V: Goście

Dyskusje o poszczególnych serialach. "Prison Break", "Twin Peaks", "24 godziny", "Przyjaciele", "X-Files" itd.
Awatar użytkownika
weird0ther
Darth Vader
Posty: 752
Rejestracja: 2009-06-21, 20:12

1x10 Hearts and Minds

Post autor: weird0ther » 2010-06-27, 01:02

1x10 Hearts and Minds

Odcinek wprowadził mnie w stan osłupienia, bardzo ładnie pociągnęli fabułę, jestem pod wrażeniem. W zasadzie od początku dwie rzeczy nadal są stałe dla mnie - marnie napisane postacie, oprócz genialnego Hobbes'a i Erici, no i ta graficzna beznadziejność, poszli z tym na łatwiznę. Za drugim podejście uznałam, że ta mała futurospekcja na początku odcinka była bardzo dobra, bo widz został postawiony w sytuacji, gdzie musiał chwilkę pomyśleć i skupić się bardziej na odcinku, niż kiedykolwiek, nie było na szczęście dalszego ciągu, a w końcu coś nowego - podpatrzone i znane nam dobrze z Lost. Muszę się znowu trochę pozachwycać postacią i aktorem, który gra Kyle'a^^ Bezwzględny, ma mózg na swoim miejscu, ma cięte dowcipy, jedyny, który myśli ma pozbierane w jednym szeregu^^

Wspaniałe posunięcie Any z podrzuconymi trupami, oraz że mają kolejnego V w FBI. Nie mogę przestać myśleć, co się stanie, gdy Ana i całe FBI się dowie, że Erica jest teraz w V Kolumnie... Ciężko będzie współpracować teraz z jedną z ich. Całe zamieszanie i usuwanie plików z bazy danych, super, świetna akcja i napięcie, które trzymało do samego końca. Mam tak wrażenie, że z tym szefem Erici też jest coś nie tak. Jednak absurdalnie byłoby myśleć, że ma on świadomość, że Erica jest w V Kolumnie, chyba, że celem byłoby doprowadzenie do reszty uczestników, albo oczekiwanie jak zrobią jakieś masowe spotkanie.

Natomiast Ana dzisiaj przeszła samą siebie. Czekałam na moment, w którym pokaże nam, jak daleko jest w stanie się posunąć, teraz wiemy, nie ma żadnych granic. Lisa w zasadzie mnie też zaskoczyła, oblała test, ale uczucia względem Tylera są jednak jeszcze bardziej nagięte, niż sądziłam... Zastanawia mnie o co chodzi z tymi igłami, jaki w tym cel, teraz tak myślę, może mają jakąś wyspecjalizowaną moc, by odebrać ludziom to, czego sami nie mają, czyli wszelkie uczucia ? Erica mogłaby teraz w końcu uświadomić swojego syna, co tak naprawdę się dzieje... Ogółem kolejny świetny odcinek, chciało się włączyć następny. Chciałabym naprawdę, żeby powstał drugi sezon, bo 12 to stanowczo za mało,podchodzi to bardziej pod mini serial, a nie jakąś wielką super produkcję, chyba nie po to narobili tyle halo...
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez weird0ther, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
weird0ther
Darth Vader
Posty: 752
Rejestracja: 2009-06-21, 20:12

1x11 Fruition

Post autor: weird0ther » 2010-06-27, 01:03

1x11 Fruition

Long Live ... V! Przyznam szczerze, że serial początkowo nie skupiał we mnie żadnych nadziei, które poprzedzały by jego konkretną i ciekawą przyszłość. Oglądając ten odcinek siedziałam, jak wryta i pozwalałam spłynąć akcji po całej sobie. Pierwszy raz nie chciałabym analizować minusów, bo było ich bardzo małe i były one szczegółowe, w takim wymiarze, że bladły całościowo przy reszcie akcji. Odcinek jak na przedfinałowy skupił wszystkie ważne elementy i wystrzelił nimi z procy prosto w widza, zero rozczarowania, ujęcie w krześle i oczekiwanie na równie bezbłędny finał.


Genialne starcie Erica vs. Ana, Erica ma tu wyjątkową rolę, podwójną, a nawet bym rzekła potrójną, wszędzie musi udawać kogoś innego i preparować swoje myśli na cudze, nie mniej, niż Ana, tylko że ona czyni to z premedytacją, nie posiada uczuć, więc jest jej niebywale łatwo, w dodatku jest mistrzynią manipulacji. Manipulacja, a o nie tu spora mowa, jakiej staje się poddane społeczeństwo, w bardzo prosty, ale również adekwatny sposób jest pokazane jak ludzie ulegają natarciu mediów, ludzie popadają w to, jak kostki domina, jeden za drugim, popychając kolejnych. Lisa jest wyraźnie wystraszona swoją matką i to widać i sam fakt, że nie jest w stanie tego ukryć, wpisuje ją automatycznie w nieufność Any, które pewnie już dostrzegła w niej zmiany. Kyle Hobbes...te trzy kropeczki, bo wzniosłam się nad chwilą zamyślenia nad jego genialną postacią i cieszy mnie fakt, że dostał tyle czasu w tym odcinku, by się wykazać swoją rolą. Facet jest niezwykle przekonywujący w swojej roli, w zachowaniu, ma uszczypliwe i niebanalne poczucie humoru i dodatkowo dodali brytyjski akcent, dla większego zróżnicowania. Przeczytałam niestety spoilery do finału, więc wiem, że

Spoiler:
Chad się zorientuje w porę, że został wykiwany przez Ane.


Cała akcja z pojmaniem Larry'ego niesamowita, jestem ciekawa, czy uda się go Erice wyciągnąć, mimo wskazania Lisy na niego. zastanawia mnie też te wejście Any w odpowiednim momencie, może potrafi czytać z ust ? Evans specjalnie ją odwróciła od szyby , by nie pokazywała zbędnych emocji swojej matce... Kolejna sprawa, te jaja od Any, ciekawe, co z tego wyjdzie, chodzi mi głownie o wygląd. No... a końcówka to już po prostu majstersztyk, wiedziałam , że Kyle ma swój alternatywny plan i będzie chciał go wdrążyć w życie. Mimo iż jakoś nie mogę patrzeć na tego całego Marcusa, strasznie jest dziwny i taki bezpłciowy w tym, co mówi, robi, że ciężko się patrzy na sceny z jego udziałem. Brak słów, odcinek usadził mnie w krześle na długi czas. 6, jak nic!
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez weird0ther, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
weird0ther
Darth Vader
Posty: 752
Rejestracja: 2009-06-21, 20:12

1x12 Red Sky

Post autor: weird0ther » 2010-06-27, 01:04

1x12 Red Sky

Finał godny pierwszego sezonu! Tylko ciąży nade mną jedna myśl, która mnie spycha prosto na sam dół, czyli czekać do stycznia 2011 roku na kolejny sezon... Odcinek obejrzałam online, ale w słabej jakości, więc obejrzę go pewnie jeszcze z dwa razy, bo na pewno warto. Z góry przepraszam za chaos w poście, ale stwierdziłam, że sen jest zbędny.

Najpierw zacznę od minusów :

Pierwszy minus jest stały, bo od pierwszego odcinka rzuca mi się w oczy, nie tylko mi zresztą, czyli grafika i oprawa 3D, już nie chodzi mi o ujęcie samych statków kosmicznych, ale przestrzeń, jaka jest na pokładzie. Przypomina mi jakąś starą grę z przerabianą grafiką na, gdzie "Windows 95 był na dyskietce".Druga sprawa, która może nie jest bezpośrednio minusem, a smutnym faktem, który mnie przerasta zwyczajnie. A mianowicie, Lost przyzwyczaił nas, do rozwijania akcji wręcz na kilka sezonów. A w V wszystko jest tak z buta wywleczone, że nie mam czas, by nacieszyć się obrotem akcji. I jeszcze te czerwone niebo, gdyby nie SF, to kojarzyłoby mi się ze słabym źródełkiem i światełkiem w Lost... Tyle, jeśli chodzi o moje pseudo "minusy".

Przypomniała mi się rozmowa z vansenem, który chciał, czy też miał nadzieję, że pokażą dziecko Val - what a shame, przyznam, że też na to liczyła. Aż dwa ujęcia i zbliżenie i nic! Wykiwali nas, pokazali tylko na smaczek jego mały ogonek. Jednak potwierdziły się słowa producentów : Do 2 sezonu, nie zobaczycie oskórowanego "wi" ... Świetna kreacja Erici, kolacja i rozmowa z Lisą, wielkie zaskoczenie i było to dla mnie nieprzewidywalne, po tym, jak odmówiła Joshua'i. Rewelacyjne ujęcie i pokazana klatka na jaja z góry i ich zniszczenie w wielkim stylu, gdyby nie ten uskok przez drzwi, jak zatrzymacie sobie klatkę, to będziecie wiedzieć , o co mi chodzi^^ Kolejny raz dostajemy dużo Kyle'a. Tak sobie myślę, że fajnie jakby on stworzył tak opozycję, nie tworzył teamu ani z V Kolumną, ani z Przybyszami, żeby zrobić coś na własną rękę, fajnie by się oglądało takie akcje, a jego postać jest stworzona na podwójne role^^ Mógłby zabić Marcusa....okropny aktor i postać, nie ma w ogóle mimiki.


Końcówka była super, chociaż spodziewałam się czegoś mocniejszego, ale nie mogę narzekać, bo lepszego pomysłu bym nie wdrążyła w finał... Super było widzieć ten krzyk Any^^ i ... jej rozpacz w zachowaniu i w głosie, zaczęła odczuwać ludzkie uczucia, pierwszy raz chyba, to było świetne, do tego uśmiech Lisy i przerażenie Marcusa. Tak myślę, że oni może dążą do tego, aby nie dopuścić do tego, by Przybysze stali się na nie odporni, dlatego chcą odebrać je ludziom, by sami nie mogli ich przejmować. Ludzi nie wymordują, ale "podmienią" na V, tyle, że bez emocji. Te czerwone niebo, o co z tym chodziło, muszę to jeszcze raz obejrzeć jednak... Szkoda mi było i nadal jest Jshua'i, również super scena. Erica go zabiła, by odwrócić od siebie podejrzenia, ale teraz, kiedy przywrócili go do życia - ma przerąbane jednym słowem... Dokonywał tortur, a teraz sam przez nie będzie przechodził. Dziwi mnie tylko jedno, skoro mają tak zaawansowaną technologię, to czemu tam nie ma żadnego podglądu, ani kamer? Wtedy od razu by wiedzieli, że Erica zabiła jej dzieci tą czystą energią... Teraz to tylko widzę w 2 sezonie wielką wojnę między V Kolumną, ludźmi, a V. A propos ludzi! Świetna była również scena w Kościele, kiedy Jack miał swoje kazanie, a ludzie wychodzili...Kolejny raz pojawiła się ta świetna muzyka, która naprawdę przypomina mi soundtrack z filmu "28 days later" i jest genialna!

W sumie to serial, jak serial, za bardzo się przyzwyczaiłam do myślenia o każdej klatce i rozkładania tego na czynniki pierwsze, rozbudowane postacie, tu tego nie znajdziemy... Natomiast serial jest przesycony akcją i zaskoczeniem, nie jest przewidywalny i to mi się bardzo podoba. Ma też w sobie coś wyjątkowego, co sprawia, że chce się dalej go oglądać. Wkurza mnie jednak fakt, że jest tyle seriali, które dostały po 9 sezonów, a nie wnoszą nic nowego do świata seriali, w kółko to samo, z epizodu na epizod i brak chęci, by dać szansę innym, ale tak to jest, jak światem z każdej strony rządzi kasa. Dziś bez metafor. Idę spać.^^ 6/6
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez weird0ther, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Matthew
Tyler Durden
Posty: 493
Rejestracja: 2009-11-27, 20:14

Re: V: Goście

Post autor: Matthew » 2010-06-27, 09:11

1x06 Pound of Flesh

V widać, że się rozbiegało, i to bardzo dobrze, akcja, która cały czas stoi w miejscu nie bywa wskazana. Czy były momenty nudne ? Dla mnie osobiście nie, pierwsza połowa była ciekawa, a z kolei druga już bardzo ciekawa. Cała akcja 'Piątej kolumny' + dodatek eMo eXtremo - fosfor dla Val, o której za chwilę była na tyle dobra, że czułem w sobie ten dreszcz emocji - żeby nic się nie stało bohaterowi, bo będzie źle. Nie wiem tak na prawdę do czego dążą Przybysze - podbicie Ziemi, władcy, czy tylko - my was weźmiemy do nas, będziecie mieli cieplutko, ale jak sobie na palicie w piecu. Bardzo mnie cieszy, że Erica odizolowała Taylera od V... no nie do końca - nachalna Lisa. Widać wyraźnie jak kosmici wyprali mu mózg, ale nie do końca. Końcowe sceny były tymi najlepszymi - mały Przybysz sobie żeruje po Val... ohydne to było... ale serial sci-fi. Szkoda mi Gorgie`go - może jak mr.OTHER napisał jakoś z tego wyjdzie... ale wątpię, fajni, ciekawi bohaterzy zawsze tak kończą. 5/6
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez Matthew, łącznie zmieniany 2 razy.
Awatar użytkownika
Matthew
Tyler Durden
Posty: 493
Rejestracja: 2009-11-27, 20:14

Re: V: Goście

Post autor: Matthew » 2010-06-27, 09:12

1x08 We Can't Win

Wszystko się tak ładnie składa, żeby było tak w Lost... :marzy:. Odcinek nie był czymś wielkim, ale nie wiem czemu, ale chętniej odpalam odcinek V niż 6 sezonu Zagubionych. Zawsze jest coś, czego nie żałuję. Motywy są bardzo ciekawe, jak zmanipulować, żeby przekonać, że jednak jajko było pierwsze niż kura - tutaj oczywiście mowa o niebieskiej energii i o Annie. Sen Chada... może komuś się podobał, ale mi się wydawał, że takie monotonne to jest. Piąta Kolumna - myślę mam tutaj obawy co do 'Naszej Ekipy' w składzie Erica, Ksiądz Jack... Wątek nie-Przybysz a człowiek i jego tekst chyba na trwale utwierdził w moim umyślnie... fakt: realistycznie patrzeć na ta całą marmoladę... Ziemianie szans nie mają i nie będą mieli, nawet patrzeć na jeden wątek: niebieska energia... mogą sobie wyprodukować z dwóch kulek a my, jako całość ? Zaskoczył mnie test Lisy na reagowanie na ludzkie emocje... myślałem, że tak twardo z Anną... a jednak. Wątek w 'Wylęgarni' obrzydził mnie na trochę ^^' ale tam dobrze, że taką małą nutkę pokazali nam.
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez Matthew, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Matthew
Tyler Durden
Posty: 493
Rejestracja: 2009-11-27, 20:14

Re: V: Goście

Post autor: Matthew » 2010-06-27, 09:12

1x09 Heretics Fork

V działa mi na osłodę wszystkich seriali, które skupia te forum bo Lost - tutaj nie idzie odpocząć, trzeba się skupić i wytężyć mózg, FlashForward - zagadki i bieganina, a ten serial taki z akcją i reakcją ^^. Co do epizodu: wątpię, żeby jakiś był nie dobry z obecnych co będą i co były, wszystko ładnie się zlepia i widać jego moc, więc nie wiem dlaczego tak mało go ludzi ogląda... widać nie wiedzą co jest dobre. o do wątków chyba każdy jest warty bardzo dobre opinio od akcji Lisa > Erica > Ty > Lisa > Erica do Żołnierzy... Rasa ludzka by wyginęła w mgnieniu oka, widać choćby po jednym nieziemskim osobniku. Co do Val Ryana - myślę, że scenarzyści dobrze to rozegrali, inaczej to nie miałoby smaku... chronić samego siebie dla dobra ukochanej i dziecka, męczy mnie czy pokażą kiedyś tego pół-człowieko-przybysza, ale pewnie tak, a jeśli go odpowiednio wykorzystają może zrobić się coś... strasznego z Przybyszami. Trochę tak rozciągało się to przytrzymywanie jeńca, to mi się jedyne nie podobało, bo było oszukane i naciągane, ale wątki przy nim nie zaprzeczę - miło się oglądało... no mi miło, nie musi komuś innemu.
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez Matthew, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Matthew
Tyler Durden
Posty: 493
Rejestracja: 2009-11-27, 20:14

Re: V: Goście

Post autor: Matthew » 2010-06-27, 09:13

1x10 Hearts and Minds

Co o odcinku: myślę, że to kolejny genialny odcinek, nie ma czego minusować. Ten flash na początku sądzę, że nie był zły, wprowadził trochę w zamieszanie, ale może to dobrze... Lisa and Tyler: coś mi tu śmierdzi... coś się przypaliło - Ty aż tak ważny dla Przybyszów ? Nie mam na razie tutaj rozbudowanej teorii, ale myślę, że jeszcze to rozbudują. Końcówką zaczynam czyli nieoczekiwany zwrot akcji był potrzebny, żeby jeszcze bardziej podbudować atmosferę odcinka. Atak na prom i zawiłość pomiędzy Chadem a Jackiem był udanym wątkiem, lecz takich trochę naciąganym, takim z takich typowych filmach. Erica i jej awans - byłem trochę oszołomiony, myślałem, że ją przyłapią a jednak - dwie strony i jak ona sobie poradzi... Te pojedyncze wątki, jak, np. przesłuchiwanie Księdza, nawet, nawet, ale ja bym sypnął jeszcze cynamonem, w końcu moja nowa praca(tu nawiązanie do weird0 ^^). Ogólnie odcinka bardzo mi się podobał, jak ostatnio cały serial, więc mogę ponownie twierdzić: niektóre odcinki Lost 6 = dno.ru.
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez Matthew, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Matthew
Tyler Durden
Posty: 493
Rejestracja: 2009-11-27, 20:14

Re: V: Goście

Post autor: Matthew » 2010-06-27, 09:13

1x11 Fruition

Odcinek, który można spokojnie oglądać i nie żałować, że się go włączyło. Dał mi trochę odpocząć od poprzednich i to popieram. Wątki takiej zawziętej akcji można zostawić sobie na filmy science fictions. Od samego początku dawał taką aurę ironii i podstępności Anny. Chęć wejścia na wyższy szczebel i coraz wyższy etc. wychodzi jej znakomicie, wszystko prawie idzie po jej myśli. Wątek, który nie opuszczą: Tyler, Lisa, Erica i Anna nie był czymś wielkim, po prostu zwykłe, realistyczne sceny, tylko, że z magiczną różdżką. Następne zagadnienie to Kyle i jego poszukiwany 'wspólnik'. To akurat mnie zaciekawiło, gdyż, jeszcze takiego czegoś w serialu nie było. Zastanawia mnie czy te jaja wreszcie pękną (obyśmy w finale tego doznali). Został jeszcze tylko finał, a ja już żałuje, że seria była stanowczo za krótka.
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez Matthew, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Matthew
Tyler Durden
Posty: 493
Rejestracja: 2009-11-27, 20:14

Re: V: Goście

Post autor: Matthew » 2010-06-27, 09:14

1x12 Red Sky

Odcinek na miarę finału tego serialu. Wszystkie moje wyobrażenia zostały pokazane w wręcz magiczny sposób. Szkoda tylko, że tak mało osób ogląda V.
Już od początku można coś stwierdzić: będzie się działo i rzeczywiście tak się stało. Dużo wątków, dużo treści, dużo klarowności i to mi się podoba...
Wątek Val i Ryana: wszystko by było dobrze, żeby jeszcze pokazali dziecko-przybysza, wtedy epizod byłby cynamonem, ale jak scenarzyści powiedzieli: nie zobaczymy jeszcze w tym sezonie 'całego' Przybysza. Przejście Czarnoskórego na złą stronę, trochę takie sztuczne: zło, dobro i znów to pierwsze.
Kolacja Ericy i Ty`a u Anny trochę mnie przerażała, taka wewnętrzna manipulacja jest dla mnie taką emocją, której nie da się opisać. Cały motyw zamrożenia jaj i wrzask godny finału, wątek taki zmysłowy i zabójczy.
Tytułowe Red Sky - genialne zagranie, które wzburza do oczekiwania na 2 sezon, który już po tym odcinku wydaje się być mocny.
Motyw Joshui - polubiłem bohatera i szkoda mi było, żeby zginął, lecz moje zawiedzenie zostało naprawione, tylko pytanie, dlaczego go 'wskrzesili' ?
Może wreszcie Chad zrozumiał co zrobił i po jakiej był/jest stronie, choć życzę mu dużo igiełek, bo nie należy do mojej bazy lubianych postaci.
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez Matthew, łącznie zmieniany 1 raz.
ODPOWIEDZ