Forum Filmowe, Recenzje filmow, Lost: Zagubieni, Seriale | ZERO DOWNLOADU (w tym filmy online), TYLKO DYSKUSJE!

Czarny Vs Jacob

Nasze teorie dotyczące wydarzeń mających miejsce na wyspie.
marcinek6000
Tyler Durden
Posty: 402
Rejestracja: 2009-01-26, 12:04
Lokalizacja: Czerwionka-Leszczyny

Re: Czarny Vs Jacob

Post autor: marcinek6000 » 2010-03-06, 10:57

Obrazek
Zastanawia mnie czy to zdjęcie promocyjne nie jest czasem pewnego rodzaju spojlerem. Zaczynając od Locke'a do końca lewej części zdjęcia- wojownicy Flocke'a
i z prawej-wojownicy Jacoba
Tylko Iliana z Richardem by mi tu nie pasowali, mało prawdopodobne żeby Iliana przeszła na ciemną stronę mocy. Pomimo wszystkiego to zdjęcie ma coś w sobie interesującego.
Można też zauważyć, że Sawyer i Jack zostali umiejscowieni symetrycznie do Lcoke'a, tak samo jak Sayid z Benem. Ciekawe czy to jest jakiś wzór czy właśnie takimi parami potoczą się bitwy.
Peta
Forrest Gump
Posty: 7
Rejestracja: 2010-01-13, 18:16

Re: Czarny Vs Jacob

Post autor: Peta » 2010-03-06, 23:31

tak sobie przeglądam forum i zauważyłem że na plakacie w poście powyżej postacie są inaczej poustawiane nią na głównej stronie. Nie dziwne to?
bomberr
Forrest Gump
Posty: 1
Rejestracja: 2009-04-04, 00:29

Re: Czarny Vs Jacob

Post autor: bomberr » 2010-03-07, 00:52

To tylko plakat. Pozatym witam wszystkich :)
Nie można snuć domysłów na podstanie zdjęcia promocyjnego. Twórcy nie są głupi. Domysły możemy snuć na podstawie kolejnych odcinków jedynie :)
Awatar użytkownika
Matthew
Tyler Durden
Posty: 493
Rejestracja: 2009-11-27, 20:14

Re: Czarny Vs Jacob

Post autor: Matthew » 2010-03-07, 09:44

Peta pisze: są inaczej poustawiane
Zostały utworzone 3 plakaty, na których zestawienie postaci jest inne. Na 1 wszyscy patrzą na MiB, 2 jest w logu forum, w 3 postacie są pomieszane i panuje tak jakby zamieszanie :).
marcinek6000 pisze:wojownicy Flocke'a
Wg mnie tutaj spoileru żadnego nie ma, wątpię aby Ilana stanęła po stronie MiB... również nie jestem przekonany, żeby Jack walczył dalej z Sawyerem... w końcu, ma teraz potężniejszego wroga ;)
marcinek6000
Tyler Durden
Posty: 402
Rejestracja: 2009-01-26, 12:04
Lokalizacja: Czerwionka-Leszczyny

Re: Czarny Vs Jacob

Post autor: marcinek6000 » 2010-03-07, 10:55

heh nie wiedziałem, że są aż trzy różne plakaty, w takim razie zgadzam się z Wami, że ta teoria prawdopodobnie jest chybiona, ale jednak dalej mają jakąś nutkę tajemnicy w sobie
Awatar użytkownika
Matthew
Tyler Durden
Posty: 493
Rejestracja: 2009-11-27, 20:14

Re: Czarny Vs Jacob

Post autor: Matthew » 2010-03-07, 15:21

Znalazłem je :P
1
2
3
MKcafe
Mad Max
Posty: 66
Rejestracja: 2009-04-26, 08:49

Re: Czarny Vs Jacob

Post autor: MKcafe » 2010-03-08, 15:03

Ja bym raczej tutaj zwróciła uwagę na miejsce Ilany, na każdym ze zdjęć zajmuje to samo miejsce, czyli takie jakby główne miejsce, zajmowane przy stołach przez gospodarzy domu. Wiem, że to trochę nie na temat, ale jeśli już tutaj wywiązała się dyskusja o zdjęciach, to napiszę tutaj.
Do tej pory mogliśmy zaobserwować, że ona wie podejrzanie dużo, że ma jakiś związek z Jacobem i chociaż mnie od początku wkurza, to muszę przyznać, że napewno odegra znaczącą rolę.
I jeśli cała ta historia z kandydatami to prawda [tzn jeśli faktycznie mają być oni następcami Jacoba] i ma się pojawić jeszcze jeden z numerem 108, to może być to właśnie ona [w końcu nie znamy jej nazwiska] i to Ilana może zostać następcą Jacoba [niestety:p].
zguba
Jack Sparrow
Posty: 48
Rejestracja: 2009-04-22, 17:11

Re: Czarny Vs Jacob

Post autor: zguba » 2010-03-08, 15:53

ale patrząc na Locka/MIB to na każdym ma inny wyraz twarzy. ciekawe i zastanaiwające bo pozostali również. Ja tez podejżewam ze coś w tym może być
MKcafe
Mad Max
Posty: 66
Rejestracja: 2009-04-26, 08:49

Re: Czarny Vs Jacob

Post autor: MKcafe » 2010-03-08, 17:12

no wiesz, to było by trochę mało ciekawe gdyby wszyscy mieli takie same miny na każdym zdjęciu, wtedy wystarczyło by jedno ;)
a tak btw, teraz zwróciłam na to dopiero uwagę, czy oni siedzą w tym dole po łabędziu?
Peta
Forrest Gump
Posty: 7
Rejestracja: 2010-01-13, 18:16

Re: Czarny Vs Jacob

Post autor: Peta » 2010-03-08, 23:16

Raczej to mi wyglada na skrzydlo samolotu. A tak ogolnie to mysle ze Jacob cala sprawe wygra, ale bardzo podoba mi sie gra Flocka chociaz chcialbym aby prawdziwy John wrocil.

[ Dodano: 2010-03-08, 23:20 ]
Raczej to mi wyglada na skrzydlo samolotu. A tak ogolnie to mysle ze Jacob Calais sprawe wygra, ale bardzo podoba mi sie gra Flocka chociaz chcialbym aby prawdziwy John wrocil.
Morgoth
Nosferatu
Posty: 3136
Rejestracja: 2007-12-27, 22:16

Re: Czarny Vs Jacob

Post autor: Morgoth » 2010-03-18, 17:19

Gdy zastanawiałem się nad główną zagadką tego sezonu - postacią Flocka, przyszło mi do głowy takie oto cóś:
Zacznijmy od tego, czy Flocke rzeczywiście chce opuścić wyspę. Moim zdaniem - tak, choć nie jest to dla mnie pewne. Niezrozumiałe jest dla mnie, po co on zebrał tych ludzi? Chce im pomóc w wydostaniu się z wyspy? To czyniłoby go postacią "dobrą", skoro dbałby o ludzi, których teoretycznie ma gdzieś. Nasuwa się myśl, że są oni mu do czegoś potrzebni. Tylko do czego może mu być potrzebna tak liczna drużyna? Skoro formalnie przejął już panowanie nad wyspą, nie ma już czego więcej chcieć, więc prawdopodobnym jest, że jego celem jest wydostanie się z wyspy. Więc załóżmy, że tak właśnie jest.
Jego plan wydostania się z wyspy samolotem... mało sensowny... jak on chce gdziekolwiek tą maszyną polecieć, tego nie wiem. Czy w ogóle planuje lecieć tym samolotem, to jest zagadka, która się wyjaśni, gdy zechce on zwerbować Franka. Tylko nie będzie to takie proste, z resztą, miał już wiele okazji do skontaktowania się z nim i jakoś nie zauważyłem żadnego zainteresowania osobą Lapidusa... Więc chce, żeby samolot poleciał bez pilota... może w postaci Czarnego Dymu chce dosłownie przenieść samolot przez ocean.... to nie miałoby żadnego sensu... ogólnie cały pomysł z wydostaniem się z wyspy razem z tymi ludźmi nie ma dla mnie żadnego sensu... Zupełnie pozbawione LOSTowego klimatu by to było...
Zakładając, że Flocke mówił prawdę, to przebywa on już na tej wyspie bardzo długo, możemy zakładać czas setkach, może tysiącach lat. Zakładając, że wbrew swojej woli był przetrzymywany przez Jacoba na wyspie, to teraz, gdy jest już wolny... logicznym się wydaje próba jak najszybszego opuszczenia tego miejsca, które dla osoby, która by tam tyle przebywała, byłoby niczym przeklęte... Ale Flocke'owi się zupełnie nie spieszy...
Jeszcze jedna kwestia mnie zaciekawiła... przecież, jak niejednokrotnie widzieliśmy, Czarny Dym potrafi latać... więc dlaczego nie może po prostu wylecieć z tej wyspy? Pachnie tutaj bajkowym scenariuszem, że ci ludzie są mu potrzebni po to, żeby mógł coś z nimi zrobić (na przykład ich zabić), dzięki czemu zyska energię, która wystarczy mu na to, żeby dolecieć do lądu... ale to zupełnie odbiega klimatem od LOST...
Wydaje mi się, że Flocke ma pewne ograniczenia co do czasu, jaki może używać formy Czarnego Dymu. Nakierowują mnie na tą myśl jedynie odcinki 2x10, gdzie Dym uciekł od Eko i 3x05, gdzie Dym również oddalił się od Eko, gdy ten przemywał się w rzece... ale pamiętajmy, że wtedy jeszcze istniał Jacob... z resztą z obecnego sezonu nic nie wskazuje na to, żeby Flocke miał jakiekolwiek ograniczenia...
marcinek6000
Tyler Durden
Posty: 402
Rejestracja: 2009-01-26, 12:04
Lokalizacja: Czerwionka-Leszczyny

Re: Czarny Vs Jacob

Post autor: marcinek6000 » 2010-03-18, 18:00

Co do tego czy jest dobry czy zły. Jest zły, zabił wielu ludzi, a ktoś kto niepotrzebnie zabija jest zły.

Do czego potrzebni mu są ludzie?....według mnie do walki z ludźmi Widmora

Też się nieraz zastanawiałem dlaczego nie może przelecieć nad wyspą w postaci dymu....może jest tak jak pisze Morgoth z tym ograniczeniem czasowym-nawet bardzo prawdopodobne.....a może coś go tutaj trzyma....dzieciak którego spotkał z Sawyerem w dżungli? Albo przed opuszczeniem wyspy chce coś zdobyć.....coś czego sam zdobyć nie może.

Kolejna rzecz której nie rozumie. Myślałem, że tylko Jacob nie może zabić Flocke'a a Flocke Jacoba. Benowi udało się zabić jednego z nich, więc dlaczego Sayidowi się nie udało z tym sztyletem?

Dlaczego przybrał postać Locke'a? Do kogo należało wcześniejsze ciało? Czemu nie siedzi w starym ciele? Czyżby stare było już.........stare? Zgierowało? Dlaczego nie może już zmienić ciała? Dlaczego ludzie go o to nie pytają? Dlaczego? kurde dlaczego?
Awatar użytkownika
Matthew
Tyler Durden
Posty: 493
Rejestracja: 2009-11-27, 20:14

Re: Czarny Vs Jacob

Post autor: Matthew » 2010-03-18, 20:40

marcinek6000 pisze:Dlaczego? kurde dlaczego?
Dlaczego ? bo Darltonowie połowę serialu zepsuli i rozbebeszyli od środka :|.

Co do tego pierwszego ciała co było pokazane w 5x16 - myślę, że to jego prawdziwe... dopiero później jakoś to się pogmatwało... ale miejmy nadzieje, że nam to wyjaśnią.

Co do tego ograniczenia latania Dymu - doskonale widzieliśmy w odcinku 6x04, że Czarny może przemieszczać się tylko w określone miejsca... a co dopiero wędrówka przez ocean metodą... express tylko, że w sensie pociąg a nie kawa.
Awatar użytkownika
weird0ther
Darth Vader
Posty: 752
Rejestracja: 2009-06-21, 20:12

Re: Czarny Vs Jacob

Post autor: weird0ther » 2010-03-19, 00:17

Matthew pisze:metodą... express tylko, że w sensie pociąg a nie kawa.
:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

marcinek6000 pisze: Dlaczego nie może już zmienić ciała? Dlaczego ludzie go o to nie pytają? Dlaczego? kurde dlaczego?
To mnie najbardziej interesuje, dlaczego nie może zmienić tego ciała, skoro do końca 5 sezonu je zmienił, co się takiego wydarzyło, czy ma jakiś związek ze śmiercią Jacoba? Bo tylko to mi do głowy przychodzi... 2 linie, 2 strony? Najgorsze jest to, że tak naprawdę wszystko jest teraz możliwe. Dlaczego go nie pytają ? Żebyśmy się o to pytali :(
GoHome
Mad Max
Posty: 52
Rejestracja: 2009-07-06, 14:04

Re: Czarny Vs Jacob

Post autor: GoHome » 2010-03-19, 07:15

BenLinus pisze:Dlaczego go nie pytają ?
Ponieważ on powiedział, że jak dojdą tam to im wszystko opowie, więc albo to się jeszcze wydarzy i zobaczymy to na 'LIVE' albo już wszystko zostało opowiedziane za naszymi plecami.
MKcafe
Mad Max
Posty: 66
Rejestracja: 2009-04-26, 08:49

Re: Czarny Vs Jacob

Post autor: MKcafe » 2010-03-20, 10:29

Co do tego czy jest dobry czy zły. Jest zły, zabił wielu ludzi, a ktoś kto niepotrzebnie zabija jest zły.
No to kierując się tym kryterium, wychodzi na to, że Jacob też nie jest dobry. Jakoś specjalnie nie przejął się tym, że ludzie w świątyni są w niebezpieczeństwie, kiedy Hurley chciał ich ostrzec, stwierdził, że nie można im już pomóc, zapewne maczał palce również w śmierci czy to Nadii, czy męża Juliet, aby móc sprowadzić ich na wyspę, założę się, że Jacob nie miał oporów przed zabiciem też innych jeśli tego wymagała wyspa. I wydaje mi się, że podobnie jest z Mib, tylko on to zdaje się robi z myślą o sobie. Nie ruszy tych którzy są mu potrzebni, ale bez skrupułów pozbywa się ludzi, którzy stanowią zagrożenie dla jego planów.
Jego plan wydostania się z wyspy samolotem... mało sensowny... jak on chce gdziekolwiek tą maszyną polecieć, tego nie wiem
Jakoś nie wiem, nie widzę szczerze mówiąc Flocka odlatującego z wyspy samolotem, chociaż przy jego zdolnościach to zapewne nie był by problem
Dlaczego nie może już zmienić ciała? Dlaczego ludzie go o to nie pytają? Dlaczego? kurde dlaczego?
Nie zapominajmy, że on tylko Sawyerowi przyznał się do tego, że jest dymem, nasi rozbitkowie zapewne postrzegają go inaczej, jak złego bliźniaka Locka albo coś takiego :p który przejmuje inicjatywę, działa, chce im pomóc, nie pytają bo do końca pewnie nie wiedzą o co, 'widzą' to inaczej niż my na ekranie, a Inni po Jacobie pewnie przyzwyczaili się do nie zadawania pytań.. Jemu też ślepo wierzyli i wykonywali jego rozkazy.
marcinek6000
Tyler Durden
Posty: 402
Rejestracja: 2009-01-26, 12:04
Lokalizacja: Czerwionka-Leszczyny

Re: Czarny Vs Jacob

Post autor: marcinek6000 » 2010-03-20, 18:07

MKcafe pisze: No to kierując się tym kryterium, wychodzi na to, że Jacob też nie jest dobry. Jakoś specjalnie nie przejął się tym, że ludzie w świątyni są w niebezpieczeństwie, kiedy Hurley chciał ich ostrzec, stwierdził, że nie można im już pomóc, zapewne maczał palce również w śmierci czy to Nadii, czy męża Juliet, aby móc sprowadzić ich na wyspę, założę się, że Jacob nie miał oporów przed zabiciem też innych jeśli tego wymagała wyspa. I wydaje mi się, że podobnie jest z Mib, tylko on to zdaje się robi z myślą o sobie. Nie ruszy tych którzy są mu potrzebni, ale bez skrupułów pozbywa się ludzi, którzy stanowią zagrożenie dla jego planów.
Jacob wcale nie musi być tym dobrym ;) ale Twoje argumenty wcale nie potwierdzają tego, że jest zły, że zabił tych ludzi lub maczał w tym swoje palce. To są tylko Twoje domysły. Co do ludzi w świątyni Jacob nie mógł im już pomóc. Własnoręcznie nie bo nie żyje, a za pomocą Hurleya też nie, bo on naprawdę nie mógł ich ostrzec, po prostu już by nie zdążył tam dotrzeć, było już za późno. A zresztą po co? Ludzie w świątyni byli już ostrzeżeni, dobrze wiedzieli, że zostaną zaatakowani, mieli szanse uciec, ale nie mieli też dokąd. Najbezpieczniej przy Dogenie się mieli. Dogen miał szansę zabić Sayida, ale nie zrobił tego. Sam sobie zgotował taki los.
A jeśli chodzi o Nadię...nie żebym był pewien, ale wydaje mi się, że Nadię rozjechał jakiś koleś, którego Sayid potem już zdążył zlikwidować. Ale na pewno nie Jacob.
MKcafe
Mad Max
Posty: 66
Rejestracja: 2009-04-26, 08:49

Re: Czarny Vs Jacob

Post autor: MKcafe » 2010-03-21, 10:19

A jeśli chodzi o Nadię...nie żebym był pewien, ale wydaje mi się, że Nadię rozjechał jakiś koleś, którego Sayid potem już zdążył zlikwidować. Ale na pewno nie Jacob.
Tak powiedział Ben, ale ja tam Benowi nie bardzo wierzę i wydaje mi się, że on to zrobił, żeby wyrównać swoje rachunki z tym człowiekiem, wykorzystując do tego Sayida. A Jacob był przy śmierci Nadi, zatrzymał Sayida i zapytał o drogę, kiedy Nadia weszła na jezdnię i została potrącona. Wygląda mi to dość jednoznacznie, po prostu gdyby ona żyła, Sayid nigdy nie wróciłby na wyspę.
Chociaż teraz już sama się zastanawiam po co on na tą wyspę wrócił, jak itak zachowuje się tak jak się zachowuje teraz :roll:
Jacob wcale nie musi być tym dobrym ;) ale Twoje argumenty wcale nie potwierdzają tego, że jest zły, że zabił tych ludzi lub maczał w tym swoje palce. To są tylko Twoje domysły.
Tak, wiem, że nie potwierdzają tego, że jest zły, po prostu poddaję w wątpliwość to, że jest dobry, tak jak twoje sformułowanie, że MiB jest zły, moim zdaniem oboje mają swoje na sumieniu i są tak naprawdę siebie warci, chociaż obie te postacie lubię ;)
Maciek2709
Forrest Gump
Posty: 7
Rejestracja: 2010-02-03, 02:37

Re: Czarny Vs Jacob

Post autor: Maciek2709 » 2010-04-10, 02:02

Zajrzyjcie tu

http://www.biblia.poznan.pl/PS/Biblia.htm

Konkretnie chodzi mi o rozdział 20 księgi Apokalipsy

Czy nie współgra wam to z teorią wyspy jako korku wstrzymującym zło.

Osobiście uważam że MiB to Szatan a Jacob to anioł, który go uwięził na 1000 lat a to co się dzieje w tym momęcie to ucieczka szatana z otchłani i jego ostatnia próba buntu przeciw Bogu :mrgreen:
Hose
Vincent Vega
Posty: 15
Rejestracja: 2009-03-24, 17:41

Re: Czarny Vs Jacob

Post autor: Hose » 2010-04-14, 11:51

Brzmi to jak by Jacob byl Tyraelem i zamknal MiB na "wyspie" Tal Rasha. Za duzo diablo w tym wszystkim
Dawidos
Forrest Gump
Posty: 3
Rejestracja: 2010-04-15, 00:34
Lokalizacja: Warszawa

Re: Czarny Vs Jacob

Post autor: Dawidos » 2010-04-15, 02:17

Witam

Czytam wasze forum od czasu rozpoczęscia 6 sezonu, poznając wiele ciekawych teorii. Dotąd ograniczałem się tylko do czytania, ale w końcu nie mogłem się powstrzymać i zdecydowałem się na napisanie paru słów. Mam nadzieję, że przyjmiecie ciepło takiego nowicjusza jak mnie.

Najbardziej z serialu interesuje mnie walka Jacoba z MIB. Notabene Jacob to moja ulubiona postać, jeśli chodzi o, że się tak wyrażę, postaci nadprzyrodzone. Ok, ale przechodzę do mojej teorii w kwestii tego, jaka jest ostateczna stawka rozgrywki między tymi dwojga.

Wiadomo, że Jacob chce udowodnić, że ludzie w gruncie rzeczy są dobrzy. MIB nie wierzy zupełnie w ludzi, ponadto męczy go ciągłe sprowadzanie ludzi przez Jacoba. Dlatego też, gdy ten sprowadzał swoje owieczki, MIB beztrosko ja zażynał, tak jak stało się to z załogą Czarnej Skały. Dlaczego Jacob pozwolił mu bezkarnie zabić tych ludzi, skoro sam ich dopiero co sprowadził? Ano dlatego, że Jacob patrzy na takie sprawy jak życie/śmierć przez pryzmat ducha i serca. Na wyspie wielokrotnie pokazano, że istnieje życie po fizycznej śmierci, więc ludzie ci nie przestali istnieć jako byt. Ponadto dla Jacoba o wiele ważniejsze jest to, jaki w głębi duszy jest dany człowiek. Można krzyczeć, czemu ich nie ocaliłeś!!! Ale w tym serialu wydaje mi się, nie tyle chodzi o ocalenie od śmierci, ale bardziej o ocalenie duszy, odkupienie, pokutę itd. Liczą się myśli, uczucia itp. MIB, zabijając tych ludzi, niczego Jacobowi nie udowodnił. Nie wygrał z nim w pojedynku o duszę człowieka. Zakładając, że ci ludzie nie zrobili niczego strasznego (jak np. Michael, który utknął na wyspie jako duch za morderstwa), to poszli prosto do miejsca, o którym Jacob nie chciał opowiedzieć Hugo przy latarni - pewnie dlatego, że "ni oko nie widziało, ni ucho nie słyszało, jak wielkie niespodzianki czekają tam na ludzkie duszyczki"; sam Jacob wracał stamtąd bądź co bądź bardzo zadowolony.

Wracam do Czarnej Skały. Jedynym człowiekiem, którego MIB oszczędził, był Richard. Dlaczego? Ponieważ dostrzegł w nim "szansę" na wygranie duchowej walki z Jacobem. Podłoże tej "szansy" tkwiło bowiem w żalu i bólu Richarda po stracie żony. Wierzę w to, że gdyby Richard pchnął Jacoba nożem, ten zginąłby tak samo jak po pchnięciu przez Bena. Dobra, pewnie nasuwa się kolejne pytanie - a czemu na przykład nie próbował pozyskać kapitana okrętu, który był niezłym zabijaką? Odpowiem pytaniem - a co mógłby mu zaoferować? Pieniądze? Bogactwo? Człowiek, który ma zabić Jacoba, powinien zrobić to z głębokiego przekonania, że czyni słusznie i całym swoim sercem wierzyć w to. Richard był człowiekiem głęboko wierzącym, lecz uwierzył, że Jacob jest diabłem, a jego zabicie to jedyna szansa na wyrwanie żony z jego szpon. Gdyby plan MIB się powiódł, Jacob teoretycznie przegrałby z nim z kretesem, bowiem zginąłby z ręki człowieka, który za wszech miar wierzył, że czyni dobrze, a tak naprawdę dał się namówić do morderstwa drugiej osoby. Podstępem, bo podstępem, ale zawsze.

Pojawia się jednak pytanie czemu w takim razie po zabiciu przez Bena, Jacob ostatecznie nie przegrał? Ano dlatego, że miał już naznaczonych przez siebie kandydatów do zastąpienia go w tej funkcji. Prawdopodobnie to tłumaczy, czemu Jacob tak gwałtownie zareagował na Richarda z nożem w ręku. Przed Benem się przecież nie bronił. Widocznie wtedy nie miał jeszcze żadnych kandydatów na swoje stanowisko. Czy dopiero się do tego przymierzał, a może po rozmowie z Richardem uznał, że MIB jest naprawdę "dobry w swoim fachu" (czytaj może "skorumponować" człowieka, ale nie w taki sposób, że ten zabije z egoistycznych pobudek, ale z najbardziej szlachetnych; troche oszukańcza zagrywka, ale efekt taki sam czyli człowiek zabijający z własnej, nieprzymuszonej woli) tego nie wiem, przypuszczam, że jednak to pierwsze. Faktem jest, że gdyby Jacob zginął wtedy z ręki Richarda, nie byłoby nikogo, kto miałby go zastąpić i MIB byłby wolny i dokonałby na świecie apokalipsy (nie cierpi wszak ludzi, a poza wyspą mordowałby ich w skali światowej)

Po incydencie z Richardem, Jacob postanowił zagrać z MIB o najwyższą stawkę. Znalazł kandydatów i dał się, o dziwo, zabić. MIB wchodząc do środka statuy z Benem, liczył, że Jacob będzie stawiał opór. Pomógłby co najwyżej w jego obezwładnieniu, lecz to Ben musiałby zadać śmiertelny cios. Wyglądało to jednak trochę inaczej. Jacob nie bronił się. MIB wziął jego zachowanie za przyznanie się do porażki. Według mnie Jacob po prostu podwyższył stawkę. Chce bowiem udowodnić, że nawet po swojej śmierci, a więc po utracie pośród ludzi wszechwiedzącego, duchowego lidera, który mawiał "wszystko dzieje się z jakiegoś powodu, "istnieje plan", jest nadal w stanie wygrać i to za grobu! Jest nadal w stanie wygrać, nawet gdy w serca wielu ludzi (np. Richarda) wstępuje ogromne zwątpienie i nadzieja, czyli coś na czym MIB może żywić się jak bakteria na pożywce. W tej sytuacji to MIB przejmuje teraz rolę Jacoba. Zapytacie, rolę? Już tłumaczę. Nie chodzi mi o funkcje ochroniarza wyspy, ale o rolę duchowego przewodnika. Dotąd to Jacob był osobą, której polecenie wykonywało się tak naprawdę przy dozie sporej wiary, można powiedzieć, że w "ciemno" (koleś ukrywał się, nikomu nie pokazywał poza Richardem, mówił enigmatycznie, nigdy nie mówil wprost, kazał wierzyć i ufać w sens tego wszystkiego). Teraz to MIB nosi ten ciężar na swoich barkach.

Jaki ciężar? O co chodzi? Aby to wytłumczyć, przedstawie moją teorię dotyczącego tego, co stało się na wyspie po śmierci Jacoba. Na wyspie nadal obecni są kandydaci, a więc MIB nie może uciec. Ha, to tłumaczy jednocześnie, czemu MIB tak się wkurzył, gdy Jacob wymówił słowa "Nadchodzą". Przybycie kandydatów bowiem skomplikowało mu wszystko, bo pojawił się ktoś, kto według zasad gry swoją obecnością trzyma go nadal na wyspie (Sun, jeśli jest kandydatką, w chwili zabójstwa Jacoba była w jego grupie, więc de facto podążała za nim, a więc się nie liczy. Tak na w ogóle, to zastanawiam się, czy nie właśnie po to, były podróże w czasie, by "osamotnić" Jacoba w linii czasowej, w którym MIB był Lockiem. Ale znowu zbaczam z tematu. A więc na wyspie nadal są kandydaci. MIB nie może uciec. Dodatkowo został uwięziony w formie Locke'a. Ktoś pytał dlaczego? Odpowiadam. Wszyscy z kandydatów wiedzą, że prawdziwy Locke nie żyje. A MIB musi ich przekonać (powiedzmy przekonać ich "wnętrze") do opowiedzenie się po jego stronie, a wiadomo nie będzie to łatwe, bowiem każdy zdaje sobie sprawę, że ma do czynienia z podszywaczem. To prawda śmierć Jacoba wiele MIB ułatwiło, ale to teraz to on musi działać jak niegdyś Jacob. Koniec z podszywaniem się za dziadków, wujków, dzieci, pająki, itp itp. Teraz jesteś tylko i wyłącznie Johnem Lockiem i jeśli dasz radę np. przekonać takiego Jacka, by głęboko uwierzył w słowa de facto oszusta i zgodził się za tobą pójść, to wygrasz.

Dodam jeszcze, że od czasu śmierci Jacoba bije chyba licznik. Mam wrażenie, że ten tajemniczy chłopiec, na którego nienawistnym wzrokiem patrzy MIB, to manifestacja Jacoba, który po pewnym czasie odrodzi się. Jeśli do tego czasu MIB nie przeciągnie na swoją stronę (bądź nie zabije, ale nie własnoręcznie) wszystkich kandydatów, to przegra. Jacob odrodzi się (mam wrażenie, że ten chłopak przy drugim pojawieniu się wyglądał doroślej, ale nie chodzi tutaj o wzrost fizyczny, ale jakby takie przypominanie MIB, że czas płynie szybko :D :D) jako w pełni dorosły, wówczas oficjalnie (umówmy się powołanie nowego strażnika wyspy musi odbyć się w obecności zmartwychstałego Jacoba, a nie ducha gadającego przez Hugo - to efektowna scena na finał) przekaże swoją funkcję komuś (pewnie Jackowi ze względu na cudowną przemianę z człowieka nauki w człowieka wiary) i wtedy MIB znowu będzie uwięziony. Jeśli jednak do tego czasu zgromadzi wszystkich kandydatów w samolocie (zanim Jacob odrodzi się) wtedy wygra i będzie wolny. Wiadomo, że MIBowi nie zależy na lataniu samolotem, ale po prostu wejście wszystkich kandydatów na pokład będzie takim symbolicznym zwycięstwem nad Jacobem - przecież jakoś tym ludziom musi przedstawić plan ucieczki z wyspy, nie powie, że jako dym ich przeniesie.

Uff, ale się rozpisałem. Czekam na ewentualne komentarze. Dopiszę, jak sobie coś jeszcze przypomnę.
MKcafe
Mad Max
Posty: 66
Rejestracja: 2009-04-26, 08:49

Re: Czarny Vs Jacob

Post autor: MKcafe » 2010-04-15, 12:34

Uff, ale się rozpisałem
Co racja to racja. Trochę za dużo tego jak na jeden post, dlatego odniosę się do jednej tylko rzeczy.
Tak na w ogóle, to zastanawiam się, czy nie właśnie po to, były podróże w czasie, by "osamotnić" Jacoba w linii czasowej, w którym MIB był Lockiem.
Wiesz, to ma sens. Bo jakby to bardziej przeanalizować, to w sumie skoki zaczęły się przy przeniesieniu wyspy. Już kij z tym czy coś do rzeczy miała tutaj załoga frachtowca, w sensie czy MiB maczał w tym jakoś palce że się pojawili.
No ale.. Załóżmy, że faktycznie wtedy przyjął postać Christiana [ojca Jacka]. I to on kazał Johnowi przenieść wyspę, zrobił to Ben i coś poszło nie tak, po czym znów kazał to zrobić Johnowi. I to był dobry ruch z jego strony, bo pozbył się prawie wszystkich kandydatów za jednym zamachem, pozostał tylko Sawyer [bo co do Jina nie wiadomo nic konkretnego jeszcze] i to do tego w latach 70-tych.
Może to wszystko to zwykły zbieg okoliczności, ale w jakimś sensie to pasuje. Kiedy wrócili na wyspę, wszyscy znaleźli się również w latach 70tych, Locke był trupem, Sun nie stanowi raczej wielkiego zagrożenia, do tego pewnie się jeszcze okaże, że nie jest kandydatem, więc idealne warunki do tego abi zabić Jacoba i mieć 'wygraną w kieszeni'. A tu proszę, niespodzianka, w latach 70tych następuje the incident, rozbitkowie wracają do właściwych czasów, do tego linia czasowa się rozdziela..
Eh, powoli już sama przestaję zdawać sobie sprawę z tego co piszę, takie to pogmatwane..
Dawidos
Forrest Gump
Posty: 3
Rejestracja: 2010-04-15, 00:34
Lokalizacja: Warszawa

Re: Czarny Vs Jacob

Post autor: Dawidos » 2010-04-15, 16:06

Dokładnie. Dlatego też tak bardzo wnerwił się, gdy usłyszał, że Nadchodzą i ze złości wkopał Jacoba w ogień. Wiedział bowiem, że aby wygrać i być wolnym, będze musiał rozpocząć niełatwy, długi i żmudny proces "rekrutacji".

Tak z rana przypomniałem sobie jeszcze coś z mojej teorii o kandydatach. Wydaje mi się, że są oni taką "elitą" wybranych, zgodnie z bibilijną sentencją "many are called, but few are chosen". Wydaje mi się, że tylko oni obok MIB są w stanie zobaczyć tego chłopca, którego uważam za manifestację Jacoba mającego odrodzić się z popiołów (symbolika - MIB boi się popiołu. Czemu? czy to jakaś symbolika zmartwychstania, które w ogóle go nie dotyczy?). Jeśli chodzi o moce kandydatów to mogą być one różne np. Hugo potrafi rozmawiać ze zmarłymi. Wszystkich jednak łączy to, że nie mogą umrzeć w samobójczej śmierci, prawdopodobnie ich śmierć może co najwyżej wydarzyć się na wyspie, ale nie z ręki MIB, lecz innego człowieka. Dlatego też przypuszczam, że z tego powodu Jacob podstępem wywabił Jacka i Hugo ze świątyni. Wiedział, że wybuchnie tam chaos, że część Innych podzieli się, że ciemność w Sayidzie urośnie do ogromnego stopnia i po prostu nie mógł zaryzykować śmierci kandydatów - znając takiego Jacka, to pewnie ten podjąłby jakąś interwencję i mógłby skończyć marnie, szamotając się np. z takim Sayidem. Innych mógł poświęcić, wiedząc, że ci, którzy zdecydowali się pozostać przy nim i dalej mu ufać, co prawdą zginą, ale trafią w to samo miejsce co on, gdzie czeka na nich spora nagroda (tak tłumaczę to czemu śmierć ludzi tak mocno nie porusza Jacoba - bo ten wie, że zyski dla nich i tak przerosną poniesione przez nich koszty)

Czemu jednak Richard nie jest kandydatem, skoro ma takie moce? No dobra, Jacob wybrał go na pośrednika, to wiemy, ale coś jednak specyficznego musi być jednak w kandydatach. Nie wystarczy tylko dotyk Jacoba dający teoretyczną nieśmiertelność. I tu przyszedł mi do głowy Lord Voldemort z Harry'ego Pottera. Co jeśli założymy, że przy dotyku Jacob przekazał kandydatom cząstkę samego siebie, cząstkę swojej duszy. Tak jak horkruksy trzymały Voldemorta w świecie żywych po którym poruszał się w formie widma (a Jacob jako duch po wyspie), tak jacobowe znamię w kandydatach przedłuża fizyczną/duchową egzystencję Jacoba na wyspie, przez co MIB nie może być wolnym. Dopiero, gdy kandydaci zginą bądź przejdą na jego stronę, wówczas siła życiowa Jacoba w nich zawarta zniknie na dobre. Uważem też, że odpowiednikiem jacobowego znamiona w kandydatach jest Choroba/Ciemność goszcząca w ludziach za sprawą MIB.

Niewykluczone, że gdy skończy się już czas, Jacob odrodzi się w danym kandydacie (może nie tyle na chama przejmie kontrolę nad jego ciałem, ale po prostu przekaże całą wiedzę i wszystkie swoje moce) w pełni sił.

Skoro powiedziałem, że tylko kandydaci i MIB mogą zobaczyć Jacoba jako chłopca, to znaczy, że Desmond jest kandydatem! Kandydatów niby jest sześciu, ale on jest tym sekretnym, siódmym (siedem to dobrze znajoma liczba, biorąc np. pod uwagę Biblię). Dlatego tak bardzo Jacoba interesowało przybycie łodzi podwodnej, bo na wyspie pojawił się kolejny kandydat. Może Wallace z koła latarni to Desmond - nie znamy jego życia od małego, może został adopotowany do rodziny Humów, a urodził się wsród Wallaców - Wallace takie nazwisko nosił przywódca szkockiego powstania, a Desmond jest przecież Szkotem. Jacob obserwował ich całe życie, więc pozostawił go pod prawdziwym nazwiskiem (Wallace). Kolejny dowód na to, że Jacob naznaczył Desmonda to to, że mają podobne moce! O ile Hugo potrafi gadać ze zmarłymi, o tyle Des potrafi widzieć w czasie i przestrzeni. Przecież Jacob zademonstrował tą moc, gdy powiedział przy śmierci "Nadchodzą" - widział co dzieje się w tamtej linii czasowej! Więc pewnie przy dotyku przekazał mu i tę moc. A to potężna moc, której pozbawiony jest MIB i dlatego był tak wściekły. Tylko jedno pytanie - skoro Des jest kandydatem, to dlaczego MIB podniósł osobiście na niego rękę? Nie może go zabić, bo kandydat równa się niby Jacob. Może wrzucił go do tej studnio, bo skoro ma ona coś wspólnego z elektromagnetyzmem, to może pozbawi Desa swoich mocy, a co za tym idzie tej wiary, optymizmu i braku strachu, dzięki czemu MIB będzie mógł przeciągnąć go na swoją stronę.
MKcafe
Mad Max
Posty: 66
Rejestracja: 2009-04-26, 08:49

Re: Czarny Vs Jacob

Post autor: MKcafe » 2010-04-15, 20:20

Może jakimś pisarzem powinieneś zostać? Już drugi taki długaśny post, tak że wiesz, może się marnujesz ;)
Niewykluczone, że gdy skończy się już czas, Jacob odrodzi się w danym kandydacie (może nie tyle na chama przejmie kontrolę nad jego ciałem, ale po prostu przekaże całą wiedzę i wszystkie swoje moce) w pełni sił.
To również moim zdaniem ma sens, w sumie specjalnie się nad tym jeszcze nie zastanawiałam, co będzie dalej, jak jakiś kandydat w końcu będzie miał zastąpić Jacoba i jak to będzie wyglądało.
Ale muszę odrzucić twoją teorię co do Desmonda jako kolejnego kandydata. O ile dobrze pamiętam, to gdzieś tam na tej latarni pojawiło się również nazwisko Hume, a gdyby teraz po prostu chcięli wprowadzić kolejną historyjką z życia Desa, która jest kluczem do wyjaśnienia jakiejś niepotrzebnej zagadki, to chyba nie bardzo są ku temu warunki, prawda? Myślę, że to będzie ktoś inny, gdyby chcięli naprawdę utrzymać w tajemnicy, że to Desmond, to po prostu nigdy nie poznalibyśmy tego nazwiska Wallace, chyba że to po prostu błąd, ale wątpię.
Pozatym ten koleś jest tak pokręcony, że już bardziej widziałabym go w roli kandydata na następcę dymu, oczywiście kogoś takiego nie ma, przynajmniej nic o tym nie wiemy, no ale gdyby miał być, to jakoś napromieniowany niewiadomo ile razy Des przemieniający się w jakiąć falę elektromagnetyczną pływającą po wyspie i rozwalającą wszystko na swojej drodze, nie dziwiła by mnie :D
Dawidos
Forrest Gump
Posty: 3
Rejestracja: 2010-04-15, 00:34
Lokalizacja: Warszawa

Re: Czarny Vs Jacob

Post autor: Dawidos » 2010-04-18, 20:59

Może, masz rację. Pewnie Desmond to nie Wallace. A może ten Wallace nie ma żadnego znaczenia? Wszak Jacob coś musiał powiedzieć Hugo, jak ma nastawić te lustra. Jak wiemy, chodziło mu tylko o wzbudzenie zainteresowania Jacka.

Ale czemu wykluczasz, że Desmond jest kandydatem? Może jest tak tajnym, że nawet Ilana o nim nie wiedziała ani tym bardziej MIB. Zresztą pod względem charakteru nadaje się jak cholera - jest uduchowiony. dobry, wyrozumiały, ceni miłość. Pasuje.
ODPOWIEDZ