności. Sporo tu aktorów, którzy mają minimum zdolności, chociażby ten wcielający się pierwszoplanowego Jacka. Po jego pseudoteatralnych popisach nie mam już zamiaru skupiać się na ocenie gry aktorskiej podczas seansu, bo żaden odcinek nie byłby w stanie mnie zachwycić. Przebrnąłem już przez dwa sezony, przyzwyczaiłem się. Twórcy nawet poszli mi na rękę uśmiercając rodzeństwo, nie narzekam ;)
Co zaś się tyczy Any Lucii to zapewne irytowało Cię, że to twarda kobieta, która rozdaje karty i potrafi przywalić Sawyerowi. Dla mnie lepsze to, niż histeryczna Clarie i humorzasta Kate.

[ Dodano: 2007-12-01, 20:18 ]
Heh, a teraz czekam na sezon III i po dłuższym odwyku coraz bardziej tęsknię za serialem. Jak będę miał chwilkę to zdam jeszcze relacje z drugiej połowy drugiego sezonu.
Miodzio
Indiana Jones
Posty: 248
Rejestracja: 2007-01-11, 19:45
Lokalizacja: Pabianice

Re: Zagubieni

Post autor: Miodzio » 2007-12-01, 22:22

Dusqmad pisze: Nie wiem jakie jest Twoje zdanie, ale jak dla mnie w "Lost" nikt poza odtwórcą Locke'a nie ma ponadprzeciętnych umiejętności.
Jak najbardziej się z tym zgadzam. Aktorzy w "Lost" są w większości bardzo słabi, a odtwórcy ról Jacka i Kate są czasami tak denerwujący, że aż chciałoby się, aby jak najprędzej zniknęli z ekranu. Natomiast nic nie równało się z aktorką wcielającą się w Anę Lucię. Jej mimika wprost doprowadzała mnie do szału - te jej wszystkie uśmieszki i głupie miny były aż nienaturalne. :-)

Co do czekania na trzeci sezon to po świetnym drugim też tak miałem, że chciałem jak najprędzej oglądać dalsze przygody, ale po kilku odcinkach III sezonu perypetie rozbitków coraz mniej mnie zaczynały fascynować. :-)
Awatar użytkownika
fenek73
Vincent Vega
Posty: 19
Rejestracja: 2008-01-06, 21:32

Re: Zagubieni

Post autor: fenek73 » 2008-01-06, 21:54

Niech mnie ktos uswiadomi : Bedzie IV sezon ?
Miodzio
Indiana Jones
Posty: 248
Rejestracja: 2007-01-11, 19:45
Lokalizacja: Pabianice

Re: Zagubieni

Post autor: Miodzio » 2008-01-06, 22:28

fenek73 pisze:Niech mnie ktos uswiadomi : Bedzie IV sezon ?
Będzie. 31 stycznia jest premiera. :-)
Awatar użytkownika
fenek73
Vincent Vega
Posty: 19
Rejestracja: 2008-01-06, 21:32

Re: Zagubieni

Post autor: fenek73 » 2008-01-07, 12:01

No to fajnie :-) Dzieki za odpowiedz bo naprawde mialem watpliwosci...

W ostatnim odcinku byly jakies dziwne sceny ze Kate i Jack byli juz w normalnym swiecie...
Gothic Lady
Mad Max
Posty: 58
Rejestracja: 2008-01-20, 17:26

Re: Zagubieni

Post autor: Gothic Lady » 2008-01-24, 16:54

Jak dla mnie to bardzo dobry serial. Wciągna mnie na całego. Ma w sobie to coś czego brakuje niektórym serialom. No i jest pare szczegółów które mnie jeszcze przyciągnęły m.in. to że produkcja była nagrywana na moich kochanych Hawajach. Spodobało mi się też to, że tam nie jest wszystko jasno powiedziane, trzeba sobie wszystko przegłówkować i troszke pomyśleć. A co do tego, że ten serial oglądają tylko nastolatki, to ktoś [nie pamietam juz kto to napisal] jest w blędzie. Mój tata oraz dziadek oglądają to z takim zafascynowaniem, prawie tak jak ja. Natomiast mama nie. Nie dziwie się jezeli ktoś nie lubi takiego typu seriali, gusta, guściki.
grzena
Forrest Gump
Posty: 5
Rejestracja: 2008-01-15, 18:31

Re: Zagubieni

Post autor: grzena » 2008-01-26, 10:54

Pierwsze 2 sezony Losta były po prostu genialne, wciągnęły mnie jak niewiele serialów. W tych dwóch sezonach była ta magia ta wielka tajemnica innych, bunkier który znalazł John itd. Natomiast w 3 ta tajemnica pryska, scenarzyści na siłę próbują stworzyć nowe zagadkowe przygody rozbitków.
Awatar użytkownika
Dusqmad
Administrator
Posty: 1955
Rejestracja: 2006-08-01, 06:40

Re: Zagubieni

Post autor: Dusqmad » 2008-02-03, 12:18

Nie oglądałeś? Nie czytaj

[center]SEZON 2 (11-24)[/center]

2x11 – odcinek niby równy pozostałym, ale jego wykres dwa razy notuje ostry wzrost. Pierwszy to spotkanie z Innymi, gdy Jack przemawia do Locke’a, a w dyskusję włącza się inny głos. Potem rozpalone ognisko, pochodnie, porwana Kate – to się nazywa nastrój. Drugim zaś jest końcówka, w której Jack chce z pomocą Any Luci zorganizować armię. Po takim spektaklu trudno nie powielać zachowań charakterystycznych dla narkomana oczekując na następny odcinek.

2x12 – a teraz ostry spadek formy. Zapowiadała się ostra jazda, gdy nagle Ferrari zaczęło hamować. Odcinek nie jest jednak zły. Po prostu pozwala ochłonąć i zdystansować się do wcześniejszych wydarzeń. Wątek z Charliem i narkotykami już jednak się przejada. Mam nadzieję, że to ostatni raz.

2x13 – nic tak nie cieszy w filmie/serialu, jak niespodziewane sukcesy ulubionego bohatera. Sawyer nieźle zagrał. Myślałem, że jego początkowa scysja z Jackiem przerodzi się w bojkę, ale są sposoby by wyciągnąć z kogoś więcej żalu. Podoba mi się również retrospekcja, zwłaszcza scena ze sprzedawaniem naszyjników. Zwykle wspomnienia jakoś łączyły się tematycznie z teraźniejszością, lecz w tym odcinku nie zauważymy tego związku przed końcówką. Plan Sawyera jest tak idealny, że widz nie ma prawa zwęszyć oszustwa nim się dokona. Mocne słowa wypowiada bohater tego odcinka pod koniec: „Nie jestem dobrym człowiekiem, Charlie. W całym swoim życiu nie zrobiłem niczego dobrego”.
„Tygrys nie zmienia swoich prążków” – a już ze smutkiem zauważało się, że relacje Sawyera z innymi rozbitkami stały się bardziej pozytywne.

2x14 - spodobała mi się historia z Sawyerem i żabą. Nie sądziłem, że samozwańczy szeryf dalej będzie takim luzakiem, a oto największym jego zmartwieniem staje się żaba, która nie daje mu się wyspać. Rewelacja :D To świetna życiowa postawa: nie bądź zbyt ambitny przy szukaniu problemów. Mało tego Sawyer by rozwiązać swój problem posunął się do użycia słów: „proszę” i „przepraszam”, kto by pomyślał...
Poza tym przerywnikiem odcinek jest bardzo dobry. Ciekawa retrospekcja: notabene kolejne przypadkowe spotkanie w przeszłości – Sayid i ojciec Kate. Akcja na wyspie też nie spuszcza tępa. Jestem przekonany, że pojmany to jeden z The Others.

2x15 – ostra jazda od samego początku. Szybkie tempo, solidna porcja napięcia, a wszystko to za sprawą odnalezienia nowego bunkra. Jednak to odkrycie sprawia wrażenie powszechnego: to tylko bieg do celu i szybkie splądrowanie. Nietypowa retrospekcja, która tym razem jest łataniem luk w pamięci. Sporo się wyjaśnia, ale trzeba było na to czekać kilkanaście odcinków. Warto było! Można też nabrać 100% pewności, że Zake i jego kompani nie są tym na kogo wyglądają, a jedynie doktorkami z niezłymi umiejętnościami aktorskimi, sztucznymi brodami i klejem montażowym.

2x16 – po mocnym odcinku piętnastym przyszedł czas by trochę się rozluźnić. Ten odcinek jest strasznie rozwlekły, a historię, którą opowiada można z powodzeniem zmieścić w 20 minutach. Moja ogólna ocena wynosi nie więcej, niż 4/10 ze względu na zawarcie tu mało interesujących problemów płodnych pary Jin&Sun. Cała ich historia sprawia, że pozostałe wątki na wyspie ograniczają się do kilku dialogów, przesłuchania i tuptania do rzekomo istniejącego balonu. Za to świetne zakończenie, które nie pozostawia wątpliwości co do postaci Henrego.

2x17 – obok początkowych odcinków ten dostarcza największych wrażeń. Tajemnicze wydarzenia w bunkrze, mapa, zrzut jedzenia, odkrycie ze Henry Gale nie jest tym za kogo się podaje: tajemnice nieźle się namnożyły. Po zrzucie można snuć domysły, że tragedia lotu 815 nie jest przypadkiem, z drugiej strony może to być systematyczna dostawa dla ekipy z bunkra.

2x18 – wiadomo było, że po ostatnim epizodzie, który zrodził tyle pytań nie dostaniemy żadnych odpowiedzi. Odcinek rozluźniający, ale cicha woda brzegi rwie. W zakończeniu dowiadujemy się skąd Hurley zna Libby. Rodzi to wątpliwości. Spodobała mi się też koncepcja, że zdarzenia na wyspie są tylko wytworem wyobraźni Hurley’a. Jeśli twórcy nie zostawili tego na koniec to znaczy, że możemy być naprawdę zaskoczeni.

2x19 – to chyba najgorszy ze wszystkich odcinków. Może nie był zbędny, bo dzięki retrospekcji z Bernardem i Rose dowiedzieliśmy się, że wyspa ma energię, która może uzdrawiać, ale można było lepiej wprowadzić ten fakt. Tym sposobem wyszedł strasznie nużący odcinek. Uważam, że nie ma sensu skupiać się na mało ważnych bohaterach.

2x20 – dlaczego mi ulubioną bohaterkę uśmiercili? Nie rozumiem takiej zagrywki. Przecież Anna Lucia stała się już jedną z ważniejszych postaci, a nie była zbędną formą życia. Od początku wiedziałem, ze Michael kłamie nie sądziłem jednak, że jest zdolny do takich czynów. Zamknięcie Locke’a i Jacka to zupełnie inna para kaloszy teraz posuwa się do dwóch morderstw, dla lepszego wrażenia znalazł też kulkę dla siebie. Nieźle poprowadził swoją grę: nie pozwolił nikomu niczego się domyśleć.

2x21 – świetny odcinek, kolejny bunkier odnaleziony i można snuć więcej teorii na temat tajemniczej Dharmy.
Wreszcie wyjaśniło się gdzie Sawyer ma swój arsenał. Wcześniej myślałem, że jest on gdzieś w dżungli i w każdej chwili ktoś śledząc bohatera może na niego trafić.
Odcinek dobrze wywarzony: są jest miejsce na nową tajemnicę i żałobny nastrój. Niczego w nim nie brakuje i trudno czuć negatywny niedosyt po seansie.

2x22 – wygląda na to, że Eko wie czego dopuścił się Michael, przynajmniej tak wynika z jego opowieści. Niemniej mogła się ona odnosić do Henry’ego.
Wreszcie odsłonięty został brakujący element układanki, czyli spotkanie Michaela z Innymi. Zastanawia mnie tylko po co Innym rozbitkowie zapisani na liście...

2x23 – dobry epizod. Dowiadujemy się wiele o Desmondzie, a przy tym rozpoczyna się wyprawa do Innych. Mam nadzieję, że plan Jacka jest czymś godnym uwagi i ostatni odcinek kolejny odcinek będzie dobrym zwieńczeniem sezonu.

2x24 – znakomity koniec drugiego sezonu, mamy tu tyle rożnych fabularnych komplikacji, że z trudem będę czekał na trzeci. Desmondowa wysłała ekipę do poszukiwań, mamy odpowiedź na największą zagadkę czyli pytanie dotyczące celowości wciskania przycisku, Henry okazuje się szefem Innych. Twórcy wiedzą jak zadbać o wysoką popularność przy takim nakładzie odcinków.


[center]SEZON 3[/center]

3x01 - trzeci sezon zaczyna się nieźle, choć nie jest to już taki fabularny szok jak na początku drugiego. Myślałem, iż początek to retrospekcja, jako że Julliet przypomina żonę Jacka, więc mocno się zdziwiłem. Jednak poza udanym wstępem odcinkowi brakuje dużo do tych z drugiego sezonu. Perypetie uwięzionej trójki nie należą do najciekawszych i nadal zadajemy sobie pytanie, dlaczego to oni zostali wybrani. Podejrzewam, że Jack, Sawyer i Kate będą obiektami jakichś eksperymentów.

3x02 – odcinek lepszy od poprzedniego, ale pogrążają go retrospekcje z Sun i Jinem, które są naciągane i zrobione bez pomysłu. Nie wnoszą też nic nowego do ich historii, poza tym, że nabieramy pewności, iż płód nie jest żadnym cudem. Najlepsza scena w odcinku to rozmowa Kate i Sawyera, podczas której James ocenia umiejętności walki poszczególnych Innych i zapewnia, że pokaże im gdzie ich miejsce, a całą tą konwersację śledzi Ben poprzez kamery.
Końcówka całkiem niezła, lecz z góry wiadomo, że Jack za bardzo lubi robić z siebie bohatera, by sam wrócić do domu.

3x03 – trochę się zawiodłem tym razem. Sądziłem, ze wydarzenia po wybuchu bunkra i zniknięciu trojki bohaterów będą toczyć się szybciej. Ogólnie odcinek jest niezły, chociaż retrospekcja z Locke’m wydaje się zbędna i zdecydowanie odstaje poziomem od poprzednich. Skoro już jestem przy tym bohaterze to podoba mi się to, że przejął dowództwo. Szukając informacji o „Lost” dowiedziałem się, że w trzecim sezonie będą aż trzy retrospekcje z Jackiem, ale to właśnie Locke jest materiałem na przywódcę i głównego bohatera. Bohater ten najbardziej kojarzy się z wyspą i jest stworzony do życia w takich warunkach. Zdecydowanie lepiej nadawałby się przywódcę grupy: wie co robić i nie jest skłonny do nieprzemyślanego działania pod wpływem uczuć jak nasz doktorek. Trochę dziwnie ma się sprawa z Desmondem: zaczął przepowiadać, a w tym ubranku od Hurley’a wygląda niczym Chrystus. Niemniej po wizjach Locke’a i Eko trudno się spodziewać, by wyszło z tego coś szczególnego.
Najbardziej ubawiłem się przy scenie z Hurleyem: dowiedział się, że po dżungli grasuje niedźwiedź polarny, słyszy jakieś buszowanie i wychodzi z pytaniem: „Niedźwiedziu? To ty?” Przy czym minę ma nieco przestraszoną… ;)

3x04 – długo wyczekiwana retrospekcja z Sawyerem zawodzi i jest przykładem, że w trzecim sezonie flashbacki są kiepskie. W odcinku 2x13 były złote myśli, humorystyczna scena z naszyjnikami, a tu nie ma żadnych bonusów. James kolejny raz wykazał się sprytem i pokazał, że jest wirtuozem w omotywaniu ludzi i wykorzystywaniu ich do swoich celów. Tyle. Lekkim naciągnięciem było przyniesienie mu do więzienia zdjęcia córki, to zbyt szablonowe. Poza tym mocne zakończenie – nie ma dokąd uciec…

3x05 – co tu dużo mówić: poirytowało mnie zakończenie. Kolejny interesujący bohater wprowadzony w drugim sezonie został uśmiercony. Zaczynam zastanawiać się nad celowością wplątania w fabułę rozbitków z drugiej części samolotu. Po co to było, skoro widz zdążył się z nimi zżyć tak jak z całą resztą, a tu nagle koniec. I trudno zrozumieć taką zagrywkę, gdyż były to postaci dużo wnoszące do akcji. Problemem jest też to, że te wszystkie śmierci sprawiły, że przerzedziło się na wyspie i zaczęto wprowadzać do akcji rozbitków-statystów, których imion nawet nie znamy. Moim zdaniem cała ta hołota powinna jakimś sposobem zginać: tylko plątają się pod nogami bohaterów.

3x06 – jak dotąd najlepszy odcinek trzeciego sezonu. Został dobrze wywarzony i niczego mu nie brakuje: jest miejsce na uczucie między bohaterami (a zarazem nielogiczności w scenariuszu vide Sawyer mówiący „Też cię kocham”) i na napięcie za sprawą operacji Bena. Niemniej doktorek chyba za bardzo przeszarżował, by móc liczyć na opuszczenie wyspy.

Tekst odcinka: „Jeśli nie jesteś syreną, albo nie masz łodzi to nie ma sensu uciekać.” Sawyer

3x07 – odcinek nie gorszy od poprzedniego, ale szokuje mnie tu postępowanie Sawyera, u którego zaczął szwankować instynkt przetrwania. Zamiast zastrzelić swojego oprawcę zamyka go w klatce, co może za sobą pociągnąć mnóstwo złych skutków. Danny:
- może się uwolnić i zacząć pogoń (co też się stało)
- w przypadku nieudanej ucieczki jeszcze bardziej zaostrzy represje wobec Sawyera (i tak miał go zabić, ale teraz może najpierw załatwić Kate, a później zafundować Jamesowi wolną śmierć. Szef jest niedyspozycyjny, więc istnieje taka opcja)
Dalej podczas ucieczki Sawyer zużywa cały magazynek, mimo że w ostatnim odcinku sezonu drugiego trafił Innego za drugim, bodajże, razem.
Nie są to żadne nielogiczności, po prostu zawiodłem się nieco na ulubionym bohaterze ;)

3x08 - epizod diametralnie różniący się od innych. Prawie w całości jest retrospekcją, na dodatek ciągłą, nie przerywaną przez wydarzenia mające miejsce na wyspie. Sprawia wrażenie krótkiego filmu wykorzystującego bohaterów LOST. Mimo, że wiele wyjaśnił (niby w jednej kwestii, ale była ona bardzo intrygująca), nie przypadł mi szczególnie do gustu. Pomysł z korygującym wszystko wszechświatem nie jest nowy (vide. „Oszukać przeznaczenie”) i nie pasuje mi do innych tajemnic serialu. Doceniam jednak twórcze zapędy i chęć urozmaicenia serialu.

3x09 – kolejny świetny odcinek, podtrzymujący dobrą passę trzeciego sezonu. Dowiadujemy się co spotkało Cindy i dzieci z drugiej części samolotu. Wygląda na to, że zostali włączeni do społeczności Innych. Trudno jednak uwierzyć, że pozwolono im normalnie żyć i zapewniono lepsze warunki, niż u rozbitków. Na plus jest też retrospekcja z Jackiem, jedyna zjadliwa z tym bohaterem w roli głównej. Ma nieco mroczny, tajemniczy klimat, przez co idealnie współgra z bieżącymi wydarzeniami serialu.
Fajnie, że Sawyer i Kate wracają na wyspę. Już się nie mogę doczekać reakcji Sawyera na splądrowanie namiotu :)
Ciekawa postać Pani Szeryf. Wygląda na kolejnego, po Benie, Innego o silnej osobowości. Jednak jak wszyscy liczy się z nim co widać w jej reakcji na dostarczoną wiadomość.
Zakończenie wyjątkowo spokojne na trzeci sezon. Nie przypominam sobie by było wcześniej jakieś rozluźniające, ze spokojną muzyką w tle.

3x10 – odcinek, na dobrą sprawę niepotrzebny, ale oglądało się go całkiem milo. Widz już w takim stopniu zżył się z bohaterami, że nawet ich, nic nie znaczące, perypetie ogląda bez znużenia. Po ciągłym napięciu, jakie towarzyszyło trzeciemu sezonowi, przydał się taki „chillout”. Samochód w dżungli można nazwać przegięciem, ale nie takie rzeczy się już w dżungli widziało. Dziwić może nieco fakt, ze trzeba było 58 odcinków, by ktoś się na niego natknąl ;)
Najlepsza scena odcinka:
Sawyer uczy Jina angielskiego: wskazuje na piwo – „beer”, wskazuje na samochód – „car”, wskazuje na Hurley’a – „Międzynarodowe Centrum Naleśnikowe”.

3x11 – bardzo dobry odcinek. Dowiadujemy się kim jest Jednooki i wprowadza on sporo zamieszania. W tym epizodzie najbardziej zdziwił mnie Locke. Okazuje się, że gdy tylko ten bohater znajduje się w pobliżu komputera wszystko inne przestaje się liczyć. Zamiast pilnować Rosjanina, woli rozegrać partyjkę szachów, nie zawaha się też wcisnąć jakiegoś klawisza z ciekawości. John traci w oczach. Aż strach pomyśleć co by było gdyby znalazł jakiś komputer Dharmy z Neostradą :P

3x12 – utrzymana forma poprzedniego odcinka. Kolejne powiązanie miedzy bohaterami – ojciec Jacka jest również ojcem Clarie. Akcja na wyspie też ma się nieźle: wioska Innych broniona jest przez ogrodzenie z bronią ultradźwiękową, Jack – jak widać – zdążył już zżyć się z Innymi. Szkoda tylko, że uśmiercono Jednookiego. Wielkiej kariery zrobić nie zdążył...

3x13 – rewelacyjny odcinek: nareszcie dowiadujemy się czegoś o przyczynie kalectwa Johna. Wyjaśnienie jest co najmniej szokujące. Ciekaw jestem do czego jeszcze posunie ojciec Locke’a w kolejnych retrospekcjach. Świetne zakończenie: „Tata?”. Ciekaw jestem jak Inni go odnaleźli...

3x14 – najgorszy ze wszystkich odcinków „Lost”. Wprowadzenie do retrospekcji Paulo i Nikki jest pomysłem niewiele lepszym od uśmiercenia Sawyera. Oglądanie tego odcinka było dla mnie strasznym przeżyciem. Już epizod z Rose i Bernardem był spoliczkowaniem widza, ale tu jest gorzej: mamy na tapecie bohaterów, którzy pojawili się znikąd w trzecim sezonie. Na szczęście mękę oglądania wynagrodziła mi końcówka i Sawyer pytający kilkukrotnie „Kim oni do cholery są?”. Trafne!
Szczyt wszystkiego: Paulo, który odkrył pozostałości Dharmy przed resztą rozbitków.
Myślę, że chętniej oglądnąłbym „Modę na sukces”. Tam muszę się skupić i na bieżąco śledzić kto z kim, scenarzyści w jako takim stopniu dbają u widza. A tu nie dość, że twórcy robią odcinek o statystach, to jeszcze robią z owych statystów Kolumbów.
Ocena: 0/10 – ten odcinek chyba był robiony w Prima Aprilis.

3x15 – mimo, że nie mamy już bohaterów-statystów na pierwszym planie (jak poprzednio) odcinek jest cienki jak czerwona linia i naciągnięty jak sukienka ślubna założona po czterdziestce ;). Sawyer wygnany z plaży? Od razu w to nie wierzyłem. Obecnie wśród plażowiczów brakuje twardnieli w stylu Sayida, którzy mogliby negocjować z Sawyerem. Po drugie rozbitkowie nie mają takiej mentalności. Myślałem, że to brak inwencji scenarzystów, a okazało się, że Hurley przygotowuje Sawyera do roli przywódcy :lol:. Ale scenariusz odcinka jest przesadzony. Ponad dwa sezony śledziłem poczynania Sawyera na wyspie i ten bohater olałby takie groźby. Po tej scenie myślałem, że rozbitkowie będą mieli przechlapane, a tu sytuacja prezentuje się wręcz odwrotnie. Rozumiem, że pobyt na takiej pięknej, słonecznej wyspie może odmienić człowieka, ale niedawno James uganiał się za diamentami, zostawiał na pastwę losu zakochanych chłopców itd.

3x16 – średni epizod. Dzieje się w nim niewiele, retrospekcje z Julliet nie wnoszą wiele nowego, a głównie potwierdzają to co samemu można było wydedukować. Najlepsza była się reakcja Sawyera na widok Jacka: „Sukinsyn” :D.
Dobrze by było, gdyby po powrocie skończyła się kadencja doktorka.

3x17 – niezbyt ciekawy odcinek. Wyjątkowo nie przepadam za tymi wizjami Desmonda. Po sezonie drugim myślałem, że będzie to ciekawsza postać, a teraz zrobili z niego biblijnego proroka z wiecznie strapioną miną.

3x18 – piąty z rzędu kiepski odcinek. A było tak pięknie…
Retrospekcja jest już szczytem kreatywności: nie mieli czego dodać do historii Sun, to zrobili z matki jej męża prostytutkę.
Przynajmniej zakończenie jest dobre. Czyżby macki Innych sięgały tak daleko, że udało im się zatuszować sprawę z samolotem?

3x19 – warto było czekać na ten odcinek. W pełni wynagradza on pięć poprzednich, które oglądało się bez żadnej satysfakcji. Nareszcie Sawyer kosztuje zemsty, na zimno: „Sawyer to też moje nazwisko”, a my dowiadujemy się co John porabiał u Innych. Trochę dziwi mnie ten rytuał z porzucaniem przeszłości. Myślałem, że Inni są, no wiecie, bardziej na poziomie ;)
Cieszy mnie, że Sawyer otrzymał nagranie z Julliet. Może doktorka czeka coś gorszego, niż przyłapanie na łapówce? :)

3x20 – na odcinek poświęcony Benowi czekałem już od dawna. Nie zawiodłem się – wyjaśniła się różnica między Innymi, a członkami Dharmy, dowiedzieliśmy się czegoś o początkach tej organizacji oraz poznaliśmy Jacoba, choć nie była to długa wizyta ;) Jacob z marszu stal się jedną z większych zagadek LOST. Szkoda, że Jack i Julliet to niewiniątka. W tym sezonie doktorka zepchnięto nieco z głównego planu. Już się tak nie wybija, nie irytuje. A teraz zapowiada się wielki powrót…

3x21 – odciek słabszy od dwóch poprzednich, niemniej formę trzyma. Przygotowuje do malej wojny między Innymi, a rozbitkami, ale poza tym nie dostarcza większych wrażeń.

3x22 – bardzo dobry odcinek przepełniony dobrą akcją zarówno pod wodą jak i na powierzchni. Dobra końcówka: wiedziałem, że Locke przeżyje, więc specjalnie się nie zdziwiłem. Bez tego bohatera serial już nie byłby tym samym.

3x23 – im bliżej było końca, tym silniej utwierdzałem się w przekonaniu, że zakończenie będzie marne i twórcom nie uda się zaostrzyć apetytu na kolejny sezon. Te obawy się nie ziściły. Zakończenie szokuje bardziej, niż poprzednie. Chociaż... Po tym co zobaczyłem uważam, ze koniec trzeciego sezonu byłby idealnym końcem „Lost”. Taką scena można by z powodzeniem zwieńczyć cały serial. Zakończenie nie jest ani szczęśliwe, ani nieszczęśliwe. Jack tęskni za życiem rozbitka, nie potrafi już egzystować w normalnym. Tak naprawdę nigdy nie potrafił. Pije, korzysta ze złotej karty na linie lotnicze, lata do Sidney. Chce wrócić tam skąd tak pragnął uciec. Ta nostalgia udziela się również widzowi.
I najlepsze – nie wyjaśniono wszystkich tajemnic wyspy. Jak w „Twin Peaks” większe jest niepoznane od poznanego. I w tym tkwił urok serialu Lyncha, że został przerwany i niewyjaśniony. To co podane na tacy nawet w najwykwintniejszej formie zostanie połknięte i zapomniane. W sumie ma być sześć sezonów i uważam, że lepiej tego nie zakończą. I jak teraz będzie się oglądało „Zagubionych” skoro wiemy już, że uda im się zwiać? Pytanie tylko w jaki sposób. Wiadomo, że statek Naomi to bujda. Po pierwsze są jeszcze trzy sezony ( :P ), po drugie Penny jej nie wynajęła. Czyżby Ben mówił prawdę? Jest też inna opcja – to tylko wyobrażenia Jacka. Gdy wydaje mu się, że jest o krok od opuszczenia wyspy wyobraża sobie jak może wyglądać jego życie po powrocie. Może zrezygnuje z ucieczki, a tym samym uratuje rozbitków przed załogą statku Naomi...

[center]SEZON 4[/center]

4x01 – wydarzeniom mającym miejsce na wyspie nie można niczego zarzucić: jest akcja, jest strasznie (Hurley i Jacob), ale przede wszystkim nie brakuje mrocznego klimatu. Początek tego sezonu znacznie różni się od wszystkich poprzednich odcinków serialu, ale przecież o to chodzi. Każdy sezon wprowadza coś więcej i podgrzewa fabułę. Fatalnym pomyslem jest jednak zrezygnowanie z retrospekcji. O ile wydarzenia na wyspie ogląda się z zapartym tchem, tak wydarzenia mające miejsce po powrocie strasznie irytują i sprawiły, że po oglądnięciu odcinka byłem strasznie zawiedziony. Rozumiem, że ciężko było już o zrobienie sensownych retrospekcji (matka Jina prostytutką), ale można było się ograniczyć jedynie do wydarzeń na wyspie. Twórcy myśleli pewnie, że urozmaicą tym "Zagubionych", wprowadzą jeszcze więcej tajemnic. Ale owe tajemnice w ogóle mnie nie interesują – Oceanic Six itp. To się nadaje do nowego serialu. Wiem, że to zupełnie przewróci serial do góry nogami, ale już teraz mieliśmy nadmiar tajemnic i z niecierpliwością czekaliśmy na wyjaśnienie każdej z nich. Przesyt jest równie niepożądany jak głód. Jak to będzie dalej tak wyglądać to LOST będę oglądał jedynie ze względu na wartość sentymentalną.

[center]***[/center]

Jak ktoś to wszystko przeczytał to albo pokutuje, albo cholernie się nudzi :P.

Zapraszam do dyskusji. Szczególnie interesuje mnie co sądzicie o najnowszym odcinku i końcówce trzeciego sezonu.

Przy okazji zapraszam na http://www.forum.lost.org.pl – gdzie można poprowadzić obszerniejsze dyskusje.
ODPOWIEDZ